To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Samorekolekcje

wtorek, 08 grudnia 2015
Jutro już będzie adwent. Mogę wejść w kolejny ROK LITURGICZNY wracając do samorekolekcji. Zamierzam szukać nowej ich formuły. Chodzi o to, by coraz to od nowa zapalać światło nad swoją drogą, korzystając z tego, co zamknięte, albo raczej otwarte w Mszale. Z tej okazji – z racji początku Adwentu – składam świadectwo i podziękowanie Duchowi Świętemu, promieniowi Życia w Kościele, Darowi odwiecznemu za Mszał. Ci, co dziś odkrywają więź – czyli religię – długo mogą nie znać Mszału, wyjątkowej, ożywiającej ludzkie serca kolekcji tekstów świętych, które współgrają ze sobą, w tak niezwykły sposób żywiąc aktualnością, tym, że są na dziś i na zawsze. Ich czytanie, a zwłaszcza śpiewanie prowadzi ku kontaktowi z żywą tajemnicą.
czwartek, 18 czerwca 2015

Kochana Lipko myśląca.

Czerwiec pozwala Ci wystawić śliczne okrągłe pączki, w których już się zbiera miód zapasów mądrości.

Słodkie drzewko, cieszę się, że już prawie kwitniesz, nie rezygnujesz. Za Twoją zdolność kwitnienia wyrażam wdzięczność nam wszystkim nawzajem, a w szczególności Andrzejowi.

Piszę ten list w poczuciu, że wciąż, mimo obezwładniającego starzenia się, właśnie my mamy pewien wspólny obowiązek dbania o spuściznę Wuja – o integralność jej przywoływania na potrzeby Polski zwłaszcza. Ja osobiście czuję, że w przekazie na różne sposoby „oficjalnym” występują znamienne luki.

Po pierwsze Wuj jest zbyt rzadko wspominany jako autor wielkiej encykliki społecznej: Laborem Exercens, o człowieku sprawującym pracę. Nie postawiliśmy tamy jednostronnościom neoliberalnej idei, że za etykę pracy (=solidarności) starczy pilnowanie gospodarki rynkowej. A z tym nie harmonizuje hasło encykliki: PRACA NIE JEST TOWAREM (długo go nie słyszałam ust hierarchów…). Droga Lipko – pomyśl, co ono dla nas znaczy?

A co możemy robić, żeby Franciszek mógł w Polsce dostrzec to dziedzictwo? To uważam za najdonioślejsze z punktu widzenia potrzeb świata.

Myślę, że moglibyśmy częściej przywoływać to, co Wuj przypomniał w nabożeństwie pokutnym. Można by treści w nim zawarte jeszcze uzupełnić. Są krzywdy dziejące się na złączach kontynentów i kultur. Jest nasza straszna ociężałość w pomaganiu – i nie tylko. Daleko też do praktykowania pokuty, do tego, by z racji chrześcijaństwa bywać znakiem pokuty. Chyba każdy z nas mógłby znaleźć w swoim kościelnym otoczeniu kogoś, kto byłby tym zainteresowany.

To jeszcze wcale nie wszystko. Ze smutkiem i niepokojem słyszę o tragicznym niedofinansowaniu hospicjów (gdy stawia się pomniki i kościoły...). Jan Paweł II jest autorem mało znanego i dotąd nie przepracowanego „Listu o zbawczym cierpieniu”. Tekst potrzebuje dziś nowoczesnej śmiałej ekspozycji. Nie jest apologią cierpiętnictwa (to my sięgamy po taką ideologię dla osłony zobojętnienia na cudze cierpienie). Także Franciszek nie ma w Polsce skutecznych naśladowców. Nie jesteśmy przygotowani do kontaktów z ludźmi zmiażdżonymi wojną. My zakładamy, że nasza kwota wyczerpana. To jednak nie jest godne cienia Lipki.

Halina Bortnowska

13:48, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
czwartek, 23 kwietnia 2015

Ta seria niedziel przesycona jest światłem, jakby odbitym od Szaty Przemienionego – Zmartwychwstałego. W tym świetle Kościół (czyli my, ochrzczeni) ma uchwycić istotne, na zawsze liczące się prawdy o sobie. Na Stole Słowa Dzieje Apostolskie – relacja o pytaniach, poszukiwaniach i o olśnieniu tym, co teraz wiadome, co potwierdzone w spotkaniach ze Zmartwychwstałym.

