To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Blog > Komentarze do wpisu

List do prof. Magdaleny Środy: chrześcijaństwo jest warte znajomości co najmniej tak, jak euglena, równanie, czy starożytność

Szanowna Pani Profesor - Droga Pani Magdo,

Przepraszam, że nadal ulegam pokusie, by czuć się Pani nieproszonym coachem w kwestii dialogu niewierzący - wierzący.

Niedawna Pani wypowiedź "środowa" zawiera zdanie, że katechetki i katecheci "niczego nie uczą". Zabrakło tu doprecyzowania: czy tak się dzieje teraz, czy ma to być ocena generalna obejmująca funkcję katechetyczną od początków chrześcijaństwa?

Dlaczego katecheza jest oceniona jako "nic", jako nieprzydatna dla człowieka? Sama byłam katechetką w latach pięćdziesiątych i później. Myślę, że w ramach tej funkcji uczyłam wielu rzeczy, z których część Pani Profesor na pewno uznaje za ważne.

Ufam, że i współcześni katecheci, co najmniej niektórzy, uczą młodzież podstaw etyki, dbając o rozwój sumienia i poszanowanie sumienia innych.

Nawiasem: katecheci nie uczą "katechezy", oni ją uprawiają. Bo katecheza to uczenie podstaw chrześcijaństwa.

Zgadzam się, że katecheza nie powinna być wtłaczana w program współczesnej szkoły. By tak sądzić, wcale nie trzeba uważać, że w ramach autonomicznej katechezy ludzie niczego innych ludzi nie uczą.

Chociaż katecheza to nie lekcje religioznawstwa, jednak myślę, że ja, chrześcijanka razem z moją religią, jestem warta znajomości co najmniej tak, jak euglena zielona, równanie z jedną niewiadomą, czy kawałek historii starożytnej.

Łączę najlepsze pozdrowienia,
Halina Bortnowska

piątek, 07 sierpnia 2015, halina.bortnowska

Polecane wpisy

  • Nad nieoznaczonym grobem, nad polami popiołów

    W tych miejscach jedyna stosowna modlitwa, którą tylko po części rozumiemy. Naprawdę wiemy tylko, co znaczy prośba: chleba naszego powszedniego daj nam –

  • O aborcji

    Tematy wracają. Osoba długowieczna nie powinna lekceważyć tych powrotów. Każdy etap społecznej debaty ma znaczenie i wpływ na nowe ludzkie losy. Dlatego chcę by

  • Komitet

    "Nie palcie Komitetów, zakładajcie własne!" To kiedyś Jacek Kuroń.Co to jest „komitet”? Każdy może użyć i nadużyć nazwy. Nie wiem, czy liczni są ci,