To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

sobota, 11 października 2014

Antyfona:

Jeżeli zachowasz pamięć o grzechu, Panie, * Panie, któż się ostoi. Ale Ty, nasz Boże, * udzielasz przebaczenia. [Ps 130(129),2-4]

 

Mamy niedzielę zdecydowanie zapowiadającą wątki Adwentu, okresu końca rozpamiętywań, wizji ostatecznego podsumowania dziejów ludzkości… Oczekiwanie spełnienia obietnic, rozważanie tych obietnic przechodzi w nowy początek. Adwent wiedzie przecież ku świętu Wcielenia i Narodzin Jezusa, Syna człowieczego i Syna Bożego, Zwycięzcy śmierci.

Na Stole Słowa zapis wizji Izajasza  [Iz 25,6-10a]. Wznosi się przed nami Góra Święta, na której Pan położył rękę. To Góra Uczty, nakarmienia pielgrzymów tym, co uznają za najlepsze. Na tę górę, przez ciemne doliny, wędrują pielgrzymi. Ich głosami w wielu językach śpiewany jest psalm:

[Ps 23,1-6]

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
obficie napełniasz mój kielich.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia.
I zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

 

Odpoczynek na Górze Świętej to obraz tego, co nas ostatecznie oczekuje.

                                                            ***

Warto w tym miejscu wspomnieć góry, które w różnych okolicach Planety pomagają wyobrazić sobie dzieje duszy, jej pielgrzymki. Dla mnie, razem z tak wieloma współwędrowcami, to Jasna Góra, a obok niej węgierska Pannonhalma, dźwigająca się z ogromnej pszennej i kukurydzianej równiny, porosła winogradem i śliwami, pachnąca lawendą. Ale najbardziej poruszający symbol to wyżyna Fatimy, na którą trzeba wstąpić zostawiając za plecami falujący Atlantyk.

Dobrze jest iść drogami, potem ścieżkami, nie tak, jak mój   kaprys pokierował, lecz na wezwanie.

                                                            ***

Odpoczywając przed kolejnym etapem dobrze jest poddać się nauce pielgrzyma śródziemnomorza Apostoła Pawła. Dziś na Stole Słowa jego zwierzenia gminie, która towarzyszy mu w pielgrzymce [Flp 4,12-14,19-20] – do Filipian pisze o tym, jak życie wszystkiego go nauczyło: i korzystania z obfitości, i znoszenia niedostatków. Słowa do powtarzania sobie na trudnej, stromej, zbyt  długiej ścieżce.

                                                            ***

W duchu Adwentu słuchamy na koniec przypowieści Jezusa [Mt 22,1-14]. Przystępując do tego trudnego i groźnego tekstu – tak odmiennego w tonie od wizji Izajasza od której rozpoczyna  się liturgia przedadwentowej Niedzieli – utwierdzam się we wpojonym mi teologicznym przekonaniu, że czytać trzeba teksty prezentujące różne wątki, trzeba czytać uzgadniając każdy na tle wielu innych. Myślę, że „winnica”, o którą Haszem się troszczy, to „Królestwo Boże” – więc rzeczywistość odmienna, innego porządku niż Izrael ziemski i niż Kościół.

Pedagogika Boża doznaje niepowodzeń, które są źródłem nieszczęść.

Jezus jest Synem Gospodarza, który to Syn pragnąc ratować winnicę zostaje zabity. Nim się okaże górą Świętej Uczty – jak u Izajasza – góra najpierw dźwiga scenę męki Syna i Jego ukrzyżowania. Ci, co chcą iść za  Jezusem, musza wiedzieć o tym.

Przypowieść nie opisuje, co dalej. Zatrzymuje się na etapie groźnej przestrogi. Ale Pawłowe „wszystko mogę” wzięte jest przecież od Jezusa. Haszem umacnia Syna. Pan położył rękę na Golgocie.

Wydaje się to trudne do przyjęcia, na pewno jest niepojęte.



17:47, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 października 2014

Antyfona:

Panie, wszystko podlega Twej władzy * i nikt nie może sprzeciwić się Twej woli. * Ty bowiem stworzyłeś wszystko: * niebo i ziemię, i cokolwiek istnieje w przestworzach niebios. * Ty jesteś Panem wszechświata. [Est 13,9.10-11 Wlg]

 

Kolekta:

Wszechmogący, wieczny Boże, Twoja hojność przewyższa zasługi i pragnienia modlących się do Ciebie; + okaż nam swoje miłosierdzie, * odpuść grzechy, które niepokoją nasze sumienia, i udziel nam również tego, o co nie ośmielamy się prosić.

 

Nie śmiem prosić o to, co jest najważniejszą nadzieją. O Nadzieję będącą jądrem i siłą wszelkich dobrych nadziei. Jak to nazwać? Jak nazwać dar Haszem najniezbędniejszy dla nas i dla całej ludzkości od pierwszych początków, od pierwszych rodziców, od matki i ojca Kaina i jego ofiary, brata Abla… Odpowiedzią na nieprzezwyciężone trudności wiary jest dar nadziei. Nadziei ponad wszystko, zwłaszcza ponad potrzebę wyrównania kar i zasług – dar nadziei położonej w pokucie i pojednaniu,  wybaczaniu jak On wybacza, gdy my wybaczamy. W Królestwie Bożym naprawa męką Chrystusa obejmie wszystkich, bo dla wszystkich Haszem, będąc Tym kim jest, będzie wszystkim dla wszystkich,  Ojcem  szczęśliwym ze wszystkich swoich stworzeń, bo wszystkie zwrócą się ku Niemu.

Tak czytam tandem proroczych tekstów. Modlitwę Izajasza [Iz 5,1-7] i przypowieść Jezusa [Mt 21,33-43]. W tej przypowieści widzę ostrzeżenie przed grozą historii, przed losem, jaki gotują sobie i innym ludziom pracownicy niewierni swemu powołaniu. Czy obejmie ich łaska pokuty? Czy ta łaska zdąży nim zniszczą bezpowrotnie to, co otrzymali pod opiekę?

Przypowieść Jezusa mówi o buncie, sięgającym po zbrodnię: z ręki zbuntowanych zginie Syn  Gospodarza Winnicy, Syn i Dziedzic. Tak mówi Jezus o Swojej śmierci, na którą jest gotowy. Jezus jest tym Synem, który prosi „Ojcze, odpuść im”. „Odpuść, bo przecież nie wiedzą, co czynią”.

Modlitwa na tę niedzielę i na inne trudne dni, gdy źle się dzieje w Winnicy. Prosimy o oświecenie ludzi, którzy tracą świadomość tego, co czynią. Obyśmy wiedzieli, co robimy; a jeśli nie zdołamy wiedzieć teraz, to daj wejść na drogę pokuty, to znaczy przyjęcia tego, co dyktuje miłość.

                                                            ***

Modlitwa psalmiczna:

[Ps 80,9.12-16.19-20]

Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili.
Odnów nas, Panie, Boże Zastępów,
i rozjaśnij nad nami swoje oblicze,
a będziemy zbawieni.

                                                            ***

Nadzieję potwierdza nauczanie apostoła Pawła - List do Filipian, [Flp 4,6-9]:
O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. W końcu, bracia, wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to miejcie na myśli! Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.



15:35, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 września 2014

Antyfona:

Wszystko, co na nas dopuściłeś, Panie, * spotkało nas według sprawiedliwego wyroku, * bo zgrzeszyliśmy przeciw Tobie * i nie strzegliśmy Twoich przykazań. * Lecz zechciej wsławić swe imię * i postąp z nami według wielkiego miłosierdzia swego. [por. Dn 3,31.9.30.43.42]

U Mateusza [Mt 21,28-32] jeszcze jedna ważna przypowieść. Zrozumieć ją – przymierzam się do tego od dawna. Istotne jest, kto jest jej adresatem. Wyobrażam sobie uczniów nadstawiających ucha gdzieś z boku. Teraz Mistrz rozmawia z uczonymi, z ważniakami. Każe  im przyjrzeć się dwóm postaciom.

Pierwszy otrzymuje polecenie, by udał się do pracy.

Odpowiada z entuzjazmem: TAK, już biegnę. Ale w rzeczywistości wcale do roboty nie idzie.

A drugi  z wezwanych oświadcza zrazu: „Nie, nie chcę!” Ale później jednak przystępuje do nakazanej pracy.