On jest obecny, stoi za ogłoszoną przez siebie Dobrą Nowiną.

W tym czasie mamy cieszyć się nie tylko tym, że Jezus żyje – żyje życiem człowieka pożywiającego się pieczoną rybą. Mamy z tego radość, radość niezwyczajną ale opromienioną wiedzą o Nim: KIM ON JEST [J 10,11-18].

Dobry Pasterz.

Dobry – to znaczy jaki?

Nie jest „najemnikiem”.

„Owce” nie są dla Niego narzędziem dorobku. Nie żyje z nich lecz dla nich.

Wszystkie owce (wszyscy my) są wybrane. I to na zawsze.

On ich nie opuści, chociaż ma ich tak wiele, te i na dodatek jeszcze inne.

Kiedyś zrobi z nich jedno zgromadzenie, jedno, jak jeden jest Pasterz z woli Ojca.

Jedna owczarnia – i On „wszystkim we wszystkich”.

Warto pamiętać, że nie wiemy, ani nie domyślimy się jak to będzie. Lepiej nie próbować wyobrażać sobie Rzeczy ostatecznych, by nie przywłaszczać sobie nie danej nam wiedzy. Rzeczy ostateczne są już, ale jeszcze nie w naszym pojmowaniu.

Szkoda byłoby przekręcać słowa o nich na własną modłę. Na przykład twierdząc, że „Jedna owczarnia” to miałoby być panowanie rzymskiego katolicyzmu? A przecież chodzi o świadomość, że tym jedynym co mamy jest imię Dobrego Pasterza, którym Go wzywamy.

***

Inna sprawa, która się poniekąd rozstrzyga w czasie apostolskim, to zrozumienie, że Jezus przybity do krzyża jest ofiarą (darem czci) i ofiarnikiem z własnej woli zjednoczonej, jednej z wolą Ojca.

To jest nauka Orędzia Piotra [Dz 4,8-12]. To jest prawda zbawcza – w przeciwieństwie do krzyku o „Żydach – Mordercach”.

***

Nasza modlitwa na ten czas – z zalecenia twórców liturgicznych tekstów: Psalm [Ps 118,1.8.9.21-23.26.28]

***

Kwiecień nachyla się ku Majowi – pora na wyraj! (I tak już odłożony, nieco późniejszy).

Wyruszamy na północny wschód, w stronę Niemna płynącego blisko, choć za granicą odgradzającą Grodno. Wciąż trudno tam o zasięg. Samorekolekcje będą płynąć w zeszycie a na Blogu w Myślenniku znajdą się z opóźnieniem, przesiane przez cienie sosen i zieleniejących brzóz. Powrót planuję dopiero pod lato (koniec maja lub później nieco).

Ale patrzymy w tę samą stronę!



19:59, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 16 kwietnia 2015


Antyfona: Z radością sławcie Boga, wszystkie ziemie, * opiewajcie chwałę Jego imienia, * cześć Mu wspaniałą oddajcie. * Alleluja. [PS 66(65), 1-2]

W tym czasie uczniowie poznają rzeczywistość, w której odtąd będą mieszkać. Mamy teraz – jedna po drugiej – niedziele wiary chrzcielnej. Samorekolekcje powinny prowadzić do ożywienia pamięci o Tajemnicy Chrztu, tajemnicy pozostającej tajemnicą, gdy zanurzamy się w jej blask.

Czy zdajemy sobie sprawę z potrzeby przylgnięcia do tego, co chrzest w nas sprawił i z aktualności obietnic chrzcielnych, które powinniśmy odnawiać – może nie tylko w Wielką Sobotę?

Myślę, że nie chodzi tu o jakieś skomplikowane wyznania, o wyliczanie „zobowiązań”, jakie chrzest wyraża.

Najkrótsza formuła wewnętrznie związana z dzisiejszą niedzielą to „Jezus jest Panem”. Co to znaczy? On sam teraz i na wieki! Będzie, jak jest, chociaż jeszcze tego nie doznajemy – jest wszystkim we wszystkich.

***

Czytanie z Dziejów Apostolskich [Dz 3,13-15.17-19].

