--- Przeto chciejmy wziąć przed się myśli godne siebie, Myśli ważne na ziemi, myśli ważne w niebie --- Te słowa Jana Kochanowskiego z Pieśni o dobrej sławie są mottem mojej strony www.bortnowska.pl


||||||||| Książka
|||||| zwłaszcza na teraz
||| na Adwent

||| Kliknij w okładkę
|||||| i kup książkę
||||||||| "Już / jeszcze nie"


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

piątek, 20 listopada 2009
PODPISZĘ PARYTETY!
[sobota, 21 listopada, od 12-20; w Warszawie - Galeria Mokotów (5 stoisk) i Złote Tarasy (2 stoiska) oraz inne, dalsze możliwości >> www.kongreskobiet.pl ]
Kto mnie ostatecznie przekonał? Magdalena Środa. To ona opowiedziała, że na Kongresie Kobiet był jeden skromny panel o sporcie, a na męskim w zasadzie zgromadzeniu w Krynicy było ich kilka, zabrakło natomiast debaty o edukacji. No więc kobiety jednak mają w głowie ważniejsze tematy niż ich partnerzy. Może parytety zwiększą ilość osób myślących w gremiach decyzyjnych. Jeśli jest taka szansa, choćby bez makijażu - blada, to warto zawalczyć.
PS. Dla jasności: popieram sport edukacyjny dla wszystkich dzieci; gardzę sportem korupcyjnym. Korupcja w sporcie wiąże go z hazardem, a kibiców tumani.
17:34, halina.bortnowska , Zachęty
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 listopada 2009
"GDZIE KRZYŻE" - WYJAŚNIENIA AUTORSKIE bis
Nie zwróciłam uwagi na nienależne tytułowanie mnie "profesorem" przez autorów wpisów. Przepraszam za opóźnienie w proteście przeciw temu - oczywiście jestem tylko magistrem filozofii (KUL). Kim w ogóle jestem można się dowiedzieć np. z mojego blogu, albo z Wikipedii.
wtorek, 17 listopada 2009
NIEDZIELA, W KTÓRĄ ŚWIAT MA SIĘ KU SWEMU KOŃCOWI
Układ kalendarza kościelnego jest w tym roku taki, że nadchodzenie Adwentu szczególnie daje się odczuć. Dni naprawdę przygasają coraz wcześniej. Liście naprawdę spadają w dedykowanym temu listopadzie. Piękne są duże, złociste i czerwono wybarwione liście kanadyjskich dębów. Czy obłoki, wśród których Mesjasz ma się na koniec ukazać, warto sobie wyobrażać na kształt naszych listopadowych ciemnych kłębów mgły, deszczu i śniegu? Czy raczej jak białe żaglowce na niebie, naładowane zbawienną, oczekiwaną, płodną ulewą?
poniedziałek, 16 listopada 2009
INSTALACJA Z ECH I PRZEBŁYSKÓW
Nowa książka Jerzego Sosnowskiego przemówiła do mnie chórem zmieszanych głosów. Najsilniejsze wrażenie - oto świat bliski, znany z pewnego wycinka codzienności, także mojej własnej, znany z reportaży, ale jednak świat mało przedstawiony, nikomu nie ukazujący się pod tym właśnie kątem.