Który z dwóch wezwanych synów spełnił wolę Ojca?

Słuchacze przypowieści potwierdzają rzecz oczywistą: „ten drugi”, czyli ten, co rzeczywiście wziął na siebie obowiązek.

Wysłuchana do tego miejsca przypowieść mogłaby dotyczyć samej tylko wewnętrznej postawy człowieka. Nie deklaracje, lecz czyny świadczą o wierności Przymierzu. Czynami można naprawić wstępną odmowę posłuszeństwa!

To ważne! W tej przypowieści Jezus dezawuuje deklaracje świętoszków, jeśli za niami nie idą czyny.

Wniosek: nie być świętoszkiem, szukać drogi czynu. Jeszcze teraz, choć dochodzi  późna godzina, niewiele  czasu zostało. Nawet dopiero teraz – jednak warto!

Ciąg dalszy tekstu kieruje ku wzbogaceniu i pewnemu przesunięciu jego interpretacji. Patrząc w oczy arcykapłanów i starszych Jezus upomina naród wybrany, symbolizowany przez pierwszego syna. To lud w osobie duchowych przywódców otrzymuje upomnienie: Przyszedł do was Jan, ale nie uwierzyliście mu.

Kto uwierzył? Celnicy i nierządnice to znaczy ludzie upadli, postępujący dotychczas wbrew Przymierzu. Ale właśnie oni, pokutujący, pierwsi wejdą do Królestwa Bożego.

Przywódcom i nauczycielom ludu zabrakło opamiętania, wejścia na drogę pokuty – jak to uczynił drugi syn.

 

Droga opamiętania wciąż jest otwarta.

                                                            ***

Opamiętanie – powrót do przyjętego Przymierza, działanie natchnione Przymierzem, wciąż jest możliwe i oczekiwane przez Ojca.

                                                            ***

Teraz, biorąc do siebie ewangeliczne upomnienie, przeczytajmy „adhortację” czyli zachętę pawłową z Listu do Filipian [Flp 2,1-11]:

… Jeśli więc jest jakieś napomnienie w Chrystusie, jeśli - jakaś moc przekonująca Miłości, jeśli jakiś udział w Duchu, jeśli jakieś serdeczne współczucie - dopełnijcie mojej radości przez to, że będziecie mieli te same dążenia: tę samą miłość i wspólnego ducha, pragnąc tylko jednego, a niczego nie pragnąc dla niewłaściwego współzawodnictwa ani dla próżnej chwały, lecz w pokorze oceniając jedni drugich za wyżej stojących od siebie…

I do zapamiętania, o  wpisania w umysł i serce wyznanie wiary, Kim jest i co nam ukazuje Chrystus:

„…On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca.”



19:02, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 września 2014

Antyfona

Pan mówi: Ja jestem zbawieniem ludu, * w jakimkolwiek ucisku wołać będą do Mnie, * Ja ich wysłucham * i będę im Panem na wieki.

 

To późna niedziela w ordynku tych przed-adwentowych. Powinna w nas rosnąć świadomość „jedenastej godziny” [Mt 20,1-16a].

Przypowieść o powołaniu tuż przed końcem roboty tych, co się do niej włączą spóźnieni, gdy światła na niebie gasną. Przypowieść na podobną godzinę w życiu: gdy już wiemy, że czasu przed nami mało, a nie czujemy się przygotowani do zamknięcia rachunku.

Centralną postacią przypowieści jest „Królestwo Boże”. Porządek i obyczaje tego królestwa oglądamy wpatrując się w obraz sceny rozliczenia.  Dyskretnie, ale stanowczo zostajemy poinformowani, że nie będzie tego, co uważamy za rozliczenie; wszyscy otrzymają wszystko, co obiecane! Wszystko! Każdy po jednym, cudownym, doskonałym „denarze”. Dość, by przeżyć dzień i by radować się wiecznością. Wszyscy po denarze. Bo Królestwo Boże nie jest rajem wynagrodzonych zasług, prawdziwych czy urojonych. To niewypowiedzianie łaskawe,  niezasłużone obdarowanie. Czekamy na godzinę jedenastą dla wszystkich. Czekamy niezależnie od tego, ile godzin Gospodarz dał nam pracować, w błogosławionym upale, ze świętym wysiłkiem, z wdzięcznością za łaskę wezwania. Beznadziejnie smutna jest świadomość, że tak jakby nikt nas jeszcze nie wezwał. Gdy zdajemy sobie z tego sprawę, ów stan pominięcia już minął. Trzeba tylko dołączyć. Dołączyć do radości, że czeka nas nie ułamek, lecz wszystko. Wszystko z hojności Haszem, z umiłowania nas z własnego wewnętrznego skarbca.

                                                            ***

Paweł do Filipian [Flp 1,20c-24.27a]. Jak on  przewspaniale potwierdza Ewangelie wyznając: „Dla mnie żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk”. Nie potrafimy tego za nim powtórzyć – jeszcze nie przyszła nasza jedenasta godzina. Gdy rzeczywiście nas obejmie – będziemy gotowi.

                                                                        ***

Izajasz – piewca Obietnicy, prorok Miłosierdzia [Iz 55,6-9]

Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu. Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje - nad waszymi drogami i myśli moje - nad myślami waszymi.

Te słowa tkwiły na dnie duszy uczniów, którym Jezus mówił o Królestwie.

12:32, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 13 września 2014

Antyfona:

Użycz pokoju, o Panie, tym, którzy Ci ufają, * aby Twoi prorocy okazali się prawdomówni. * Wysłuchaj prośby swojego sługi * oraz ludu Twojego. [por. Syr 36,15-16]

 

Piękna antyfona – jedna z najpiękniejszych, intonujących czytania niedzielne wraz z pierwszym czytaniem [Syr 27,30-28,7], ten tekst głęboko odsłania jeden z korzeni chrześcijaństwa w judaizmie. Ten nurt wnosi korektę w ludzkie obyczaje, zwłaszcza te najszerzej praktykowane, uważane za oczywiste, powszechnie obowiązujące. Ile to razy słyszałam na przykład, że prawo do zemsty jest oczywistym prawem każdego, kto doznał krzywdy.

A prorocy i mędrcy czego innego uczą.

                                                                        ***

Kolejne czytania biegnących po sobie niedziel łączą się ze sobą, czasem bardzo ściśle. Odnajdywanie tych związków, to jeden ze sposobów integrującego poznania Pisma.

Tydzień wcześniej rozważaliśmy kwestię upominania braci przez braci. Proponowałam myśl, że „upominanie” nie ma być wymawianiem, wyrazem pewności, że lepiej wiem, co przystoi, co dobre i w czym ten brat odbiega od wzniosłych reguł. Sugeruję, że „upominanie” może być wspólną pracą nad pamięcią, czego Haszem oczekuje, co Mu się może podobać, co nam poleca, o co wręcz prosi.

Czytany dziś tekst Mateusza [Mt 18,21-35] zawiera potężne, najbardziej zasadnicze i święte „upomnienie”.

Człowieku, trzeba byś wiedział, że jako stworzenie jesteś dłużnikiem Stwórcy. Stwórca dał ci wszystko, co jest twoim udziałem. Wszystko od Niego, dane tobie, nie przestaje do Niego należeć. On daje bardzo hojnie – jak Pan w tej przypowieści zapisanej u Mateusza.

Dług wobec Stwórcy przekracza wszelkie możliwości  wyrównania. Za rzadko i chyba pobieżnie próbujemy uświadomić sobie ogrom darów Stwórcy, w tym najbardziej zasadniczego – naszego istnienia. Istnienia nas, bytów, których mogłoby nie być. To łaska pierwsza, podstawowa, rzadko obejmowana podziękowaniem.

Czego oczekuje Haszem? Jezus uczy, że my, słudzy Stwórcy, mamy wypłacać się współsługom – nasza mała łaska dla bliźniego-dłużnika, dla współsługi niewypłacalnego wobec mnie, jak ja wobec Haszem. Przebacz, daruj, nie rozliczaj – i sam naprawiaj, co zdołasz, przyjmij niezgrabną pokutę pełnioną bez entuzjazmu, tylko pod naciskiem. Dlaczego tak ma być? Dlatego, że Haszem daje nam przepotężny przykład.