Słuchając nauczania Piotra stawiamy sobie przed oczy Pana Jezusa – Jezusa, który jest Panem…

Sama się dziwię, jak to możliwe, że mając dziedzictwo tej nauki apostolskiej, przyznając się do niej – mogliśmy tyle razy i tak długo tworzyć społeczności określające się jako „chrześcijańskie”,  a jakby nie wiedzące, kto, z jakiego korzenia pochodzący, jest naszym Panem.

„Bóg naszych ojców, Bóg Abrahama, Izaaka i Jakuba, wsławił Sługę swego, Jezusa, wy jednak wydaliście Go i zaparliście się Go przed Piłatem, gdy postanowił Go uwolnić. Zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, a wyprosiliście ułaskawienie dla zabójcy. Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych, czego my jesteśmy świadkami. Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi. A Bóg w ten sposób spełnił to, co zapowiedział przez usta wszystkich proroków, że Jego Mesjasz będzie cierpiał. Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone.”

***

Na Stole Słowa – tuż obok Dziejów List Janowy [1 J 2,1-5a].

Umiłowany uczeń – takim go pamiętamy, tłumaczy się swoim „dzieciom” w chrzcie, że pisze do nich (i do nas), by ustrzec od grzechu… Siłą przeciw złu, lekarstwem i wspomożeniem przeciw brakowi nadziei. Bo przecież Jezus nie jest postacią z przeszłości, odciętą od nas przez śmierć. On jest naszym Rzecznikiem, czyli ogniwem łączności z Ojcem. W Rzeczniku - Jezusie Ojciec widzi nas, jego przybranych braci.

Jezus nie na darmo mówi „Pokój wam”. Pokój – utrzymującym więź zachowanie przykazań.

***

Nie koniec na tym spotkaniu z Janem. Bo jeszcze w relacji Łukaszowej przywołanie doświadczenia z drogi do Emaus. Klamrą jest to, że Jezus niespodziewanie staje wśród nich. Nie jest ulotnym odczuciem. Przekonuje ich, że jest z nimi rzeczywiście nie jako duch – zjawa, lecz ten sam Żyjący. Aby o tym przekonać prosi o pożywienie. Ci, co widzieli, jak przyjmuje ziemski pokarm, stają się świadkami ostatecznego dzieła i daru.

„Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie, w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego.” [Łk 24,35-48]



18:50, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 kwietnia 2015

Antyfona Radujcie się i dziękujcie Bogu, * który was wezwał do królestwa niebieskiego. * Alleluja. (4 Ezd 2,36-37)

 

Było to dawno, jeszcze w  latach pięćdziesiątych, u ich początku, bo w ogrodzie naszej plebanii jeszcze nie zdążono wyciąć ogromnego starego tulipanowca. Drzewo właśnie kwitło, z gałęzi zwisały czerwone kwiaty.

A koło mnie stała mała dziewczynka, niedawno zapisana do grupy pierwszokomunijnej.

Zapisana niezbyt chętnie, bo w tamtych czasach mogło to być dla rodziców niewygodne, źle widziane w pracy. A może ci ludzie przywieźli skądeś niechętną postawę wobec religii. Sporo było repatriantów z Francji, często uchodzących  za komunistów. Dziewczynka – szkoda, że imienia nie pamiętam – powiedziała mi z przejęciem, jak  o bardzo ważnej sprawie: „jeśli to o Panu Jezusie i Komunii to prawda, to trzeba zawsze być przy Nim w kościele. To jest chyba najważniejsze ze wszystkiego – prawda? Bo jeśli On naprawdę tu jest, to nie powinno się odchodzić! …

Pamiętam, jaka wiara wzeszła w tym dziecku. Bóg sam ją zasiał w moim słowie, w moim – dopisałabym – dzieleniu się z nimi?

***

Co odpowiedziałam wtedy swojej małej katechumence?

Oczywiście nie pamiętam. Wiem, że na pewno była to odpowiedź poważna. To było szczere spotkanie w wierze.

Przypuszczam, że odpowiedź była podobna do tej, którą zapisuję dzisiaj.

