To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Blog > Komentarze do wpisu

Za etykę pracy nie wystarczy pilnowanie gospodarki rynkowej

Kochana Lipko myśląca.

Czerwiec pozwala Ci wystawić śliczne okrągłe pączki, w których już się zbiera miód zapasów mądrości.

Słodkie drzewko, cieszę się, że już prawie kwitniesz, nie rezygnujesz. Za Twoją zdolność kwitnienia wyrażam wdzięczność nam wszystkim nawzajem, a w szczególności Andrzejowi.

Piszę ten list w poczuciu, że wciąż, mimo obezwładniającego starzenia się, właśnie my mamy pewien wspólny obowiązek dbania o spuściznę Wuja – o integralność jej przywoływania na potrzeby Polski zwłaszcza. Ja osobiście czuję, że w przekazie na różne sposoby „oficjalnym” występują znamienne luki.

Po pierwsze Wuj jest zbyt rzadko wspominany jako autor wielkiej encykliki społecznej: Laborem Exercens, o człowieku sprawującym pracę. Nie postawiliśmy tamy jednostronnościom neoliberalnej idei, że za etykę pracy (=solidarności) starczy pilnowanie gospodarki rynkowej. A z tym nie harmonizuje hasło encykliki: PRACA NIE JEST TOWAREM (długo go nie słyszałam ust hierarchów…). Droga Lipko – pomyśl, co ono dla nas znaczy?

A co możemy robić, żeby Franciszek mógł w Polsce dostrzec to dziedzictwo? To uważam za najdonioślejsze z punktu widzenia potrzeb świata.

Myślę, że moglibyśmy częściej przywoływać to, co Wuj przypomniał w nabożeństwie pokutnym. Można by treści w nim zawarte jeszcze uzupełnić. Są krzywdy dziejące się na złączach kontynentów i kultur. Jest nasza straszna ociężałość w pomaganiu – i nie tylko. Daleko też do praktykowania pokuty, do tego, by z racji chrześcijaństwa bywać znakiem pokuty. Chyba każdy z nas mógłby znaleźć w swoim kościelnym otoczeniu kogoś, kto byłby tym zainteresowany.

To jeszcze wcale nie wszystko. Ze smutkiem i niepokojem słyszę o tragicznym niedofinansowaniu hospicjów (gdy stawia się pomniki i kościoły...). Jan Paweł II jest autorem mało znanego i dotąd nie przepracowanego „Listu o zbawczym cierpieniu”. Tekst potrzebuje dziś nowoczesnej śmiałej ekspozycji. Nie jest apologią cierpiętnictwa (to my sięgamy po taką ideologię dla osłony zobojętnienia na cudze cierpienie). Także Franciszek nie ma w Polsce skutecznych naśladowców. Nie jesteśmy przygotowani do kontaktów z ludźmi zmiażdżonymi wojną. My zakładamy, że nasza kwota wyczerpana. To jednak nie jest godne cienia Lipki.

Halina Bortnowska

czwartek, 18 czerwca 2015, halina.bortnowska

Polecane wpisy

Komentarze
2015/07/05 03:51:15
Patrzę i patrzę na ten mądry i ciekawy wpis już od dłuższego czasu i czekam, aż ktoś szacowniejszy się odezwie byle jakim komentarzem. A tu nic. Chyba niemożliwe, żeby p. Halina zupełną cenzurę wprowadziła?
Czego to jest znakiem? Ano jednego schodzimy na psy. Nikogo już nie interesują poglądy normalne i wyważone. No trudno, nikt się z tego powodu nie będzie oblewał benzyną i podpalał.
Z drugiej strony rodzi się pytanie, tęsknota i prośba, że może tych kilku jeszcze żyjących wielkich spiknęło by się jakoś, by ich głos przebił się przez pochłaniający wszystko bezładny wrzask. Jestem przekonany, że oprócz mnie bardzo wiele osób czeka na taki przekaz. Fakt, że niektóre osoby, które bardzo szanuję, mają mniej kościółkowe poglądy od p. Bortnowskiej np. prof. Osiatyński ale co z tego? Szanuję je nie za identyfikację konfesyjną, ale za wierność podstawowym wartościom.
Trudno mi namawiać Panią, żeby Pani położyła na szali swój interes wieczny, ale moim zdaniem trzeba powiedzieć jasno, dobitnie i prosto z mostu, że Kościół katolicki w Polsce, poprzez działania hierarchów, przestał reprezentować istotne dla narodu wartości, sprzyjał marksistowskiemu rozdarciu społeczeństwa i to raczej on potrzebuje wskazania drogi. Po co to mówić? Po co zadrażniać? Po co prowokować? Dlatego, że sprawy duchowe są istotne, a tam, gdzie jest błoto, przemilczanie, przyklepywanie nie może być światła, dlatego wreszcie, że Kościół zjeżdża w dół, a z nim cała Polska.
Jasne, nie wystarczy powiedzieć, trzeba też wskazywać te wartości i do tego, też moim zdaniem, potrzebny jest cywilny, ponadwyznaniowy ruch obywatelski świadomy reprezentowanych wartości. Kiedyś taką rolę pełniła Solidarność. Potrzebujemy S2! Ciekawy jestem, jakie Pani ma zapatrywania w tych sprawach? Szybkość, z jaką Polacy są w stanie przyjmować nowe, nieraz szaleńcze inicjatywy, jest świadectwem potrzeby chwili do położenia podwalin pod coś nie-oszukańczego, dającego nadzieję.
Ciekawy jestem również, co Pani myśli o nadchodzącym referendum? Ja uważam, że jest zbędne. Prezydent Komorowski, przy całym szacunku dla jego osoby, popełnił błąd ulegając potrzebom chwili. Po raz następny moim zdaniem, należy wezwać ludzi, żeby na nie najzwyczajniej nie poszli, bo JOWy są szkodliwe, a pozostałe pytania populistyczne. Zarejestrowałem domenę niedlareferendum.pl i właśnie buduję stronę z odpowiednią treścią.
Pani Halino, bardzo potrzebujemy Pani wypowiedzi i opinii w naszych niskich, światowych sprawach. Proszę pisać! Są tacy, którzy czytali i czytają.
Ten mój komentarz zamieszczam też na swoim blogu lifeingeneral.blox.pl