Upominanie, że taka jest prawda, prawda Haszem – takie upominanie nie zmieni się w mobbing, nie staniemy się prześladowcami braci.

Przypomnijmy sobie wspólnie warunek zawarty w Modlitwie Jezusa dla uczniów:

Tak mamy prosić – odpuść nam TAK, JAK uczysz nas odpuszczać naszym winowajcom.



20:03, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
środa, 03 września 2014


Często, gęsto musieli upominać prorocy. Na ten obowiązek skarżył się Jeremiasz []. Podobną skargę zanosi Ezechiel [Ez 33,7-9]. Ciężko! Ciężko jest wciąż „upominać” czyli pielęgnować pamięć, pilnować, by żyła pamięć o Prawie Bożym, upragniona przez Haszem świadomość co dobre, a co złe. Prorok musiał się o nią troszczyć. A dziś, to czyje zadanie?

Chyba można powiedzieć i Ewangelia to potwierdza [Mt 18,15-20], na przykład czytana dziś. Patrzysz na brata w wierze. Albo najpierw zaglądasz w głąb samego siebie, siebie „upominasz”, czyli ożywiasz w sobie pamięć dobrego i złego. „Zło” mamy dobrem zwyciężać. Pamięć o dobru ma być silniejsza nad pokusą przemianowania „zła” na „dobro”. Albo odwrotnie; chodzi przecież o pamiętanie co jest czym.Mocne pamiętanie jest oparciem.

„Upomnienie” to nie mobbing, chociaż tak bywa fałszywie interpretowane. Mobbing to rozwiązanie siłowe. Zmierza do podporządkowania, do narzucenia konformizmu. Upominanie przywraca wspólnotę pamięci; upominanie braterskie, chrześcijańskie, zmierza do ożywienia świadomości. Tekst wskazuje na konieczność wytrwałej pracy i na realizację przez kolejne etapy. A co będzie, jeśli wspólna pamięć nie rozbłyśnie? Ten, w kim brakować będzie pamięci, nie chwilowo, lecz zasadniczo – ma być traktowany tak, jak należy traktować „pogan i celników”. To znaczy, że świadomość wspólnoty wypada zamienić na świadomość inności, obcości, przynajmniej na pewnym poziomie kontaktu. Przezwycięża tę obcość Jezus w przypowieści o dobrej, pokornej modlitwie celnika. A w przypadku pogan, Paweł apostoł nawiązujący do „ołtarza nieznanego Boga”. Upominanie z poczuciem braterstwa, to rodzaj dialogu, a nie walki. Czuję wielką potrzebę wyznania, że tak myślę i przypomnienia, że ma to grunt w Ewangelii. Dla mnie pseudobraterski mobbing jest skandalem.

A teraz proszę jeszcze raz przeczytać tekst Apostoła Pawła [Rz 13,8-10]. Właśnie Paweł szczególnie mocno przeżywał konflikty w swoich gminach. W tym tekście niezwykle wyraźnie rysuje się przed czytającym sedno tego, o czym pamiętać, do czego upominać.... „Albowiem przykazania: ‘Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj” i wszystkie inne streszczają się w tym nakazie: ‘Miłuj bliźniego swego jak siebie samego’.” ... 

 

Komentarz do komentarza

Chcę podziękować za ten wpis. Czuję, że autor szczerze dzieli się swoją wizją rzeczywistości, trochę tak, jak Maria Peszek w swojej trawestacji psalmu „Pan nie jest moim pasterzem”. Takie teksty dają do myślenia, chociaż są bolesne w odbiorze.

Rozumiem, że Pan nie chce oka strażnika nad sobą. Ja też nie chcę. Całe moje szczęście, że inaczej wyobrażam sobie owo „patrzenie Boga”. Wierzę, że nie jest On Strażnikiem, a ja nie czuję się mieszkanką teologicznego „Panopticonu”. Bóg, w którego wierzę, patrzy raczej jak ogrodnik, czy wschodzi to, co posiał. Uprawia swój ogród, ale też kocha dziką łąkę, kwitnącą, gdy czas przychodzi. Dla mnie Pan też jest Jego rośliną obdarzoną wolnością.

Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do dialogu.

HB

 



18:02, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
środa, 27 sierpnia 2014

 

Antyfona:

 

Panie, zmiłuj się nade mną, * bo nieustannie wołam do Ciebie. * Tyś bowiem, Panie, dobry i łaskawy, * pełen łaski dla wszystkich, którzy Cię wzywają. [Ps 86(85),3.5]

 

Czas rozważania jest dla mnie czasem słuchania proroków. Na tym tle wyraźniejsze staje się, że Jezus-Mesjasz, będąc Kimś większym nie przestaje być jednym z nich. Jak Jeremiasz Jezus godzi się być cierpiącym sługą, prześladowanym za głoszenie prawdy, za surowe upomnienia, pochodzące od Haszem upomnienia, których nie może nie głosić. [Jr 20,7-9]

 

To bardzo ważne: Jeremiasz i Sam Jezus także prześladowani są przez ówczesnych “rzeczników wiary”, przez ludzi, którzy przywłaszczyli sobie powierzone. Prorok jest prorokiem, daje świadectwo temu, co rozeznaje. Tak czyni wierząc, że nie ma innej drogi, tylko ta właśnie, tak obfitująca w cierpienie, przed którym ię wzdraga nie wycofując się z decyzji, że tak trzeba.

 

Czytanie z Ewangelii [Mt 16,21-27] potwierdza podobieństwo, mesjańskie podobieństwo Jezusa i Jeremiasza.

 

Piotr, który nie chce, by Jezus cierpiał, zostaje skarcony bardzo surowo. Nie należy powstrzymywać proroka przed dopełnieniem jego misji. W tę niedzielę późnego lata wracamy do dni przed Męką. Jeszcze raz Jezus uczy, że trzeba – jak On – wszystko wykonać.

 

***

 

Pieczęć pawłowego nauczania w Liście do Rzymian [Rz 12,1-2]. W całym tym tekście potok wskazań do rozważania w tym czasie samorekolekcji.

 

“Rozumna służba” – rationabile obsequium... Element proroczy w służbie: rozpoznawanie celu, który Haszem wskazuje. Tak, dać się na ofiarę w tej służbie, “wyrzec się samego siebie”, po kantowsku wybrać to, co trudno przychodzi. Za tym kryje się urzeczywistnienie powołania. To będzie lepsze, niż pierwotne własne plany.

 

Nie chodzi o to, by siebie zniszczyć – przeciwnie, celem jest zwycięstwo. Prawdziwie sobą, według woli Haszem będziesz, gdy to wszystko wykonasz.

 

12:50, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 sierpnia 2014

Tekst Ewangelii według Mateusza (16, 13-20) to jedna z relacji w tonie reportażowym, przechodzących w świadectwo o wielkim znaczeniu teologicznym.

Jezus pyta: "Za kogo mnie ludzie mają?" A potem pyta jeszcze osobno: "A wy? Za kogo (...)?

Wyznanie składa Szymon Piotr: "Ty jesteś Mesjaszem, Synem Boga Żywego."

Konsekwencją tego wyznania będzie cały przyszły los rybaka z Galilei, a także nasz los - członków Kościoła zbudowanego na Piotrze, na jego wyznaniu, którego nic nie mogło zaćmić, ani odwołać.

"Jezus jest Mesjaszem".

Na tych słowach, na ich treści i sensie ta niedziela każe się skupić. A pomóc w tym mogą dwa pozostałe czytania.

         #

Bardzo ważna jest relacja Izajasza (22, 19-23). Na pozór jest to historia Szebny i Eliakima.

Szebna, zarządca pałacu, nie dość wierny, traci swoje stanowisko. Na jego miejsce Haszem powołuje Eliakima.

Eliakim naprawi i uzdrowi służbę i władzę; będzie dźwigać klucz Domu Dawidowego.

Rozważając odkrywam u Eliakima rysy, które będą charakteryzować Mesjasza. Eliakim jest jego proroczym obrazem - w chwili swego powołania na naprawę...

Prawdziwym i ostatecznym Naprawcą-Odnowicielem będzie Mesjasz.

         #

Używane przez nas słowo - tytuł Jezusa "Zbawiciel" - czyli ten, kto uwalnia, ratuje, broni od złego - trzeba może wzbogacić intuicją iż ON  NAPRAWIA, otwiera świat ku Królestwu Bożemu, które ma przyjść.