Tak, dziecko… Jezus jest naprawdę obecny w Kościele,  gdzie Go szukasz i odwiedzasz. I to jest naprawdę ważne. Ciesz się tym! Mam dla ciebie jeszcze tę radość: Jezus jest z Tobą wszędzie, gdzie pójdziesz, żeby pomagać ludziom z miłości, ze współczucia. Także dlatego, że o Nim myślisz. Wychodząc z kościoła –nie oddalasz się od Jezusa. Ale warto przychodzić, nawet często, bo to pomaga pamiętać.

 

Wielkanocne zwycięstwo wiary chrzcielnej ma niejedną postać, teren i skutki. Pragnę tego zwycięstwa w całości – to znaczy jako osoba współtworząca wspólnotę… Aby się to spełniało trzeba milczeć w kontakcie z blaskiem wchodzącego przez zamknięte drzwi – zamknięte ze strachu tymi, którzy blasku nie widzą. A Jezus przecież uczył i uczy też teraz odwagi zaufania.

Cząstką Zwycięstwa jest to, że owi pierwsi wierzący od razu chcieli żyć swoim odkryciem. A tym, co się im narzuciło była gotowość dzielenia się tym, co mieli, środkami do życia. Było to utopijne, możliwe jedynie prowizorycznie, ale oni byli jak liczna rodzina przy jednym stole. Złości mnie mówienie, że jakoby był to rodzaj „komunizmu”. Jak znam komunizm (realny, bo jaki?), to właśnie w komunizmie nie było szans na dobrowolne, radosne wspólne użytkowanie. W dziejach chrześcijaństwa był to krótki epizod, powracający jednak w okresach wewnętrznego entuzjazmu. Bo to jest logiczne – dzielić się z innymi, gdy uznajemy się za dzieci Jedynego Boga, od którego wszystko pochodzi jako dar.

On będzie wszystkim we wszystkich – to jakoś trzeba już teraz przeżywać, choć jeszcze nie jest to w pełni naszym udziałem.

Martwi mnie własna i cudza podejrzliwość wobec gotowości dzielenia się, wspólnego uczestniczenia. Warto popracować nad tym, by niczego nie mianować „swoim”, moim wyłącznym zastrzeżonym także wtedy, zwłaszcza wtedy gdy inni nie mają najkonieczniejszego.

Łatwiej byłoby nie nazywać „swoim”, nie prywatyzować, gdybyśmy częściej zdobywali czy wytwarzali to wspólnie.

 ***

 o jest niedziela „Janowa”. Wszystkie teksty mają związek z postacią tego ucznia (1 J 5,1-6). W tej perspektywie mieści się też sylwetka ucznia – apostoła Tomasza niełatwowiernego (J 20,19-31). Bo nie jest on wcale „niewierny”, nie łamie raz wyznanej wiary, jest w pełni zdolny do miłości.

Prawda Tomasza, to „Pan mój i Bóg mój”, tryumfalne wyznanie wiary, która rozpoznaje Mistrza. Czy Tomasz włożył drżącą dłoń w ranę – w bok rozpłatany na dowód prawdziwej śmierci? A może nie musiał już tego uczynić. Wystarczyło usłyszeć prowokacyjne wezwanie: ściągnij rękę i włóż!!

Wiara Tomasza – prosto z ran Jezusa.

A my mamy rozpoznać Jezusa, Mesjasza i Pana, nie widząc Go, tylko nakarmieni darami Ducha, pełnymi blasku.  

17:55, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 marca 2015

… „co o Mnie pisano, to wszystko wykonam”. O  tym „wykonaniu” wypada myśleć, to jest treść naszej chrzcielnej wiary.

Mamy rozważać tajemnicę Jezusa - Ofiarnika i ofiary.

W tym rozważaniu trzeba zachować świadomość, że ta tajemnica to przepaść.

A oto prolog: ingres w obręb murów Jerozolimy. Kto wychodzi naprzeciw? Dzieci żydowskie z gałązkami oliwnymi i wielkimi liśćmi palm.

„Dzieci żydowskie” – takie jak te, które w naszych czasach te szły na śmierć.

Może u początku tej tajemniczej, wyjątkowej niedzieli – warto pomyśleć o naszych „palmach” jako o pamiątce po tamtych dzieciach z Betfage i Betanii i dzieciach z Jerozolimy i także o korowodzie bezradnych, krzywdzonych, skazanych przez „świat”. Gorzki, jak gdyby ironią podszyty pochód  powitalny dla znającego wyrok skazańca.

