To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Blog > Komentarze do wpisu

Notatki do „Dialogu”: dialog to antyteza fundamentalistycznego konfliktu

Jeśli wierzę w Boga – a ufam, że wierzę! – muszę stawiać Go przed wszystkim, ponad wszystkim; szanować Go we wszystkich i we wszystkim, co istnieje. Jego wola, Jego Prawo, jego Objawienie ma rządzić moim projektem życia. Chcę, aby tak było.

Chcę panowania Boga w moim życiu. Chce niejako na kredyt, bo wierzę, że On jest wierny, wszechmogący, miłosierny. Jednak nie łudzę się, że moje odgadywanie sensu prawd wiary jest wobec nich adekwatne, że dokładnie i konkretnie zaczynam już teraz, w życiu ziemskim, wiedzieć, co On objawia. Raczej sądzę, że jest to nam wskazane, a nie ukazane - nam, śmiertelnikom, przed ostatecznym spotkaniem.

To spojrzenie prowadzi do świadomości, że wiara żyjąc uczy tęsknić i mieć nadzieję na poznanie prawdy o charakterze określanym jako „mistyczny”, czyli zatopiony w tajemnicy.

Pozostawanie wewnątrz tajemnicy pozwala godzić pewność z wolnością od twardego uzależnienia od sformułowań, od historycznie uwarunkowanych rozstrzygnięć. Nie lekceważymy ich, lecz perspektywa tajemnicy skłania do pewnego rodzaju minimalizmu w podejściu do porządkujących syntez i wyprowadzania daleko idących wniosków. Owoc poznania wewnątrz tajemnicy jest do spożycia z pokorą, z naciskiem na to, że jest darem i zaledwie początkiem. Jest tym, co mamy „już”, a obok pozostaje „jeszcze nie”, obszar nie dopełnionego jeszcze życia.

Innymi słowy pragnę stwierdzić, że tego rodzaju poznanie religijne nie harmonizuje z żadną postacią fundamentalizmu.

Fundamentalizm to właśnie uzależnienie od sformułowań, ich sakralizacja, w ostatecznym rezultacie przekształcenie w testy lojalności. Sformułowania mogą i powinny wspierać wnikanie w tajemnicę, nie będąc jej opanowaniem, zamrożeniem, nieuznawaniem jej zdolności do rozwoju, odnawiania sposobu, w jaki oświetla życie. Fundamentaliści nie doceniają obszaru „jeszcze nie”. Odbierają szansę innym jeszcze niedojrzałym, nie widząc w sobie także nie dojrzałych.

Poczucie niewyczerpalności tajemnicy jest wartością samo w sobie, bo przybliża do prawdy, odpowiada jej.

Rzeczą istotną jest to, iż fundamentalizm prawdę zaciemnia. Myślę, że dlatego często prowokuje do nienawiści i wręcz do zbrodni. Wojny religijne na ogół miały zupełnie świeckie racje. Ale to fundamentalizm jako zjawisko umożliwiał ich okrucieństwo – rzekomo uzasadnione religijnie.

*

A dialog – antyteza fundamentalistycznego konfliktu?

Wyobrażam sobie najpierw dialog świecki, oparty na poczuciu, że drugi człowiek, inni ludzie są tajemnicą, która nas fascynuje. W kontakcie z nimi chcemy dojrzeć coś godnego poznania, ich inność, nie pozbawioną analogii z naszą innością od nich.

Z tego wypływa cenne przeświadczenie, że ci inni są nienaruszalni, co najmniej jak mrówki w strefie ochrony przyrody.

czwartek, 06 sierpnia 2015, halina.bortnowska

Polecane wpisy

  • Nad nieoznaczonym grobem, nad polami popiołów

    W tych miejscach jedyna stosowna modlitwa, którą tylko po części rozumiemy. Naprawdę wiemy tylko, co znaczy prośba: chleba naszego powszedniego daj nam –

  • O aborcji

    Tematy wracają. Osoba długowieczna nie powinna lekceważyć tych powrotów. Każdy etap społecznej debaty ma znaczenie i wpływ na nowe ludzkie losy. Dlatego chcę by

  • Komitet

    "Nie palcie Komitetów, zakładajcie własne!" To kiedyś Jacek Kuroń.Co to jest „komitet”? Każdy może użyć i nadużyć nazwy. Nie wiem, czy liczni są ci,