Przyjdzie, gdy Ojciec będzie wszystkim we wszystkich.

To już wizja Pawła, ucznia proroków i samego Jezusa (po Zmartwychwstaniu).

        #

Tekst Listu do Rzymian (11, 33-36) ostatecznie ukazuje Kim jest Syn Boga Żywego, w którym czcimy naszego Mesjasza. Tego, kto nam się okazał Mesjaszem i dalej okazuje się Nim, i okaże całemu Stworzeniu.

Najpierw tym, którzy za Nim tęsknią i na różne sposoby oczekują.

        #

Warto posługiwać się wyznaniem Piotra i świadectwem Pawła jako wspornikami modlitwy.

12:03, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2014

Antyfona:

Spójrz na nas, Boże, nasz Obrońco, * i wejrzyj na oblicze Twego pomazańca. * Jeden dzień w przybytkach Twoich * lepszy jest niż innych tysiące. [Ps 84(83),10-11]

                                                                        ***

Od początku poprzedzającego tygodnia  szukałam znaczenia dzisiejszego tekstu [Mt 15,21-28]. Chodzi mi nie o znaczenie „ogólne”, lecz o to aktualne dla mnie osobiście, a może i dla podobnych mnie? Dopiero dziś, w Święto Wniebowzięcia, układając wiązankę ziół – podejmuję decyzję: napiszę to, co mi się nasuwa.

                                                                        ***

Jednak najpierw o dyrektywie wewnętrznej, którą On uznaje i wyznaje.

Jako Mesjasz, na którego wskazują znaki, jako Obiecany – posłany jest do Domu Izraela.

Wybrani od zarania Dziejów, pierwsi partnerzy Przymierza, wciąż są tymi, kogo On najpierw szuka, miłować i szukać nie przestaje.

Czytany równolegle List do Rzymian [Rz 11,13-15.29-32] wskazuje, że Paweł, będąc Apostołem Pogan, nie przestaje być świadkiem miłości do Izraela, do Rodaków, braci w umiłowaniu Prawa i Przymierza.

Słowa zwrócone przez Jezusa do kananejskiej błagalnicy – wydają się twarde, nakazują coś w rodzaju czekania w kolejce. Znaki mesjańskie – jak uzdrowienie – są przeznaczone dla Ludu Przymierza. Ale znakiem jest też to, co się dzieje  dalej: błagalnica mobilizuje całą swoją siłę, to, co napełnia jej wnętrze. To troska o córkę i wiara, że Jezus, prorok Izraela, ją także może   obdarzyć. Uzdrowienie córki kananejskiej błagalnicy to też znak mesjański, tym razem niejako podwójny: dany ludowi wybranemu, ale także poganom, dla jednych i drugich znak do odczytania. Wiara, wiara i ufność włącza w Przymierze.

Wiara błagalnicy zachwyca Jezusa, a miarą wiary jest pokora uznanie związku Żydów z Haszem – dla nich stół jest nakryty. Dla nas, dla zbliżających się do Mesjasza z innej strony – błogosławieństwem są już okruchy z tego stołu.

                                                                        ***

W niedzielę tego znaku uczyńmy kananejską błagalnicę naszą patronką. Udajmy się po „okruchy” do Stołu Słowa nakrytego dla wszystkich, ale warto pamiętać z wdzięcznością o tych, których wierze  i wierności zawdzięczamy obfitość znaków i świadectw.

                                                                        ***

Kolekta:

Boże, Ty dla miłujących Ciebie przygotowałeś niewidzialne dobra, + wlej w nasze serca gorącą miłość ku Tobie, abyśmy miłując Ciebie we wszystkim i ponad wszystko, * otrzymali obiecane dziedzictwo, które przewyższa wszelkie pragnienia.

16:57, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 sierpnia 2014

Antyfona:

Wspomnij, Panie, na Twoje przymierze, * o życiu swych ubogich nie zapominaj na wieki. * Powstań, Boże, broń swojej sprawy * i nie zapominaj tych, którzy Ciebie szukają [por. Ps 74(73),20.19.22.23]

                                                            ***

Prorok Eliasz w jaskini na górze Horeb czeka na obiecane nadejście Pana [1 Krl 19,9a.11-13]. Czuwając wraz nim uczymy się sztuki oczekiwania. Ta sztuka jest potrzebna, aby móc obchodzić wielkie, ważne święta wspólnoty wiary. Trzeba czekać na dotknięcie Łaski i przyjąć je – a to wymaga skupienia, trwania w afirmacji.

Ważna część tej nauki z jaskini na Horeb. Pan dotyka swego sługi w cichym, miękkim powiewie. Środowiskiem Epifanii nie jest burza, grzmoty, trzęsienie ziemi. Poznajemy Jego obecność w uciszeniu, nie w walce czy wspinaczce na wyżyny, lecz w wytchnieniu.

(tu by trzeba wrócić do sekwencji przyzywającej Ducha Świętego)

Trzeba podążać za łagodnym natchnieniem.

                                                                        ***

Jak czytać tekst Mateusza [Mt 14,22-33]? Przypominam swoją wcześniejszą próbę: brać przed się wydarzenia, jakimi są cuda, czy lepiej – działania Jezusa stanowiące dla nas znaki, przejawy rzeczywistości Świata Przymierza, Łaski, związku Stwórcy ze światem, nad którym panuje.

Sama dla siebie zacieram granicę pomiędzy relacjami o cudach Jezusa, a przypowieściami. Cuda to Znaki  mesjańskie, które towarzyszą nauczaniu. Przypowieści wszystkie są o Królestwie Bożym, więc o rzeczywistości transcendentnej.

 

Mogę czytać o Jezusie idącym po falach, jako o wydarzeniu, osobnym, a jednak wplecionym w historię, opowiedzianą jako przekaz prawdy zbawczej.

Ten przekaz jest centralny, najważniejszy.

Miło wyobrażać sobie, jak to było – iść po lustrze wody do Jezusa, który przywołuje do siebie. To tak piękne, w dziwny sposób bliskie. Jeśli On zawoła, dojdziesz. Dojdziesz, jeżeli chcesz i ufasz.

Jeśli ufność i uniesienie osłabną – będzie Jego ręka.



18:35, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 sierpnia 2014

Zdarza się, ze czytam teksty mszalne szukając, co w nich może mnie wesprzeć w obliczu niepokojących wydarzeń. Mam nadzieję, że nie kieruję się przy tym jakimś zabobonnym szukaniem znaków, lecz wiarą, że Jezus jest na wieczność znakiem zbawienia, a Jego Ewangelia ma nami kierować. Każdy jej skrawek czytany w duchu całości staje się narzędziem Ducha Świętego.

Na Stole Słowa szukam impulsu, podtrzymującego nadzieję i pragnienie przybliżania Królestwa Bożego, a w drodze ku Królestwu wytrwania w osobistym, gorliwym związku z Kościołem Chrystusa. Ten Kościół – tak wierzę – trwa w  historycznym Kościele Rzymsko-katolickim i, jak ufam, nie tylko w nim.

Jak mam służyć ekumenicznej nadziei? Nie chcę tego zaniechać,  a brak mi oparcia. Powinnam usilniej sięgać do wcześniejszych doświadczeń, przede wszystkim soborowych. Z tekstów tej niedzieli wybieram pieśń ufności zawartą w Liście do Rzymian [Rz 8,35.37-39]. Starannie powtarzam jej słowa, aby powracały i umacniały:

Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo

 dzięki Temu, który nas umiłował

dzięki Temu, który nas umiłował

dzięki Temu, który nas umiłował.

 I jestem pewien, że

ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie

ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie

nie zdoła nas odłączyć

od miłości Boga

od miłości Boga,

 która jest

w Chrystusie Jezusie, Panu naszym

w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

                                                ***

W tę niedzielę Mesjasz wkracza w nasz świat szeroką bramą: jednym jej filarem jest ufność zaświadczona przez Apostoła Pawła. Drugi filar to świadectwo proroka Izajasza. Wezwanie Boga, które nam przekazuje:

[Iz 55,1-3a]
To mówi Pan Bóg: Wszyscy spragnieni,

przyjdźcie do wody, przyjdźcie,

przyjdźcie do wody, przyjdźcie,

 choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie,

posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie,

posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie.

                                                                        ***

Obietnica mesjańska ma się spełnić. O tym tekst Mateusza.