                                                                                   ***

Dziś, w niedzielę z palmami, wypada podjąć decyzję: czy w tym tygodniu wykroimy miejsce i czas na rozważanie wiary chrzcielnej – co zrobimy z dniami Wielkimi – Czwartkiem, Piątkiem, Sobotą, Niedzielą Niedziel?

Coś MUSI z samorekolekcji konkretnie wynikać!

Wnioskiem może być postanowienie, by dotykać Stołu  Słowa w każdym z Wielkich Dni – coś z niego – z tego stołu – pochwycić coś z niego, unieść ze sobą, jak to czynią ptaki  z tym, co odkryją w karmniku.

[patrz też:   http://polona.pl/item/11328482/0/  ]



17:54, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 marca 2015

Antyfona: Osądź mnie, Boże, sprawiedliwie * i broń mojej sprawy przeciw ludowi nie znającemu litości, * wybaw mnie od człowieka podstępnego i niegodziwego, * Ty bowiem, Boże, jesteś moją ucieczką.

Mamy niedzielę wielkiej powagi. Gdy upłynie zatrzymamy się przy rozważaniu tego, co wyłożone na Stole Słowa, a potem – jak dzieci hebrajskie – wyruszymy by przygotować gałązki i bukiety na procesję – pochód powitalny na cześć Jezusa.

To prawda, co głosi pieśń na Niedzielę Palmową: Jezus już dość pracował dla nas, ludzi. Teraz idzie do Jerozolimy, by wykonać to, co o Nim pisano.

A teraz weźmy ze Stołu Słowa okruch tego, co widzieli i głosili prorocy.

Oto Jeremiasz [Jr 31,31-34]. Słowa proroka tajemnicze, wymagają komentarza. Oczekującym bliskiego już chrztu w noc paschalną – albo także w tę noc uroczystego odnowienia wiary chrzcielnej – Kościół daje komentarz umieszczając tekst Jeremiasza na Stole Słowa. Jest on pełen znamiennych słów-kluczy.

To ważne, że czytamy te słowa właśnie teraz. Jeremiasz mówi o „nowym przymierzu”. Będzie to przymierze bardziej duchowe, oparte na tym, co Haszem wpisze w serca. Przymierze – intymna więź między Stwórcą a Jego ludem, niezmiennie tym samym, ponownie wybranym.

Możemy mieć nadzieję, że z całą naszą „osobnością” jesteśmy w to przymierze włączeni. Wierzymy w miłosierdzie i hojność Haszem.

Odpowiedzią duszy jest psalm 51. W nim znajdujemy słowa:

Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.

***

W dalszym rozważaniu wesprze list do Hebrajczyków (pierwszych objętych Przymierzem), [Hbr 5,7-9].

Chrystus głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

Ten tekst nasuwa mi myśl, że modlitwa w Ogrójcu w przededniu oczekiwanej i zbliżającej się kaźni to wydarzenie wplatające się w życie Jezusa, zakorzenione w nim już wcześniej.

Ten tekst i inne podobne podbudowują przekonanie, że Jezus sam był (i jest na wieki) ofiarnikiem i ofiarą – wziął na siebie mękę i śmierć z miłości i miłosierdzia nad ludźmi. Akt ofiary był rzeczywisty: cierpiał i umarł naprawdę.

Został wyniesiony na krzyż, bo zgodził się na ten los, wybrał go. Potwierdzenie znajdziemy pośrodku Stołu Słowa dzisiejszej niedzieli [J 12,20-33].

 

Kolekta:

Prosimy Cię, Panie, nasz Boże, * udziel nam łaski, abyśmy gorliwie naśladowali miłość Twojego Syna, * który oddał własne życie za zbawienie świata.



17:32, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 marca 2015

Antyfona: Raduj się, Jerozolimo, * zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie. * Cieszcie się, wy, którzy byliście smutni, * weselcie się i nasycajcie u źródła waszej pociechy.

 

***

Zdarza mi się wyglądać widoku Stołu Słowa z poczuciem, że na pewno znajdę tam to, czego nie przeczuwam, a jednak będzie w tym odpowiedź na aktualne pytanie, albo zachęta by takie pytanie postawić. Sobie i tekstom.

