Ostatnie notki
Zakładki:
Animuję, publikuję
Blogi
Już - jeszcze nie
Odnajdzmysie.pl
Słucham
W Gazeta.pl i GazetaWyborcza.pl
||||||||| Książka |||||| nie tylko ||| na Adwent
||| Kliknij w okładkę |||||| i kup książkę ||||||||| "Już / jeszcze nie" --- Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest. Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie. Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje. |
wtorek, 09 lutego 2010
DRUGA NIEDZIELA PRZEDPOŚCIA - NIEDZIELA GOTOWOŚCI
W treść tego dnia znów prowadzi wielki Prorok: Izajasz [Iz 6,1-2a.3-8]. Potężna, pełna grozy wizja Chwały Bożej, echo doświadczenia potęgi Transcendencji. Próbując mówić o Niepojętym prorok sięga po przedziwne metafory. Gubimy się wśród obrazów Niewidzialnego. W tajemniczej scenerii mistycznych doznań jak błysk klingi - pytanie KTO? Kto w pełni dobrowolnie weźmie na siebie zadanie mesjańskie, kto pójdzie do ludzi. Prorok proszący: "Poślij mnie", jest cieniem czy raczej odbłyskiem postaci Mesjasza, którego poprzedza i głosi. Trudno uwierzyć, że się samemu taką rozmowę z Bogiem odbywa, że gdzieś w życiu miała ona miejsce. Bez grzmotu skrzydeł serafinów, bez świadomości, że tren szaty Wszechmocnego wypełnia świątynię.
piątek, 05 lutego 2010
NIEDZIELA WIELKIEGO HYMNU
Niedziele tej pory roku, późnej zimy, najczęściej - jak w tym roku - nachylone są już w przestrzeń Postu. Postu, czyli przygotowania do Misterium Wielkanocy. Co to znaczy? Wyczuwam szczególny rodzaj intensywności. Groza prześladowania i śmierci przybliża się.
Przypominam sobie, że w pierwotnej wersji, sprzed reformy, te niedziele miały formularze z epoki Grzegorza Wielkiego, noszące ślady dramatycznego przełomu w historii. Były to teksty na ciężkie, niepewne czasy, dla ludzi przeżywających kres świata, jaki znali. Coś z tego pozostało i w Nowym Mszale. Na pewno możemy tak przeżywać czas "Przedpościa". To jest pora na wyszukanie i położenie przed sobą trzech kamieni milowych; albo trzech kamieni trzymających w skupieniu żar ogniska.
czwartek, 04 lutego 2010
PRZED DEBATĄ O SPOŁECZEŃSTWIE OBYWATELSKIM
(FUNDACJA BATOREGO, PONIEDZIAŁEK 8 LUTEGO) W tej rubryce umieszczam teksty polemiczne. Uprzedzając debatę, tym razem, notuję kilka uwag na marginesie rozmów i lektur, które debata bierze pod uwagę. Tematem stały się organizacje pozarządowe (NGO), mój świat od 1989 r. W pośpiechu notuję pewne spostrzeżenia. Za pilną sprawę uważam doprecyzowanie sensu terminu "profesjonalizacja", który jest dla debaty ważny, a kryje w sobie zalążek nieporozumień. Stąd nieco obszerniejszy przyczynek w tej kwestii. Pozostałe uwagi to sygnały prowizoryczne. Liczę, że debata pomoże mi je rozwinąć.
wtorek, 26 stycznia 2010
NIEDZIELA WIELKIEGO CZYTANIA
Mamy znów niedzielę, której Słowo wydaje się być przeznaczone na czas myślenia o jedności chrześcijan. Ale zaczynamy od czytania o Wielkim Czytaniu [Ne 8,1-4a.5-6.8-10]. Ilekroć słyszę tę relację, wracam myślą do Nowej Huty, do Arki Pana. (Jeśli ktoś nie wie, to tak zwany jest pewien kościół w tym mieście). Obrazy ze wspomnień nakładają się na siebie. Jakby w dniu poświęcenia za naszymi plecami Kościół jeszcze nie stał, lecz rósł w oczach, jak rósł przez lata. Jakby na moment znów był tylko rusztowaniem, a ja na placu owleczonym mgłą. Stojąc na jakiejś skrzynce ogłaszam rekolekcje dla rodziców, z których narodzi się "zespół studyjny", wspólnota wzbogacania w wierze.