A jak się spełni? Jest znana i głoszona przez Proroka. A jednak się spełni inaczej niżby można się było spodziewać. Jezus mówi do uczniów: „Wy im dacie jeść” [Mt 14,13-21].

            Po odczytaniu tego tekstu warto odejść od gry wyobraźni – jak to tam było na pagórkach Galilei. Jak oni – uczniowie – przyszli Apostołowie dziwili się temu proroczemu nakazowi: nie od razu podjęli się nakarmić wszystkich, ktokolwiek przyszedł słuchać i wytrwał do nastającego wieczora.

Przenoszę słowa „wy dacie im jeść” w rzeczywistość sobie współczesną.

Ile treści, ile siły w tym nakazie – gdy skierowany jest do tych, co dziś mienią się „pasterzami”.

A nie ma wymówki: są sytuacje właśnie „duszpasterskie”, gdy trzeba rozdać chleb, wszystek ile go jest – co tylko pożywnego jest w posiadaniu Kościoła, co Kościół może własnym kosztem nabyć, by rozdać. Bywają to dary duchowe, wiedza o Bogu, ale przed duchowym rozdawnictwem trzeba zadbać o „potrzeby pierwsze” – wodę, pożywienie, mycie, czystą odzież… i odpoczynek! Starając się pokonać dystans między zwykłym a wzniosłym – konieczne są też latryny.

O to wszystko muszą się troszczyć ci, co z urzędu mają ogarniać sytuację, a więc również zarządzający dobrami Kościoła. Do tych wszystkich osobiście Jezus mówi jasno „wy macie troszczyć się o słuchaczy Słowa, aby nie pomdleli w drodze”. Ta diakonia (posługiwanie) jest częścią ich powołania, niezastąpioną.

18:16, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
środa, 30 lipca 2014

 Historycy wojskowości szukają odpowiedzi na inne pytania. Inne od tego, na które usiłują sobie odpowiedzieć weterani Powstania - kombatanci i cywile, na których zwalił się ciężar śmierci najbliższych i własnego przetrwania. Wtedy podejmowali oni ofiarne decyzje, nie myśląc, czy warto. W kolejne rocznice wspominają czas heroizmu własnego i środowiska.

Politycy, tylko częściowo obznajomieni z tym, o czym mówią, usiłują wyważyć straszliwe straty i niepewne zdobycze wymykające się ocenie. Podobnie próbują oceniać i wyważać historycy, wśród nich tak zupełnie od swego teścia - Władysława Bartoszewskego - odmienna Alexandra Richie, autorka książki "Warszawa 1944. Tragiczne powstanie".

Weterani, ci, co przeżyli, próbują odpowiedzieć na osobiste pytanie o własną ocenę powstańczego fragmentu swego życia, tego, co zrobili i co zaniedbali.

Uczestniczyłam przelotnie w zbieraniu materiałów do filmu "Powstanie zwykłych ludzi" Pawła Kędzierskiego z 2004 r.

Było to ważne, nieprzemijające doświadczenie. Poczułam wtedy, że jednak warto było przeżyć Powstanie obok osób tak rozmawiających z kamerą i z innymi współświadkami. Warto było przeżyć tamten czas tak właśnie jak oni i tak to przeżycie zagospodarować, tak się z nim obchodzić, by pozostać wiernym. Komu lub czemu warto w tej kwestii dochować wierności? Jak to nazwać?

Bez "patriotycznego" patosu - warto spokojnie być wiernym sobie, dotrzymać zobowiązania. Nie opuścić statku pielgrzymów, jak to uczynił nieszczęsny Lord Jim. Wytrwać, aby nie czuć się wyłączonym, nie stać się tym, kto zawiódł.

Na przykład nie zawiódł ten, kto poszedł na swoje powstańcze miejsce, choć właśnie urodziło mu się pierwsze dziecko. Nie zawiodła kobieta, mówiąca mu: "Idź". Nie zawiedli sąsiedzi usiłujący nakarmić noworodka tym, co udało się zdobyć. Człowiek, który się wtedy urodził, żył, kiedy powstawał film. Rozmawialiśmy z jego matką.

Warto było być wiernym.

Moim zdaniem film Kędzierskiego uczciwie i szczerze pokazuje piękną lojalność cywilów wobec kombatantów, cierpienie pozostające w tle. Virtus - męstwo godne pokłonu.

Jeśli o mnie chodzi, to dwie rzeczy dają mi się we znaki, gdy nadchodzi rocznica: tromtadracja, tuszowanie zawartych w Powstaniu tragedii - a przecież trzeba je eksponować.

Ale coś jeszcze dzieje się we mnie i w wielu innych zwykłych ludziach, gdy słyszymy, że "nie warto było". Ta ocena zdaje się obejmować nie tylko błędy, lecz i to, co usiłowaliśmy dać z siebie. Nie chcemy i nie możemy się zgodzić, że Powstanie było "bez sensu".

Może chodzi o to, by wyraźną ochronną linią otoczyć godność naszej ówczesnej wspólnej sprawy i lojalność wobec niej.


Cały tekst:

http://wyborcza.pl/1,75968,16392282,Powstanie_Warszawskie_po_latach__Czy_warto_bylo_.html#ixzz38y9oIMNN

 Tekst w Gazecie Wyborczej dn. 29 lipca 2014

18:36, halina.bortnowska , Co to, to nie!
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 lipca 2014

Półmetek lata to w sam raz pora na samorekolekcje. Wywalcz je na sobie! Niech będą takie, jak chwila dzieląca odpływ od przypływu, chwila zawieszenia. Zbliżając się do Stołu Słowa warto czasem włączyć wyobraźnię. Tam, przy tym Stole, na chwilę staniemy obok postaci często przywoływanej [1 Krl 3,5.7-12]: oto król Salomon, dostojny, pięknie przyodziany, chociaż nie aż tak pięknie jak lilie polne, kwiaty, które  dziś są, a jutro będą wyschłym sianem.

Pochwycić istotę mądrości nieporównanego króla:   umiał cenić to, co godne być  pragnieniem wielkiego serca. To mądrość, której lud szuka w swoim przywódcy, Królu-Opiekunie.

Haszem uznaje wartość wyboru, jakiemu Salomon daje wyraz. W samej istocie to wybór Królestwa Bożego, „skarbu”, „perły” drogo nabytej [Mt 13,44-52]. Temu, kto skarb wykopie, nabywszy pole, gdzieś pod bruzdą, temu, kto za cały majątek kupi jedną perłę – wszystko odda za swój udział w Królestwie – tak czyniącemu, tak porządkującemu swoje życie – wszystko będzie przydane.

                                                            ***

Przyjrzyjmy się nabywcy skarbu albo perły, której bezcenność on sam dostrzega…

Jak chce, jak uznaje autor Listu do Rzymian, Nabywca działa wespół z Bogiem [Rz 8,28-30]. To, co „nabywa”, co zdoła niby to kupić za swoje – jest darem Haszem.

Myślę, że tak można to sobie wyobrazić: Ojciec Przedwieczny, który nie idzie po nitce do kłębka, od obrotu motowidła po obrót następny… jak my to czynimy, nie mogąc inaczej – Przedwieczny ogarnia całość bytu i losu człowieka, wybiera Nabywcę Skarbu, tego, kto po swojemu nim się stanie, gdy nadejdzie chwila… Przedwieczny i Wiekuisty miłuje tego, kto wybiera Królestwo i widzi go już, jako posiadacza skarbu, choć on jeszcze nie odnalazł bruzdy prowadzącej ku szczęściu na zawsze.

                                                            ***

Na koniec pozostawiłam wpatrzenie się w ukochany obraz [Mt 13,44-52]: oto skrzynia będąca schowaniem podwójnego, dwoistego skarbu, zjednoczonych ze sobą Prawd Odwiecznych i Prawd Nowych wzajemnie się oświetlających.

Ktoś myśli, że Ojciec wyjmuje ze skrzyni to, co dla nas wybierze: „Nowe” albo odwieczne „darowane”…

Mam nadzieję, że tak nie jest. Nie musimy, a nawet nie możemy wybierać między Nowym a Odwiecznym.

Nowe jest Prawdą Odwieczną; Odwieczne obdarza na nowo.

Dlatego skrzynia Królestwa Bożego jest cenna ponad wszystko.