Od samego początku mojego kontaktu z liturgią mszalną znajdowałam radość w spotkaniach z czytaniami przypadającymi na dany dzień. Mają one właściwość rzucania światła na to, co przeżywam, na wydarzenia które właśnie mają miejsce.

Nie brak teraz doniosłych i niepokojących wydarzeń.

I nadchodzi niedziela naznaczona antyfoną ostrzegającą przed pogrążaniem się w złych spodziewaniach.

To prawda, że byłoby za co karać nas, jako tych co przejmują od „świata” złe obyczaje, właśnie te dalekie od naszego powołania (o tym Księga Kronik [2 Krn 36,14-16.19-23]). Ale nad ludzkością i w niej nad swoim ludem czuwa Ten, kto ratuje i kocha ze swojej łaski, z racji tego, Kim jest.

Powrót z niewoli jest wspaniałym dramatycznym obrazem powrotu do raz dokonanego wyboru, do wiary i obietnic chrzcielnych. Ten wybór otworzyła przed nami wspólnota, a my dorastając – i starzejąc się! – powtórzyliśmy już wiele razy.

W noc paschalną możemy złożyć obietnicę z naszą obecną świadomością. Im bliżej kresu, tym obietnice życiodajne stają się bardziej konkretne.

***

Wiara chrzcielna – „Jezus jest Panem” – nie jest „zasługą”, moim dokonaniem, czymś co osiągam, czy na sobie wymuszam. Słusznie mówimy, że chrześcijaństwo „przyjmuje się”. W tym zwrocie wyraża się wiara, że Ojciec nas przyjął i pokochał Pierwszy.

To znaczy: wtedy gdy byliśmy jeszcze przed dobrym wyborem, gdy byliśmy „grzesznikami”.

Rodzimy się z ziemskiej substancji z tworzywa „świata”.

Haszem z własnej woli i ofiarnej dobroci czyni nas swoimi. Tak uczy o tym List dziś czytany [Ef 2,4-10].

***

Wcale nie jest łatwo przyjąć chrześcijaństwo jako w najściślejszym sensie religię łaski, czyli darmo danego daru.

Każdy powinien raz po raz sprawdzać, czy naprawdę ma tego świadomość. Zwykle raz po raz gubimy tę intuicję. Zaczynamy myśleć, że my albo nasi „Święci” – dokonaliśmy czegoś za co „należy się” chwała, najlepiej „chwała ołtarzy”.

Umierając – dopiero wtedy! – człowiek wie, uznaje, że wszystko z łaski, i dobrze, że jest tak.

Łaska Haszem idzie pokornie w rytmie kroków oślęcia nakrytego płaszczem wlokącym się po ziemi.

***

Ewangelia Janowa [J 3,14-21], Nikodem słucha Jezusa. Tradycja i literatura każą widzieć w Nikodemie bardzo nam współczesnego słuchacza. Więc jako my dzisiejsi wysłuchajmy:

…A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

Dlaczego oddalamy od siebie swój chrzest? Strach przed świadomością kim byliśmy – kim jesteśmy!

- w oderwaniu od łaski czyli od Miłosierdzia Haszem.

Ale łaska jest faktem. Z naszej strony potrzebny jest jedynie akt przyjęcia. Możliwy dzięki łasce, która go „wyprzedza”.

Upleciony obrzędami i czytaniami niezwykle poważny i znaczący akt odnowienia chrzcielnych obietnic jest piękny i doniosły.

Ale jeśli okoliczności to narzucają sami, w każdym miejscu i o dowolnej porze paschalnej nocy możemy odnowić swoją wiarę chrzcielną: „Jezus jest Panem”.



18:10, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 marca 2015

Na Stole Słowa przeznaczony  na tę trzecią niedzielę fragment Księgi Wyjścia. Ta Księga jest jak gdyby pamiętnikiem samorekolekcji [Wj 20,1-17]. Sam Haszem ich udziela. To model, wzór wykorzystania czasu skupienia.