piątek, 22 stycznia 2010
Polski udział w myśli abolicyjnej i w działaniach na rzecz osób zagrożonych jest potrzebny
Właśnie dowiedziałam się, że w roku 2007 - tylko co - było w Polsce dwa razy więcej zwolenników kary śmierci niż jej przeciwników. Wciąż jest zapewne podobnie. Czy ma to znaczenie, skoro w polskim kodeksie karnym nie ma tej kary, wyrok śmierci nie może być ani orzeczony, ani wykonany? Zawsze wierzyłam, że to, co myślą obywatele, jest ważne. Dla mnie istotne jest to, że wciąż jesteśmy zatruci fałszywą wiarą w przywracanie sprawiedliwości i naprawianie świata przez zadanie śmierci. Smutny i niepokojący jest też fakt, że Polski - i w ogóle naszej części Europy - wyraźnie brak wśród ludzi zabiegających o to, by kara śmierci znikła z tej planety. 24 lutego 2010 - po raz czwarty - zbierają się w Genewie przeciwnicy kary śmierci - abolicjoniści z całego świata. Program tego kongresu wskazuje, że byłoby tam kogo wysłuchać i komu powiedzieć, jak widzimy problem. I przypomnieć o Białorusi, gdzie wciąż nie ma moratorium i wyroki śmierci są wykonywane. Przy nazwiskach niektórych uczestników są jeszcze gwiazdki, trwa oczekiwanie na ostateczne potwierdzenie udziału. Na pewno będą liczni działacze Koalicji przeciw karze śmierci z USA, Francji i Szwajcarii, a ponadto dyplomaci, przedstawiciele Unii Europejskiej i Rady Europy, profesorowie prawa karnego, adwokaci. Może przybędzie z Iranu noblistka Shirin Ebadi, na pewno będzie Siostra Helen Prejean, wielka postać amerykańskiego ruchu na rzecz abolicji. Lista uczestników robi wrażenie, ale bardziej przecież chodzi o tematy. Znów przykładowo wyliczam: Oddziaływanie na polityków. Budowanie koalicji przeciw karze śmierci. Osłona grup szczególnie wrażliwych: młodzież, osoby z zaburzeniami psychicznymi. Jak reagować na przemoc i zadośćuczynić potrzebom ofiar zbrodni - bez kary śmierci? Praca nad argumentami dla przekonania opinii publicznej. Strategie dążenia do abolicji. Z dorobku Kongresu można będzie wiele zaczerpnąć. W Polsce oddziaływanie na opinię publiczną jest w tej kwestii zaniedbane. Potrzebujemy rozwinięcia różnych argumentów przeciw karze śmierci. Twardych, rzeczowych, konkretnie wskazujących, że jest nieskuteczna. Głębokich: że akceptacja kary śmierci opiera się na takich przesłankach religijnych czy filozoficznych, jakich nie chcemy przyjmować, bo w gruncie rzeczy są nam obce. Powie ktoś, że nie stać nas na uczestniczenie w ruchu międzynarodowym dotyczącym sprawy, która interesuje nas tylko marginalnie. Taka ocena znaczenia abolicji dla świata (i dla Białorusi) jest niesłuszna. Polski udział w myśli abolicyjnej i w działaniach na rzecz osób zagrożonych jest potrzebny. Zainteresowanie budzi się, trzeba je podtrzymywać. Skromne środki wystarczą na kontakty i szersze, bardziej intensywne wprowadzanie tej tematyki w to, co i tak już robimy w sprawie przestrzegania praw i wolności człowieka.
wtorek, 19 stycznia 2010
NIEDZIELA POCZĄTKU ZNAKÓW - Dzień judaizmu. Tydzień Jedności Chrześcijan.