Kolekta:

Boże, obrońco ufających Tobie, bez Ciebie nic nie jest mocne ani święte, + okaż nam swoje wielkie miłosierdzie * i spraw, abyśmy pod Twymi rządami i Twym przewodnictwem dobrze używali rzeczy przemijających, nieustannie ubiegając się o dobra wieczne.



20:22, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 lipca 2014

Jeszcze raz zastanawiamy się nad przypowieścią – znajdujemy ją w tekście Ewangelii według Mateusza [Mt 13,24-43].

Kocham przypowieści Jezusa, utrwalane w tekstach Czterech Ewangelii.

Kluczowe znaczenie ma dla mnie ta, która odpowiada na pytanie: „Kto jest moim bliźnim?” [Łk 10,25-37]. Przypowieści mają trafiać do tłumów, do licznych gromad ludzi, czasem skupionych, czasem zaprzątniętych całkiem innymi  sprawami. Słowo Boże wpada w ich wnętrze jak ziarno między ciernie… Ten obraz wątłego kiełka  wśród gęstych kolczastych gałęzi stanął przed nami w ubiegłą niedzielę.

Dzisiejszy tekst jest trudniejszy. Czytając tekst [Mt 13,24-43] czuję się najpierw kimś z tego tłumu, do którego przypowieść ma  przemówić odbierana wprost, bez komentarza – przeznaczonego dla uczniów, którzy przecież sami mają się stać głosicielami – jakby prorokami bliskości i natury Królestwa Bożego.

Przypowieść każe najpierw wyobrazić sobie pole, na którym wśród pięknego zboża wschodzą i szybko rozkrzewiają się chwasty.

Mam w pamięci taki widok z lat bezpośrednio powojennych (1945-47). Pole Stanicy Harcerskiej przerośnięte kwitnącymi ostami tak gęsto, że zboża prawie nie widać  Naszym uciążliwym zadaniem było usuwanie ostu z pola i z pokosu, z uformowanych już snopów. Wiedzieliśmy, skąd ten oset. Ziarno na siew było czyste, ale wojna uniemożliwiła zbiory w latach poprzednich. Na nie pielonej ziemi rozpanoszył się oset. Trzeba  było zebrać go i spalić, by nie zepsuł następnych żniw.

Myślę, że w nas, posłanych na zachwaszczone pole, tkwił wtedy zły posiew, nienawiści do niedawnych krzywdzicieli, coś w rodzaju niewiary w szanse dobra.

Trudniej z tym sobie poradzić niż z kłującym ostem. Przypowieść budzi jednak nadzieję. Ostateczny zbiór będzie godny Siewcy.

Tyle mi mówi sama przypowieść. I jeszcze coś: jest w niej rozsądna rada, by z tępieniem chwastu nie spieszyć się … Przedwczesna próba oczyszczenia pola zagraża pszenicy. Nie brak jednak obietnicy – na koniec da się to zrobić. „Królestwo Niebieskie”  tak nastanie.

                                                                                    ***       

Do rozważenia jeszcze  dwie dalsze przypowieści – o tym, jak z drobnego ziarenka wyrasta drzewo, które obsiadają ptaki. I ta o „pewnej kobiecie” mieszającej zaczyn z trzema miarami mąki i chleb zacznie rosnąć. Gdy piekę ciasto drożdżowe, zawsze o tej kobiecie myślę. I ona, i ja nad miską, tworzymy obraz mówiący coś ważnego o Królestwie. Chodzi o to, by zaczyn wszedł w kontakt z mąką, by został śmiało włożony i rozpoczął pracę.

                                                                                    ***

„Bez przypowieści nic nie mówił”, w swoich przypowieściach dał wyraz „rzeczom ukrytym od założenia świata”.

Gdy słucham przypowieści – na przykład tych z tego niedzielnego Stołu Słowa – rośnie we mnie podziw dla Jezusa-dydaktyka: jak wspaniale umiał uczyć… Jak niczego nie ukrywając, nie rezerwując tylko dla wybranych – jednak dozował odsłanianie owych „rzeczy ukrytych”. Namysł nad przypowieściami pozwala wgłębiać się na swoją miarę.

Trudniejsza sprawa z „komentarzami” do przypowieści, które też znajdujemy w zapisach ewangelicznych. Komentarze były przeznaczone dla „uczniów”. Dla już głęboko zaangażowanych i powołanych, by iść za Nauczycielem.

                                                            ***

Nie kryję, że moja nadzieja na apokastasis – ostateczne przygarnięcie wszystkich – oparta na obietnicy, że w Chrystusie Miłosierny  będzie wszystkim we wszystkich [1 Kor 15,20-26.28], ta nadzieja utrudnia mi kontakt z orędziami „sprawiedliwej kary”, zagłady, która czeka „chwast”. Nadzieja opiera się na tym, że człowiek, nawet gdy staje się złoczyńcą, nie przestaje być ukochanym stworzeniem, bliskim, przybranym dzieckiem Stwórcy. Wierzę, że Bóg jest szczęśliwością, więc – mam nadzieję – nie godzi się na utratę tego, co kocha.

Jest o tym przypowieść nie potrzebująca komentarza: ta o synu wracającym do Ojca, który czeka [Łk 15,1-3.11-32]. Więc co oznacza chwast, który, gdy przyjdzie pora żniwa, trzeba będzie zebrać i spalić? Jezus potwierdza, że jako Mesjasz sieje dobre ziarno. Tak to czytam, że dobro w człowieku i tylko dobro pochodzi od Niego.

Ja, człowiek, jestem rolą Jego siewu.

Skąd więc zło we mnie, czemu jako istota grzeszna zamykam się w sobie, czemu daję plon krzywdy, a nie błogosławieństwa?

Mam nadzieję, że ostatecznie, dzięki Bożym działaniom, „chwast” zostanie we mnie wypielony. Nienawiść i egoizm zniknie w „ogniu”. Tak chcę myśleć i o to zabiegać. Ale przyznaję, że tekst mówi jakby o czymś innym – mówi o „Synach Królestwa” i o „Synach Złego”. To synowie złego są chwastem posianym przez diabła.

Komentarz do przypowieści przypisany w relacji mateuszowej samemu Jezusowi, ku mojej radości zapewnia, że wraz z końcem świata (takiego, jaki tymczasem jest) znikną zgorszenia! Mam jednak nadzieję, że choćby w ostatnim tchnieniu gorszyciele oderwą się od gorszących czynów, na pewno ze wstydem i bólem, a jednak powrócą do dziecięctwa Bożego, aby Szczęśliwość nie była umniejszona. Nadzieję, nawet taką, zawsze wolno mieć!

Szczęśliwy anioł, który z ramion gorszycieli wyrwie płonące już zgorszenia.

19:52, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 lipca 2014

Na Stole Słowa w samym centrum z Ewangelii według Mateusza niezwykła relacja  o Jezusie-Nauczycielu [Mt 13,1-23]. Tak, jest On Mesjaszem, Zbawcą – czyli Tym-Kto-ratuje, uwalnia, niesie odrodzenie, wydobywa z więzów śmierci. Ale tytuł „Nauczyciela” nie jest jakiś poboczny, mało istotny. Sam w sobie jest, jak myślę, właśnie „przypowieścią”, przybliżeniem, otwarciem, odsłonięciem czegoś niepojętego przez przyrównanie do czegoś swojskiego, dobrze znanego. Jezus wzywa Niepojętego, wzywa Haszem najserdeczniejszym tytułem „Abba” – Ojcze…

Przypowieści mówią o Dziele Ojca powierzonym Synowi. Syn jest Nauczycielem przybranych dzieci. Nauczycielem  Ludu. Bardzo szanowanym i drogim Nauczycielem. Dziś nadal możemy obserwować i często podziwiać, jak współcześni Żydzi potrafią ukształtować swój stosunek do własnych nauczycieli, tych z przeszłości, nadal żyjących w komentarzach rabinicznych, i tych dzisiejszych. Nie przypadkiem widzą w Nauczycielach dar Haszem.

                                                                        ***

W relacji mateuszowej: oto Nauczyciel wychodzi z domu by spotkać się ze spragnionymi nauki. Zstępuje na brzeg jeziora. Ponieważ słuchacze są liczni, zasiada w łodzi  przycumowanej blisko  brzegu i stamtąd przemawia do zgromadzonych. Domyślam się, że lubił tak robić: przed Nim twarze, każda z nich z własnym wyrazem, który zmienia się   w miarę, jak słowo zapada w głąb serca.