Chrześcijanie powinni iść tym tropem;  zwłaszcza, gdy przed nimi Pascha. Także ci z nas, którzy w dzieciństwie uczyli się na pamięć „Dziesięciorga Bożych Przykazań”, recytowali je jako cząstkę pacierza – pobożni od małego – czy też późno wchodzący na drogę wiary, wciąż szukający jej sensu; sposobów stawiania kroków – wszystkim dobrze zrobi z dzisiejszym zapiskiem w blogu od Haszem. Niech będzie, że Przykazania niby znamy. W obrębie samorekolekcji trzeba je przeliczyć, przejrzeć od nowa. Odnowić stosunek do nich. To prawda, że są zbiorem nakazów i zakazów. Można w nich widzieć zwięzłą odpowiedź na pytanie: „jak żyć”.

Proponuję, by w Przykazaniach widzieć pouczenie: „jaka jest wola Haszem…” albo w innym jeszcze języku mówienia o religii: „Przykazania” opisują jak możemy i jak powinniśmy wyrażać swoją miłość do Haszem.

O to nam chodzi, a wiemy, że Przykazania są nam dane z Jego miłości i mają na względzie nasze dobro. Osobiste, rodzinne i szeroko społeczne.

W czasie wypełnionym staraniem o przebudzenie przed nocą Paschalną warto obcować z tą proklamacją Przykazań, szukać, zastanawiać się, co znaczą dla nas, w naszym świecie.

Jeśliby ktoś zechciał, może tu o to zapytać albo przedstawić swoją próbę odczytania, choćby jednego z „Dziesięciorga”. Zapraszam.



                                                                       ***

Na ogół staram   się  rozważać teksty ze Stołu Słowa w  taki sposób, by uwydatnić ich współznaczenia, jako części pewnej kompozycji. Nie zawsze to jest dla mnie możliwe.

Tym razem podnoszę oczy i przenoszę wzrok od blasku  Przykazań ku temu, kim jest Chrystus, jak ukazuje to list [1Kor 1,22-25]. Od Niego  pochodzi chrześcijański, mesjański blask Przykazań.

I dzielą one Jego los. Los Tego, kto nie pasował  do oczekiwań najpierw swojej epoki, a potem kolejnych epok. Dla jednych był zgorszeniem, dla innych –głupstwem.

Taki jest też los Dziesięciorga i dwóch najważniejszych, w których wszystko się zawiera: BĘDZIESZ MIŁOWAŁ…

Zgorszenie i głupstwo: to dla zamkniętego w sobie  świata. A zarazem mój, nasz wybór.

Jezus sprząta w  Świątyni [J 2,13-25].

Myślę, że przez całe wieki posyła swoich uczniów do podobnego działania.

Wszystko, co budujemy z miłości, wszystkie postacie Domu Bożego (także „kościoły domowe” i nowe katakumby) wymagają sprzątania. Niejedno trzeba z nich wynieść na  swoje miejsce: wynieść na targowisko, do marketu.

Ten, kto wstał z martwych, jest uwierzytelniony jako Ten, kto niesie oczyszczenie. Jego miłość i miłosierdzie sprawiają, że Przykazania jaśnieją. Może wyglądają jak kodeks (karny?), ale w istocie mają uszczęśliwiać i chronić wolność.



17:21, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lutego 2015

Najpierw mieliśmy niedzielę Przymierza Noego. To jest – bo wciąż trwa! – Przymierze najszersze, które oznacza, że Stwórca akceptuje, kocha swoje Stworzenie. Rozpina symbol tęczy nad wszystkim, nad całym światem istot żywych, wyróżniając ród ludzki i zwierzęta, z którymi człowiek trwa w relacji.

A teraz mamy podjąć rozważanie o Przymierzu z Abrahamem.

Czy obejmuje ono samych tylko potomków Patriarchy?

Opowiadam się za czcigodną tradycją, która w Abrahamie widzi i uznaje Ojca Wiary, prawzór  ludzi wierzących, związanych z Haszem.

Są to ludzie godzący się na swoje podporządkowanie transcendentnemu, co w nas i ponad nami bezgranicznie godne miłości.

Dlatego w tę niedzielę przywołujemy i staramy się uczcić blask wiary Abrahama, wiary którą został obdarzony. Rozważając dzieje Abrahama przygotowujemy się do odnowienia obietnic chrzcielnych.