Początkiem znaków mesjańskich Jezusa jest przemiana wody w wino weselne. To nie pierwszy znak - znakiem był chrzest, znakiem hołd złożony przez Jana. Ale znak w Kanie, wyproszony przez Matkę, otwiera wyraźną, szczególną sekwencję znaków, w której uczestniczą uczniowie, coraz wyraźniejsza grupa idących za Nim [J 2,1-12]. *** Ci, co nalewają wodę - wiedzą. Wiedzą, a raczej nie wiedzą, skąd w stągwiach dobre wino. Wiedzą, na czyje polecenie wlewali w nie czystą wodę. Znak przemiany. Jest już nie to, co było. Inna substancja wypełnia kamienne naczynia. Jezus nie pracuje nad tym, by tak się stało. Jego wola zmienia rzeczywistość. Brak w tekście relacji o tym, by czynił choćby jakieś gesty, albo sam sprawdzał, czy przemiana nastąpiła. Tak sobie naiwnie to przedstawiam: przecież stągwie dobrego wina musiał otaczać zapach, wszystkim znany sygnał, że wino dojrzało, że można zmieszać je z wodą i podać gościom weselnym. *** Co ja mogę zrobić? Do mnie należy dbanie o stągwie. Nie powinny stać puste ani napełniać się śmieciem. Woda, którą się w nie wlewa, też może stać się winem, napojem Uczty Ostatecznej. Czasem czuję jakby cień jego zapachu. *** Paweł do Koryntian [1 Kor 12,4-11] - w tym liście tłumaczy im to, co znają, czego doświadczają w swoim kręgu. Pisze do członków żywej gminy. Koryntianie - jak się można domyślać - mieli w swoim gronie ludzi doznających uniesienia modlitewnego, wyrażających swój zachwyt i radość w niepojętych językach, może śpiewie, okrzykach i westchnieniach. Byli też inni ludzie, umiejący objaśniać treść wiary, która tak pociąga serca, i inni jeszcze, których troska o chorych i modlitewne wstawiennictwo przynosiły uzdrowienie. Życie z wiary nie było wtedy szare. Miało wyraźne barwy: męczeństwa i ocalenia, łez i radości; niezwykłych zjawisk. Można się było w tym wszystkim jakoś zagubić. Musiały być wątpliwości i spory. Są świadectwa, że istotnie - były. Dlatego Paweł przypomina Koryntianom (i nam), że przecież wielkie dobro gminy żyjącej wiarą całe jest darem Ducha, wszystko od jednego Jezusa pochodzi, choć jeszcze trwa zmącony świat (ten sam, co dziś) - a jednak On już wszystko sprawia we wszystkich. Trzeba tylko uznać, że tak jest. Przez wszystkie dary to On działa. *** Jaki to wspaniały tekst na Tydzień Jedności Chrześcijan. Dla mnie - choć głównie prywatnie go obchodzę - ten tydzień jest ważny, istotny. W obrębie samorekolekcji - wychodząc od tego tekstu uprzytomnić sobie istotę ekumenizmu duchowego, czyli świadomości, że Jezus pragnie jedności chrześcijan, sam się o nią modlił i sam tylko widzi, czym jest ta jedność, której pragnie i którą już obdarowuje. Możemy przyłączać się do modlitwy Jezusa, nie usiłując doścignąć jej realizacji swoją wyobraźnią. Nie chodzi o to, by była w zasięgu naszych planów. Ale nie znaczy to, że wolno nie podejmować żadnych praktycznych kroków, lekceważyć potrzebę zmian. Nawet drobne wysiłki mogą być takim właśnie napełnianiem stągwi w oczekiwaniu na pomoc z wysoka. *** Niedziela początku znaków jest też "dniem judaizmu". I ten dzień i cały tydzień jedności powinny trwać dłużej. Do tego zobowiązują samorekolekcje. Na dzień judaizmu mamy jeszcze raz czytanie Izajasza [Iz 62,1-5]. Czy może być wspanialsze tło dla myśli o kontakcie ze starszymi braćmi w wierze? Dzięki Jezusowi jesteśmy - jak wierzymy - przybranymi dziedzicami tego tekstu. Myślę, że jest to wizja Jeruzalem nowego imienia, wspólnej starszym i młodszym. Ale dziś my, młodsi, nie myślmy o tym, czyja jest ta prześliczna korona. Podziwiajmy ją, prośmy o spełnianie się obietnicy, wbrew zgrzytom trybów machiny świata. ..."Przez wzgląd na Syjon nie umilknę, przez wzgląd na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jej sprawiedliwość nie błyśnie jak zorza i zbawienie jej nie zapłonie jak pochodnia. Wówczas narody ujrzą twą sprawiedliwość i chwałę twoją wszyscy królowie. I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana oznaczą. Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie "Porzucona", o krainie twej już nie powiedzą "Spustoszona". Raczej cię nazwą "Moje upodobanie", a krainę twoją "Poślubiona". Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje."...