Z tyłu ściana nadwodnej ciszy. A może i stamtąd, z samej głębiny, Jezus słyszy głosy stworzeń uważanych za nieme. Przecież one też oczekują, byśmy i przed nimi okazali się tymi, kim jesteśmy [Rz 8,18-23].

Ta scena jest  dla mnie bardzo ważna – dlatego tak bardzo chciałam zobaczyć Jezioro nad Jeziorami, to, które jest tam w Izraelu do dzisiaj.

                                                                                    ***

„I mówił im wiele w przypowieściach”. Z tej łodzi i na innych miejscach, mówił naraz do tłumów i do garstki tych, co już rzeczywiście, z całą powagą i determinacją szli za Nim. W prostych opowiadaniach o wydarzeniach łatwych do pojęcia zamykał jakby „odsyłacze”, „przenośniki”, dźwignie ku  najważniejszym sprawom ludzkim i przez to  - Bożym.

Mówił nie byle jak, lecz pięknie, z całym kunsztem widocznym już wcześniej w zapisach pieśni proroków i w psalmach.

Nie jest mi trudno uwierzyć, że zapisy ewangeliczne są wynikiem czegoś więcej niż sama miłość i zrozumienie obecne w ludziach dobrej woli. Paraklet, Duch zsyłany przez Zmartwychwstałego na różne swoje sposoby umożliwił powstanie „ewangelii według…”, a teraz i przez wieki działa w słuchaczach i w nas, czytelnikach…

                                                            ***

Każda z przypowieści pozwala lepiej odczytać inne i całą Ewangelię.

Oto przypowieść o Siewcy. Cóż bardziej – tam i wówczas zwyczajnego: zasiewanie… Obecnie nie tak bardzo często, nie wszystkim to się zdarza.

Nie wszyscy miewamy dostęp do ziemi. Warto udostępniać dzieciom możliwość włożenia paru ziarenek w środek doniczki. Może wykiełkują?

Ale nie o takim zasiewaniu myślą słuchacze Jezusa znad jeziora. Jako siewcy noszą na sercu płachtę pełną ziarna, z początku ciężką.

Siewca stara się działać rozsądnie, ostrożnie. Dba, gdzie padnie ziarno, którego ma skąpo. Inaczej Haszem. Hojny, Wszechpotężny i Miłosierny. Rozrzuca ziarno, Słowo, słowo, które ocali człowieka. Pozornie czyni to jak popadnie… Różne losy ziarna. Pożałujmy tych ziaren, które nie wydadzą plonu. A ja, a my  jak przyjmujemy ziarno?

Mogę być za ciasną doniczką, napełnioną suchym substratem, zapomnianą w kącie.



Kolekta:

Boże, Ty ukazujesz błądzącym światło Twojej prawdy, aby mogli wrócić na drogę sprawiedliwości, + spraw, niech ci, którzy uważają się za chrześcijan, odrzucą wszystko, co się sprzeciwia tej godności, * a zabiegają o to, co jest z nią zgodne.

 



20:56, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lipca 2014

----------------

Na początek pieśń Proroka Zachariasza – pieśń o nadejściu Obiecanego, Sprawiedliwego, który w swym tryumfalnym pochodzie ma dosiąść źrebięcia oślicy.

Teraz na tę scenę mamy patrzeć oczyma serca, napełnionego wiarą  chrzcielną, wyznaniem, że „Jezus jest Panem”.

Ku Niemu, ku postaci na osiołku, ku Łagodnemu i bardzo cierpliwemu kierujemy nasz psalm:

[Ps 145,1-2.8-11.13-14]

 Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.

                                                            ***

W tym czasie ROZWAŻANIA mamy się uczyć, jak żyć według Ducha Bożego, który w nas mieszka. Tak w Liście do Rzymian brzmi zasadniczy postulat życia wiarą  chrzcielną. Chodzi o Ducha, który wskrzesił Jezusa. W tekście mowa o przeciwstawiających się Duchowi próbach życia według ciała. „Według ciała” to w teologii Pawłowej zdaje się znaczyć „poddając się inspiracji ciała”, a ta inspiracja przeciwstawia się Zmartwychwstaniu, bo nie ma w niej gotowości na Krzyż.

Myślę, że chodzi o ciało-ciężar, o opór ciała wobec inspiracji Ewangelii.

Myślę, że dla człowieka współczesnego to tekst trudny. Jego sens byłby może dla nas bardziej dostępny – właśnie „inspirujący”, gdyby nie przesłaniała go gruba kurtyna pamięci o biczownikach i ascetach żyjących na szczytach konstrukcji drewnianych, górujących nad targowiskami. Słupnicy tak pojmowali życie i Ducha, a zwłaszcza zwycięstwo nad „ciałem”. „Ciało” jest w tym tekście rozumiane jako źródło inspiracji – przeciw Duchowi. Właśnie „ciało” teraz rozumiemy inaczej, bo bliżsi jesteśmy innemu nurtowi, językowi, w którym rozbrzmiewa dziękczynienie za ciało…

                                                            ***

Po tych rozważaniach sięgamy na Stół Słowa po Ewangelię według Mateusza, po wersety, w których wyraża się miłość Jezusa do naszej wiary chrzcielnej. Oto wpatruje się w nią uniesiony zachwytem nad darem Ojca powierzonym nam, włożonym w nas.

Cudowne jest to, co w sobie nosimy i odkrywamy od nowa ilekroć zwracamy się ku prawdzie nam objawionej, chociaż nie jesteśmy ani „mądrzy”, ani „roztropni”…

Ten tekst [Mt 11,25-30] jest modlitwą Jezusa, do której nas dopuścił. Tak – jako modlitwę, do której się dołączamy, trzeba te słowa powtarzać, aż się w nas wpiszą i przyjdą na pomoc, gdy będziemy jej potrzebować.


”W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.”

                                                            ***

Kolekta:

Boże, Ty przez uniżenie się twojego Syna wydźwignąłeś upadłą ludzkość, + udziel swoim wiernym duchowej radości i spraw, aby oswobodzeni z niewoli grzechu osiągnęli wieczne szczęście.


12:35, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 czerwca 2014

 

Antyfona:

Radujmy się w Panu w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła, * którzy własną krwią użyźnili Kościół, * pili kielich Pański i stali się przyjaciółmi Boga.

 

W tym tygodniu  skupiłam się na rozważaniu, głównie Ewangelii według Mateusza [Mt 10,37-42] – ale w tym roku przecież tej właśnie niedzieli, z jej formularzem, jednak nie obchodzimy. W pochód niedziel jutro wplata się święto Piotra-i-Pawła. To wspomnienie dwóch filarów wypełnia czas niedzielny i z myślą o nich nakryty jest Stół Słowa.

Na jedno pytanie zdążę jeszcze odpowiedzi poszukać. Dlaczego czcimy ich obu jednego dnia? Nie byli klasyczną parą osób, działających razem tak, że wspomnienia o  nich muszą się łączyć, jak  na przykład Kosma i Damian.

Szaweł-Paweł, nawrócony by być uczniem Chrystusa,  był wcześniej uczniem rabinów, gorliwcem judaizmu, po którym oczekiwano udoskonalonego prześladowania chrześcijan, na których czele stał Szymon-Piotr, Szymon-Opoka wybrany przez Jezusa. Był rybakiem z Galilei, to pamiętamy, jak i to, że trzy razy zaparł się Jezusa, chociaż szczerze wyznawał, że Go miłuje więcej niż wszyscy. Paweł – na pewno prowadzony przez Ducha Świętego, uznał autorytet Piotra oraz Jerozolimskiego Soboru. Piotr uznał misję Pawła skierowaną do pogan. Kościół rośnie wzajemnym uznaniem autorytetów duchowych, ich współpracą. Módlmy się razem o to, by dziś tak było.

Kolekta:

Boże, Ty nam dałeś dzień świętej radości w uroczystość Apostołów Piotra i Pawła, + spraw, aby Twój Kościół wiernie zachowywał naukę Apostołów, * od których otrzymał zaczątek wiary.


