Kliknij w okładkę poniżej i dowiedz się o "Co to, to nie". Nowa książka Haliny Bortnowskiej z przedmową Adama Michnika i posłowiem Jerzego Sosnowskiego: "Co to, to nie. Myślennik Haliny Bortnowskiej", książka, która może stanowić początek istotnej debaty o tym, jak nie wykluczać i jednocześnie trzymać standardy
W sprzedaży są jeszcze ostatnie egzemplarze poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki: Książka "Wszystko będzie inaczej"
Książka nie tylko na Adwent
--- Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest. Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie. Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje. |
Blog > Komentarze do wpisu
Przed 11 Listopada 2011: czy nie można już na obecnym etapie pilnie rozpocząć mediacji?Zbliża się dzień 11 listopada. Ma to być dzień wspólnego święta wszystkich cieszących się Polską.
Z istnienia Polski, z jej tożsamości, obecności na arenie świata, z jej rozwoju cieszą się współtwórcy, obywatele, mieszkańcy i ich goście. Gdyby nie tamten listopad 1918 - oddalony o blisko 100 lat - teraźniejszość byłaby inna. Wyobrażanie sobie Polski bez jej międzywojennego dwudziestolecia - to daremna próba. To, co umownie zaczęło się 11 listopada, do dziś jest w nas, także w najmłodszych, poprzez pradziadków, dziadków i rodziców. Tego dnia mamy się cieszyć i chcemy się cieszyć w sposób niezamącony niezgodą, wolny od akcentowania tego, co w inne dni wolno, a może nawet warto podkreślać. Żyje w nas wiele różnych patriotyzmów polskich. Każdy ma prawo do swego. Demonstrujmy je nie przeciw sobie. Najlepiej byłoby spleść różne, nawet sprzeczne wątki, a złożony z nich wieniec podarować nieznanym żołnierzom, twórcom i architektom niepodległości. To marzenie. Ze smutkiem przyjmuję pogłoski, że znów ktoś chce maszerować środkiem Warszawy, głosząc, szepcząc czy krzycząc, że nie wszyscy jesteśmy równi jako obywatele i mieszkańcy Rzeczpospolitej. I znów inni, z którymi czuję się solidarna, zechcą spróbować tego marszu nie przepuścić, okazać, że jest nam obcy i obraża nasze uczucia. Formalnie może i jest „pokojowy", ale pielęgnuje w sobie i budzi wokół agresję. To wydaje się groźne, zwłaszcza w świetle powtarzających się antysemickich demonstracji. Znów policja będzie narażona na to, że nie zdoła godnie i pokojowo rozładować sytuacji. Czy musi tak być? Czy nie można już na obecnym etapie pilnie rozpocząć mediacji? Porozumienie osiągnięte drogą mediacji nikogo nie upokarza. Jeśli nastąpi, będzie wspaniałym, widomym dowodem siły i dojrzałości uczestniczących osób. Uważam, że już teraz należy mieć na uwadze ten problem, aby czynnie zająć się nim natychmiast po wyborach. Nie znamy ich wyniku, ale mamy Konstytucję, która wskazuje, kto ma misję reprezentowania całego społeczeństwa w takiej sytuacji. Uważam, że oparciem i autorytetem dla mediacji powinien być Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z obywatelami w różnym czasie odznaczonymi Orderem 11 Listopada - Polonia Restituta. środa, 21 września 2011, halina.bortnowska
Komentarze
Gość: kasia.stasia, aazb46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/23 18:17:01
Mój komentarz streszczę do dwóch słów - uwielbiam Panią!
2011/10/12 14:16:37
Na stronie ZmowaObywatelska.pl rozpoczęła się dyskusja nad tą propozycją:
zmowaobywatelska.pl/?p=606#comments
Gość: j, p310.mech.pw.edu.pl
2011/10/14 10:05:35
mediacje i konsesus. tylko, że to jest możliwe w grupach, które chcą osiągnąć porozumienie. ale ja nie widzę możliwości mediacji z nacjonalistami. oni nie idą na kompromisy, w ich przypadku to jest zawsze 'ofensywa' - walka o prawa 'narodu' ponad prawami 'jednostki'. osobie dążącej do osobistej wolności i emancypacji nie idzie się z nimi dogadać, po prostu moim zdaniem występuje tutaj sprzeczność poglądów i podejścia do życia.
2011/11/04 12:32:18
Zdecydowanie popieram apel pani Haliny Bortnowskiej.
Uważam, że można i trzeba rozmawiać z młodymi ludźmi nawet jeśli krzyczą głupie hasła, których nie rozumieją. Postawa nie rozmawiam z nimi, bo to faszyści nie sprawi, że do czegos tych młodych ludzi przekonamy. Musimy być otwarci dla wszystkich! Wiem, że młodzież można przekonać mam w tym polu doświadczenie jako nauczyciel. Miałem kontakt z trudną młodzieżą polską, białoruską i ukraińską i wiem, że to nie są źli ludzie, jestem przekonany, że oni nie chodzą na swoje marsze z negatywnych pobudek. Myślę, że powinniśmy postarać się zrozumieć młodzież, która maszeruje 11 listopada. To są często młodzi ludzie z rodzin z różnymi problemami, np. materialnymi, którzy często nie mają pieniędzy na nowe buty, a w telewizji widzą reklamy drogich samochodów. Potrzebują wtedy prostego wyjaśnienia swojej sytuacji życiowej i to wyjaśnienie daje im NOP, ONR i inne nienawistne ugrupowania. Musimy być alternatywą dla tego wyjaśnienia, a nie zamykać się na młodych ludzi!
Gość: Bleak, 082139014239.jeleniagora.vectranet.pl
2011/12/23 11:10:04
Zapraszam na mój blog o tematyce społeczno-politycznej:
forum-romanum-rp.blogspot.com/ |
Zgadzam się z Twoim zdaniem. Konieczna jest mediacja, porozumienie. Ale trzeba zauważyć, skąd ta agresja, po obu stronach, wynika. Piszesz, że Marsz Niepodległości pielęgnuje w sobie i budzi agresję. To prawda, ale jest to agresja, która wynika ze strachu. Ze strachu przed obcym, przed czymś czego nie zna i czego się boi i przed czym się broni. A tym są właśnie wartości jakie reprezentuje sobą druga strona barykady. Ta, po której stoisz, domagająca się "tolerancji", ale takiej, gdzie tylko jedne wartości i jedna postawa jest "tolerowana" a wszelkie inne tłamszone i bez dyskusji ogłaszane "faszyzmem" (celowo w cudzysłowiu). Ci ludzie po prostu bronia się przed przylepianiem im łatki "faszystów", walczą o tradycyjne wartości a blokowanie marszu, rzucanie w nich kamieniami i wygwizdywanie tylko ich utwierdzi w przekonaniu, że muszą walczyć jeszcze zacieklej.
Zgadzam się z Tobą, potrzebna jest mediacja, ale mediacji trzeba chcieć, a pisząc: "ze smutkiem przyjmuję pogłoski, że znów ktoś chce maszerować środkiem Warszawy, głosząc, szepcząc czy krzycząc, że nie wszyscy jesteśmy równi jako obywatele i mieszkańcy Rzeczpospolitej" druga strona nie może czuć się zachęcona do mediacji, kiedy z góry jest ustawiana na pozycji "tej złej".
Pragnę tylko powiedzieć, że równość i tolerancja powinna być dla wszystkich, po obu stronach barykady.