czwartek, 14 stycznia 2010
NIEDZIELA POTWIERDZENIA
Ostatnio powtarzają się reklamy oparte na ostrzeżeniu, byśmy nie pozwolili odwrócić naszej uwagi od cudownej oferty, choć po drodze jawią się pokusy, które ją mogą rozproszyć. Chyba w życiu wewnętrznym pojawia się zbliżona sytuacja. Możemy nie dotrzeć do kluczowej wiadomości, do osi przesłania, jeśli zaczniemy dumać o tym i owym... Teraz chodzi o to, by - na ten rok - wziąć w siebie najistotniejsze posłannictwo zawarte w odpowiedzi na adwentowe oczekiwanie, posłannictwo czasu Mądrości. Ten czas to pora radosnego wyznania wiary.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
"POCZĘTE INACZEJ; DZIECI Z PROBÓWKI PYTAJĄ"
Reportaż w "Dużym Formacie" [GW, czwartek 7 stycznia 2010] przynosi aktualny materiał do refleksji i dla nas. Historie pytających, dorosłych już dzieci angielskich, dotyczą jednak pewnego, ściśle określonego aspektu i formy ingerencji w sprawę poczęcia i rodzicielstwa. To nie poczęcie in vitro jest tu problemem, lecz pochodzenie jednej z dwóch łączących się gamet. Pytanie, które powinno być w tytule, brzmi: Kto jest moim ojcem? ŚWIĘTO KU CZCI OBJAWIENIA
Ważne jest dla chrześcijaństwa - i dla cyklu samorekolekcji - by istniało takie właśnie święto. By Tajemnica Wiary - głosząca, że objawił się Stworzeniu jego Stwórca - była obchodzona, by miała swój dzień. Jeśli nie będzie to dzień wolny od pracy - to kto wykroi czas, by chociaż godzinę trwać przy stole Słowa, z którego zmierzają ku nam jej promienie. Oczywiście dzień tzw. wolny nie jest żadną gwarancją czci dla Tajemnicy. Można zrobić z niego dzień szopki... Warto się zastanowić, dlaczego i co właściwie mówimy, twierdząc, że ktoś z ważnej i poważnej sprawy "robi sobie szopkę". "Szopka", to w dzisiejszym języku znaczy udawanie, pusta celebra, infantylizacja. Infantylizacja, która nawet dzieciom odbierze przeżycie religijne.
czwartek, 07 stycznia 2010
PATRZĄC NA NISZCZENIE "TRÓJKI"
Roślinę okrytą pąkami kwiatów wyrwać z doniczki, bo mam na tę doniczkę inne plany.
To byłoby głupie. Ale realizując jakiś plan kosztem tego, co żyje, ten, kto tak postępuje, dowiódłby swojej pogardy, nie tylko dla niszczonej rośliny, lecz i dla ogrodnictwa, dla hodowców i dla cieszących się kwiatami. Pogarda dotyka mnie jako słuchacza. Pogardę okazują nam ci, co niszczą to nasze radio, oryginalny, żywy twór, któremu wiele udało się przetrwać. Ale o pogardę oskarżam też wszystkich, którzy się na to godzą, dla kogo to radio nieważne i może być traktowane jako obiekt przetargowy. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||