21:14, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2014

Widzę tę niedzielę jako pełną blasku poprzedzającego ją święta „Bożego Ciała” czyli Sakramentu Ołtarza. Sakrament Ciała i Krwi Jezusa, Boga-Człowieka, to Sakrament Ołtarza, bo jest widzialnym znakiem Tajemnicy Ofiary śmiertelnej męki i Zmartwychwstania. Na ołtarzu, w czasie mszy świętej, to Ciało i Krew jest darem ludzkości dla Stwórcy. Ale … to Jezus za nas składa sam siebie. Wszystko to niepojęte. Rozważanie ma trwać i wyrażać się w geście adoracji: Upadnij na kolana Ludu czcią przejęty…

                                                                        ***

W każdej niedzieli kryje się to, co czynimy tematem w Święto Sakramentu Ołtarza. Pragnę, aby to święto było świętem ołtarzy. Ołtarzy mszalnych i ołtarzy, przy których wzniesionych na ten dzień oddajemy Bogu swoje istnienie i świat, w którym żyjemy. Jeśli spoglądamy na bok, w stronę bliźnich, to pragnąc dla nich błogosławieństwa.

Nie chcę, aby to był dzień walki, choćby o święte sprawy. Nie ma to być dzień zgłaszania rewindykacji, lecz współofiary.

                                                            ***

Cicha niedziela, przy ołtarzu. Mamy prawo do odpoczynku. Niech rozleje się w nas spokój. Odśpiewamy „Chwała… na wysokości…”

Ale nie na długo tak dobrze. Czytamy tekst proroka Jeremiasza [Jr 20,10-13]. Cierpienia proroka zawsze były dla chrześcijan jakby sygnałem, zapowiedzią cierpienia Mesjasza. Szczególnie Jeremiasz jest tak bardzo człowieczy, osaczony nie tylko jako obraz Jezusa, lecz także jako pierwowzór udręki, jaka czeka tych, co nie zdradzą. Jezus oczekuje, że Ojciec wybaczy Jego dręczycielom – bo nie wiedzą, co czynią… To będzie zwycięstwo, zwycięstwo doskonałe, zrywające łańcuch krzywdy i pomsty.

Jakoś jednak jest tak, że na to, by przyjąć zwycięstwo samym dobrem, trzeba poważnie przeżyć nadzieję na koniec świata, nad którym Jeremiasz wzywa Bożej Pomsty.

                                                            ***

W moim odbiorze List o Rzymian [Rz 5,12-15] tę nadzieję potwierdza.

                                                            ***

Ewangelia wzięta z tekstu Mateusza [Mt 10,26-33] także potwierdza nadzieję. „Nie bójcie się…” To mówi do swoich Apostołów, którzy przecież – jak Jeremiasz –będą osaczeni. Niech ani na chwilę nie zapomną, jak są cenni dla Boga, także wtedy, gdy dopuszcza na nich osaczenie.

Każdy wróbel, może mu zdarzy się go dostrzec, niech przypomina o tym, że Bóg pamięta. O wróblu. O nas.



14:56, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 czerwca 2014

Niedziela  Trójcy zamyka okres skupiony wokół Święta Zmartwychwstania – okres klasyczny, poświęcony przywołaniu tajemnic wiary chrzcielnej, tych, które  są najważniejsze i wciąż zrośnięte ze swym gruntem, z glebą Ewangelii, Proroków i całej Tory. Niedziela Trójcy w pewnym sensie jeszcze do tego okresu należy, tak dobrano teksty – ale też otwiera czas, w którym drzewo wiary rozbudowuje swoją koronę. Wierzący usiłują bliżej określić, nazwać różne aspekty swoich duchowych poszukiwań.

Teraz mamy niedzielę „doksologii”, słów chwały, zwróconych do Trój-Jedynego.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu – jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków / Amen.

                                                                        ***

Spojrzenie w głąb Tory [Wj 34,4b-6,8-9].
Mojżesz wstawszy rano wstąpił na górę, jak mu nakazał Pan, i wziął do rąk tablice kamienne. A Pan zstąpił w obłoku, i Mojżesz zatrzymał się koło Niego, i wypowiedział Imię [][][][]. Przeszedł Pan przed jego oczyma i wołał: Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bogaty w łaskę i wierność. I natychmiast skłonił się Mojżesz aż do ziemi i oddał pokłon, mówiąc: Jeśli darzysz mnie życzliwością, Panie, to proszę, niech pójdzie Pan w pośród nas. Jest to wprawdzie lud o twardym karku, ale przebaczysz winy nasze i grzechy nasze i uczynisz nas swoim dziedzictwem.

Oto zarysowana przed naszymi oczyma serca scena zaślubin Haszem z Ludem Mojżesza. Pan przybywa, to znaczy daje znać o swej obecności. A Mojżesz prosi o podobnie okazaną obecność wśród wybranych, chociaż po ludzku grzesznych, opornych… Fundamentem wybaczania jest to, JAKI JEST Haszem, jakim się objawia: „Bogaty w Miłosierdzie” (taki ma tytuł jedna z najważniejszych encyklik Jana Pawła II; może Franciszek w swym stylu ją przypomni?).

Taki jest Pan, którego czcimy jako Świętą, niepomiernie świętą Trójcę, jedność Miłości.

                                                                                    ***

Nb. Idąc za poleceniem Benedykta XVI wydrukowane w katolickim wydaniu „Starego Testamentu” Imię Pana zastępuję [][][][], aby w tej praktyce uszanowania naśladować Starszych Braci. Tę samą rolę ma zapis „Haszem” czyli „Jego Imię”.

                                                                        ***

[Ps: Dn 3,52-56]
REFREN: Chwalebny jesteś, wiekuisty Boże

Błogosławiony jesteś, Panie, Boże naszych ojców,
pełen chwały i wywyższony na wieki.
Błogosławione niech będzie Twoje Imię,
pełne chwały i świętości.

Błogosławiony jesteś w przybytku świętej chwały Twojej,
Błogosławiony jesteś na tronie Twego królestwa.
Błogosławiony jesteś Ty, który spoglądasz w otchłanie,
i na Cherubach zasiadasz,
Błogosławiony jesteś na sklepieniu nieba.

 

Psalm chwały. Jak możemy uczestniczyć w modlitwie psalmisty? Godzić się, by tak było – łączyć z pragnieniem, by Bóg był Bogiem – jak Nim jest w rzeczywistości ponad nasze pojęcie.

                                                                        ***

[2 Kor 13,11-13]
Bracia, radujcie się, dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się na duchu, jedno myślcie, pokój zachowujcie, a Bóg miłości i pokoju niech będzie z wami! Pozdrówcie się nawzajem świętym pocałunkiem! Pozdrawiają was wszyscy święci. Łaska Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boga i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi!

 

Apostoł wpatruje się w ukochaną wspólnotę wierzących, wyraża swoje pragnienie, by w rzeczywistości była taka, jak ją Bóg pomyślał, by spełniała się także w niej obietnica Obecności.

                                                                        ***

[J 3,16-18]
Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

 

Początek tego tekstu  łatwo wpisać w sercu. Chyba się nie mylę widząc w nim ostrzeżenie przed nawykiem ochoczego potępiania innych.

Końcowy wniosek zdaje się przeczyć założeniu. Oto „potępieni” mają być ci, co nie  uwierzyli. Trwam przy akceptacji przesłanki wyjściowej. Jezus nie przyszedł potępiać! Jak mógłby potępiać tych, co – być może – jeszcze nie wierzą? Intencja jest być może taka, jak przeczuwam: Wyrzekając się wiary nie czekajcie, aż ktoś Was potępi. Już sami odrzucacie to, czego – naszym zdaniem – potrzebujecie dla swego ratunku. Warto z tej drogi zawrócić… „Potępienie” to nie wyrok, lecz stan oddalenia, „utraty”, deprywacji – ale ufam, ufajmy i zgodnie z tą ufnością oczekujmy, że  przecież [][][][] będzie Wszystkim we wszystkich.



19:11, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 czerwca 2014

PILNE!

W ŚRODĘ 11 CZERWCA ZAPRASZAM NA SPOTKANIE W POMNIKU UMSCHLAGPLATZ O GODZINIE 17.00.  BĘDZIEMY WSPOMINAĆ W CISZY I MODLIĆ SIĘ SŁOWAMI JANA PAWŁA II, KTÓRE TAM SWEGO CZASU WYPOWIEDZIAŁ.



09:43, halina.bortnowska , Zamyślennik
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 46