To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Blog > Komentarze do wpisu

O aborcji

Tematy wracają. Osoba długowieczna nie powinna lekceważyć tych powrotów. Każdy etap społecznej debaty ma znaczenie i wpływ na nowe ludzkie losy. Dlatego chcę być uczestniczką konfrontacji z kampanią Episkopatu Rzymsko katolickiego w Polsce na rzecz takiej modyfikacji prawa państwowego, która by przekreślała możliwość legalnego dokonania aborcji. Protestuję przeciw takiej zmianie prawa. Być może należy wrócić do propozycji referendum. Chcę zaznaczyć, że mówię o prawie państwowym. Duszpasterze mają i nadal powinni mieć prawo uczyć, że chrześcijańskie sumienie powinno ostrzegać przed tragicznym czynem, jakim w myśl wiary jest aborcja zarodka, który ma perspektywę życia. W związku z obecną debatą przypominam fragment mojej wypowiedzi dla Katarzyny Wiśniewskiej w GW z dnia 22 marca 2007 (Opinie, str. 16):

Odróżniam etykę od prawa. To nie prawo mówi, co mam robić, tylko sumienie. W społeczeństwie pluralistycznym prawo nie może odzwierciedlać sumienia, bo sumienia są różne. Może tylko stanowić pewne dość luźne ramy, w których się poruszamy.

Odrzuciłabym prawo, które nakazywałoby coś sprzecznego z sumieniem. Prawo, które tylko dopuszcza coś sprzecznego z sumieniem, ze względów pragmatycznych może, a niekiedy powinno być właśnie takie. I sprzeciwianie się temu jest nieroztropne. Ale warto się troszczyć, by nikt nie musiał działać wbrew sumieniu.

Dobrze wiedzieć, jak poważna i groźna to sprawa, ale w jakim stopniu i okolicznościach aborcja powinna być zakazana, to wciąż pytanie otwarte. Nie można robić z ludzi bohaterów na siłę. Zamiast tego trzeba stworzyć procedury, które mogą skłonić kobietę do zmiany decyzji. Człowiek musi mieć wsparcie, nie należy go zostawiać sam na sam z jego losem, bo to może być za trudne.

 Jeśli kobieta jest w złym stanie zdrowia, ktoś musi stanąć obok i pomóc jej przez to przejść i nie stracić partnera. Znam takie przypadki. Nie ma sieci czujnych rąk, które by pomagały dźwigać nadmierny ciężar. I należy przestać sądzić kobiety i rodziny, które nie mogą sobie dać rady. Gdyby choć część pieniędzy przeznaczonych na Świątynię Opatrzności Bożej wydać właśnie na „opatrzność" dla jeszcze nienarodzonych albo urodzonych na przekór brakowi szans, to byłoby tak pięknie.

 Często to, co niby doskonalsze, jest wrogiem rozsądnego, realnego dążenia do ograniczania strat. Tak stało się na przykład w Niemczech, gdzie do pewnego momentu Kościół uczestniczył w programie poradnictwa przedaborcyjnego. Może zresztą nie należy tak tej akcji nazywać, bo w wielu przypadkach nie dochodziło do aborcji. Ale ponieważ certyfikat z takiej poradni mógł służyć do uzyskania skierowania na aborcję, to Kościół wycofał się z tego projektu. Mnie to oburza. Przypomina mi to przepis w starym podręczniku teologii moralnej: głosił on, że katolicki proboszcz powinien unikać dzwonienia z kościelnej wieży o takiej porze, w której dźwięk dzwonu mógł wezwać także protestantów na ich modły. Chodziło o to, by się nie przyczyniać do uczestnictwa w ich heretyckich praktykach.

Czy nie ważniejszy byłby ten jeden przypadek, kiedy aborcji udałoby się uniknąć, o czym zresztą może nawet się nigdy nie dowiemy? Czy ta szansa nie jest ważniejsza od formalności? Tymczasem logika jest taka: będziemy rozmawiać w katolickiej poradni z kobietami, które zdecydowanie nie zamierzają dokonać aborcji. I tracimy kontakt z gronem niezdecydowanych, którym można było pomóc.

Unikam określenia „aborcja równa się zabójstwo”, bo uważam je za psychologicznie niebezpieczne dla osób, których ta sprawa bezpośrednio dotyka. Poza tym nie jestem pewna, czy można to tak łatwo zrównywać - odbieranie szansy dopiero rozwijającemu się życiu i życiu rozwiniętemu już w pełni.

Prawdą jest też, że coraz więcej ludzi - celowo mówię ludzi, a nie tylko kobiet - będzie znać i cenić to ledwie zaczęte życie. Będzie to coś wspaniałego. Nie chcę, żeby wyobraźnia ludzka karmiła się koszmarnymi obrazami zabijania, ale cudownymi obrazami tego, co odbywa się w ciele kobiety. Nazywajmy to „żywe" dzieckiem czy płodem, dla mnie nie jest to ważne. Gdy ktoś to zobaczy na USG, nie sądzę, żeby uważał, że to jest jak wyrostek robaczkowy.

Mój mistrz teologiczny Edward Schillebeeckx [ur. 1914, belgijski dominikanin] kładł nacisk na to, że uczłowieczenie następuje z chwilą akceptacji nowego życia przez innych. To dar analogiczny do tego, że zygota się zagnieżdża w macicy. Ludzie kochający to życie mają szerokie pole, by bez ostentacji być jego świadkami, sojusznikami czy sponsorami.

środa, 06 kwietnia 2016, halina.bortnowska

Polecane wpisy

  • Wczuć się w los seniora

    Wczuć się w los seniora – sporo jest osób próbujących tego dokonać. Dla wielu młodych to za trudna sztuka. Papież Franciszek z Watykanu – a jakby z

  • NIEPEŁNOSPRAWNE PORÓWNANIE

    Nieważne, dlaczego właśnie dziś gorąco zapragnęłam podzielić się swoim poglądem na rolę chrześcijan w społeczeństwie, w jakim żyją. Zawdzięczam ten pogląd wykła

  • JPII BEZ POKOLENIA

    Nigdy nie lubiłam i chyba nie używałam określenia "pokolenie JPII".Może wokół młodego wykładowcy i duszpasterza studentów mogła skupić się jakaś znacząca grupa

Komentarze
Gość: Joseph Balbuena, 59.92.216.*
2016/11/23 07:22:56
Any way your themes are nice one. Good topic. From your post I could understand that you have well idea. You have to try to add more creativeness in your post. It will soon attract any reader. There are some different types of writing technique such as style, design, format.If you include all these styles you can make your blog more attractively.
Visit : best essay writing service reviews