11:34, halina.bortnowska , Czytam
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 listopada 2009
ZACHĘTA!
Trzeba czytać reportaże! Dlaczego? Bo rozszerzają i przedłużają nasze życie o miejsca i czasy nie znane, lub godne obejrzenia z innej perspektywy. Bo leczą z egocentryzmu i lęków związanych z wychodzeniem spod klosza.
Zachęcam do przyjścia na promocję wyboru reportaży różnych autorów, dokonanego przez Mariusza Szczygła. Spotkajmy się w Trafiku we wtorek 17 listopada o godz. 18.30.
17:02, halina.bortnowska , Zachęty
Link Dodaj komentarz »
sobota, 14 listopada 2009
GDZIE KRZYŻE? (wyjaśnienia autorskie do pierwszej transzy komentarzy)
Przedruk mojego tekstu na ten temat w Gazecie Wyborczej wywołał sporo komentarzy. Wiele to wpisy nie na temat. Na niektóre inne chcę odpowiedzieć, lub czuję, że powinnam. A więc: To co napisałam, najpierw w swoim blogu - oczywiście nie jest "stanowiskiem Helsińskiej Fundacji", lecz moją osobistą wypowiedzią. Stanowiska Fundacji są uzgadniane przez jej Zarząd, lub Zarząd i Radę. Ten fakt jest wyraźnie zaznaczany. Choćby z uwagi na formę mój tekst w ogóle nie jest wyrazem "stanowiska", lecz świadectwem osobistego namysłu. Ja i tylko ja odpowiadam za treści podpisane przeze mnie.
wtorek, 10 listopada 2009
11 LISTOPADA
Dla mnie zwykle dzień wolny na myślenie, czytanie, wspominanie i kontakt z jesienią.
Tym razem dzień udziału, bo jest coś do zrobienia: być cząstką obrazu Polski. Dlatego przyjęłam zaproszenie do udziału w demonstracji 11 Listopada, przy Metrze Świętokrzyska, godz. 13.
Jak proszą organizatorzy, przyjdę "jako człowiek".
I ZACHĘCAM.
Więcej informacji pod adresem: wawa11listopada.blogspot.com
10:13, halina.bortnowska , Zachęty
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009
MUR
Do Pankow, jednej z moich met w Berlinie (oczywiście "naszym", wschodnim) dotarłam kilka dni po przełomie. W dobrze znanym murze była duża okrągława dziura. Wchodziło się do niej po wdeptanym w błoto gruzowisku. Obok stała grupka ludzi, ktoś jakby pilnował, ale nie wtrącając się do akcji. Młody człowiek podał mi rękę, przelazłam.
Po drugiej stronie ta sama niepogoda. Ulica też szara, choć jakby jaśniejsza. Stoi kolorowa budka z kebabem. Nieczynna. Grupki Turków z daleka przyglądają się wkraczającym przez dziurę.
Rozglądam się, wciągam powietrze jakby czystsze, o odmiennym zapachu. I wracam tą samą drogą. Nie wiem, jak trafić do innej dziury. W ogóle nie znam topografii tej drugiej połowy miasta, która nie istnieje na planach "Berlina - stolicy NRD". Jeszcze długo trzeba będzie kombinować, przestawiać w głowie siatkę orientacji, ustalać, że teraz, bez objazdów, jest stąd-dotąd blisko.
Na Uniwersytecie plakaty ostrzegawcze: Studenci, "tam" grozi wam epidemia AIDS.
12:30, halina.bortnowska , Zamyślennik
Link Dodaj komentarz »
NIEDZIELA ZASZCZYTU I OBIETNICY DLA WDÓW
Już wkrótce Adwent, czas spotkania końca z początkiem; liturgiczne curriculum zbliża się do swojej klamry, do skoku w nowy cykl.
    Mamy znów interesującą szansę spotkania z myślą Ewangelisty Marka, jeśli nie samego Jezusa, co wydaje się prawdopodobne. W tekście Ewangelii [Mk 12,38-44] mamy upomnienie, ostrzeżenie przed ludźmi takimi, jak uczeni w Piśmie, niestety łączący znajomość wymagań Przymierza z konsumowaniem przywilejów. Przywileje przyznawali im bracia w wierze, ustawiający dla nich lepsze krzesła w domu modlitwy i rezerwujący zaszczytne pierwsze miejsca na ucztach. Aby przypominać, że się im to należy, owi znawcy nauki Bożej nosili specjalne powłóczyste szaty. Jezus radzi, by się ich strzec. Może to upomnienie kieruje właśnie do wdów, ponieważ czcigodni mają zwyczaj objadać ich domy przy okazji długich modlitw. Wdowy mogą być mało odporne na pokusę zbytniej ofiarności, mając przed oczyma obraz zasłużonej karmicielki Eliasza, wdowy z Sarepty [1 Krl 17,10-16]. Tamta kobieta słusznie zaufała obietnicy Proroka, podzieliła się z nim resztką zapasów w czasie głodu. Było to zaufanie mądre, oparte na rozpoznaniu Proroka, potwierdzonym rozmnożeniem garści mąki i resztek oliwy w dzbanie. Prorok jest kimś innym, inną inwestycją zaufania niż uczony obciążony zanikiem wstydu i sumienia.
    Lepiej jest dawać, aniżeli brać - dlatego opromieniona jest wdowa składająca ofiarę z tego niewiele, co jeszcze ma, z dwóch monet, za które potrafiłaby przeżyć dzień. Taka wdowa to żywa przypowieść.
W postaciach wdów przypomniana jest nam teraz - blisko końca czasu - wartość ubóstwa. Chodzi o ubogich, ponieważ mają Pana za całe bogactwo, za jedyne oparcie, za właściwą nadzieję. Wszystko inne nie jest czymś, na co można by liczyć w tej sprawie, o którą jedynie chodzi. Opuszczenie, w jakim żyje wdowa, jest prawdziwą ścisłą analogią tego, w jakim stanie byłby człowiek opuszczony przez Boga - czyli taki, który zrywa z Nim Przymierze. Z uwagi na tę analogię Kościół przyznawał wdowom szczególne miejsce w swoim organizmie, wspierał się na ich świadectwie, bo je pojmował.
    Ta niedziela jest potrzebna, by znów wskazać, że tylko prawdziwa wdowa może dać rzeczywiście wdowi grosz, całą swoją resztę. A gdy to czynią inni, gdy darczyńcami są szczęśliwi małżonkowie, radośni narzeczeni? Ich dary też są święte w miarę ścisłości analogii - jeśli ich dawanie jest takie, jakie Jezus wypatrzył przy świątynnej szkatule, gdy stanęła przy niej hojna wdowa.
**
    Wracam jeszcze do wyraźnie adwentowej lektury z Listu do Hebrajczyków [Hbr 9,24-28]. Zastanawiające jest przypomnienie o Drugim Przyjściu Mesjasza, innym niż to, które raz na zawsze jest już dokonane - teraz, u kresu czasów. Z ofiarą własnej krwi za grzechy wszystkich raz na zawsze stanął Chrystus.
    Zastanawiające to "u kresu". Z perspektywy eschatologicznej długo jeszcze możemy żyć "u kresu", niewypowiedzianie daleko od Początku, bliżej klamry, bliżej skoku w inne bytowanie. Do tej klamry należy drugie przyjście - po oczekujących, tryumfalne.
Czytam, słucham, przywołuję świadomość niewiedzy i niewyobrażalności. To wszystko nie dla "milusińskich" i nie dla pewnych siebie sawantów. Dla oczekujących, śmiało mających nadzieję, że sedno obietnic jest już rzeczywistym darem: Pan jest wszystkim we wszystkich, we wszystkim.
11:21, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 listopada 2009
GDZIE KRZYŻE?
Nie pierwszy raz, nie z nagła, nie bez ostrzeżeń, znów jesteśmy konfrontowani z problemem pustej ściany. Do ogołocenia ściany może dojść w logicznej konsekwencji uznania, że wszyscy jesteśmy różni i wszyscy też równi. Tak stajemy przed jedną wspólną ścianą.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39