Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka
nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Blog > Komentarze do wpisu

PRZED DEBATĄ O SPOŁECZEŃSTWIE OBYWATELSKIM

(FUNDACJA BATOREGO, PONIEDZIAŁEK 8 LUTEGO)
W tej rubryce umieszczam teksty polemiczne. Uprzedzając debatę, tym razem, notuję kilka uwag na marginesie rozmów i lektur, które debata bierze pod uwagę. Tematem stały się organizacje pozarządowe (NGO), mój świat od 1989 r. W pośpiechu notuję pewne spostrzeżenia.
Za pilną sprawę uważam doprecyzowanie sensu terminu "profesjonalizacja", który jest dla debaty ważny, a kryje w sobie zalążek nieporozumień. Stąd nieco obszerniejszy przyczynek w tej kwestii. Pozostałe uwagi to sygnały prowizoryczne. Liczę, że debata pomoże mi je rozwinąć.
ĆWICZENIE SŁOWNIKOWE NA TEMAT "PROFESSIO"

"PROFESSIO" - "wyznanie": wyznać, a nie zataić, okazać swoją wiarę, wydać, wyłożyć przed innymi, zwłaszcza przed władzą, sądem. W wyniku swojej profesji chrześcijanie byli rzucani lwom.

Profesja zakonna. Uroczyste śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. "Uroczyste" to znaczy przyjęte publicznie przez Kościół lokalny lub powszechny. W zasadzie składane na całe życie (po okresie próby). Stąd profes, profeska, osoba ciesząca się przywilejami należenia z przynależnością do stanu zakonnego.

Profesor - ten, kto coś głosi, wyznaje, wykłada (czy w tym miejscu to odgałęzienie?)

Profesja - fach, zawód wyuczony lub uprawiany systematycznie, być może jest tu też element deklaracji, zaliczenia się do cechu, korporacji, gildii etc.
Nie jest profesją coś, co uprawia się dla rozrywki. W sporcie rozróżnia się amatorów i zawodowców-profesjonalistów.
Określenie: "profesja" czasem rezerwuje się dla tzw. wolnych zawodów lub zawodów uprawianych "z powołania".
Prostytucja ma być "najstarszą profesją", w określeniu tym wyraża się poczucie, że jest to uprawianie pewnej sztuki wymagającej umiejętności, a także iż usługi są płatne, są źródłem utrzymania.

"Profesjonalny" - tyle, co "zawodowy", w odróżnieniu od amatorskiego, lecz także nacechowany umiejętnością, skutecznością. Dodatkowo pojawia się tu element, iż usługi profesjonalne są na ogół odpłatne. Pytanie: czy w grę wchodzi zwrot kosztów, czy jednak zysk (profit).

"Profesjonalizacja" może oznaczać przejście na system usług płatnych i / albo wzmocnienie fachowości, silniejsze gwarancje tejże, lecz zarazem i w związku z tym zamknięcie grupy uprawnionych do uczestniczenia w danym działaniu. Gdy będą to osoby zatrudniane przez organizacje na zasadach podobnych jak w instytucjach publicznych, różnica między sektorami zaczyna znikać.
Mowa więc o osobach określonej profesji, ewentualnie pracujących pro bono. Praca pro bono, jako ściśle profesjonalna, różni się od klasycznego wolontariatu, czyli takiego, w ramach którego różne osoby nieodpłatnie poświęcają czas na czynności nie wymagające uprawnień fachowych. Profesjonalizacja organizacji usuwa taki wolontariat na margines: demonstracje, akcje... Pracą tego rodzaju nieprofesjonalnych wolontariuszy można niekiedy zastąpić oddziaływanie profesjonalistów typu PR. Albo można wybrać inną drogę: uczynić pracę wolontariuszy bardziej skuteczną i satysfakcjonującą dzięki dobrej organizacji (profesjonalnej?). Ta dobra organizacja nie powinna opierać się na selekcji, wykluczaniu, konkurencji.

WNIOSKI
Ocena efektów "profesjonalizacji" zależy od rozumienia tego terminu. Myślę, że "społeczeństwo obywatelskie" - z jego istotną cechą, demokracją uczestniczącą - potrzebuje różnych organizacji "trzeciego sektora".
Funkcja wychowawcza wydatniej, bardziej uchwytnie dochodzi do głosu w organizacjach łączących profesjonalizm z otwartością, z różnymi typami wolontariatu, wspieraniem oddolnych inicjatyw.
Niestety sponsorzy chcąc eliminować ryzyko dążą do podporządkowania NGO regułom planowania i sprawozdawczości stosownym dla firm. System konkursów dyktuje cele (nieraz wspaniale wybrane), ale zewnętrzne wobec tego, co dojrzewa w ludziach. W związku z tym organizacje nie tyle profesjonalizują się, lecz poddają profesjonalizacji psychologicznie i socjologicznie nienaturalnej. Moim zdaniem przyczyną narastających anomalii, przyczyną najgłębszą, jest brak atmosfery zaufania. Obsesja zapobiegania samej możliwości nadużyć przez mnożenie i nasilanie kontroli według sztywnych reguł niszczy atmosferę aprobaty i radości. "Kontrola:" jest czym innym niż wnikliwa, ale życzliwa obserwacja.
Z braku zaufania i złych przepisów wynika też trudność zdobywania miejsc zakorzenienia grup i organizacji. Kawiarnie itp. nie rozwiązują problemu, przecież nie można tam przechowywać dobytku ani uzyskiwać rejestracji.
Ciąg dalszy mógłby nastąpić.
czwartek, 04 lutego 2010, halina.bortnowska