***

W tę niedzielę tłem rozważania przy Stole Słowa jest najpierw góra Moria [Rdz 22,1-2.9-13.15-18]. Abraham posłusznie wstępuje na tę górę, by zbudować na niej ołtarz ofiarny, jak to było w zwyczaju. Na ołtarzu drwa, na nich ciało zwierzęcia, które ma być zabite i spalone, przez śmierć bez reszty zwrócone swemu Stwórcy.

Gdy wstępują na górę, mały Izaak rozgląda się, gdzie zwierzę na ofiarę. Gdy to się dzieje, Abraham trwa w bólu i gotowości. Pan życzy sobie ofiary nie z baranka, lecz z ukochanego syna.

Lepiej sobie nie wyobrażać, co czuł Abraham. Wystarczy uznać, że był niezdolny do okrzyku „NIE!”, że trwał w gotowości, by spełnić niepojęty nakaz.

Nie musimy tego z nim przeżywać. Nam darowana jest radość i zachwyt, że Haszem nie jest taki, że ogranicza swoje żądanie, swoje życzenie byśmy byli posłuszni także na przekór sobie.

Abraham na górze Moria: tajemnicą jest odpowiedź na pytanie: czego to obraz? Abraham jest posłusznym sługą. Ale jako jego potomkowie, jego dzieci w wierze mamy w Abrahamie widzieć obraz miłości zdolnej uczynić dar siebie.

Ojciec daje syna, który ma zadość uczynić za zło, za złe wybory w rodzie ludzkim. Tajemnica niewyobrażalna.

Ale Izaak żyje przywrócony ojcu.

Nie jest naszym zadaniem ogarnąć to wszystko. Mamy tylko poczuć, że trzeba trwać w gotowości i ufności. To już wystarczająco trudne.

***

Zapytana skąd wiem, że  Izaak był mały, gdy Abraham złożył go na ołtarzu ofiarnym – postanowiłam  sprawdzić. I dowiedziałam się, że tradycja rabiniczna widzi w Izaaku młodego mężczyznę. Jego poddanie się, posłuszna gotowość jest więc świadoma. Abraham posłuszny Stwórcy, Izaak posłuszny swemu Ojcu. Piękny łańcuch posłuszeństwa z miłości i piękny łańcuch wyzwolenia do życia.

***

Góra Tabor i wydarzenie z nią związane kilka razy w roku znajduje się na Stole Słowa. Ikona Przemienienia to ta, na którą mamy patrzeć i którą ucałować, gdy innych stosownych ikon zabraknie. Istotą ikony – sakralnego obrazu uobecniającego tajemnice wiary, jest dar góry Tabor, rozjaśnienie świadomości, kim jest Jezus. Nie chodzi o opisanie czy zdefiniowanie tego słowami, lecz o asercję wiary. Ikona Przemienienia znaczy tyle, co chrzcielne wyznanie wiary: Jezus jest Panem.

W Wielkim Poście, na drodze przebudzenia całujemy tę Ikonę.

***

W relacji ewangelicznej [Mk 9,2-10] ważne jest dla mnie zdanie, że uczniowie pod wpływem wydarzenia na górze Tabor zastanawiali się nad sensem obietnicy zmartwychwstania. „Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.” To jest też nasze duchowe zadanie na ten czas.

Myślę, że warto jeszcze raz przypomnieć, że nie chodzi o jakieś studium wykonalności ponownego powołania do życia, lecz o nadzieję, że przeznaczeniem człowieka nie jest rozpad, zgnicie, lecz trwanie w tym, co jest opisane w pawłowej obietnicy „będzie wszystkim we wszystkich”. Może uczniowie uwierzyli właśnie tam, na górze Tabor, że będą przemienieni, będziemy przemienieni? Mogli tę nadzieję tracić z oczu mając do czynienia ze zdradą i ze straszliwym cierpieniem ukrzyżowania i ze śmiercią totalnie dezorientującą. Ale potem Sobota i Niedziela której wyglądamy.

***

I ta niedziela – podobnie jak poprzednia umacnia nadzieję na życie z Bogiem dla całego stworzenia.

Dla mnie to cząstka wiary w wielkanocne zwycięstwo. W liście do Rzymian znajdujemy potwierdzenia i wyraz takiej wiary.

„Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakże miałby wraz z Nim i wszystkiego nam nie darować? Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej - zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?” [Rz 8,31b-34]
Tego tekstu warto nauczyć się na pamięć, aby modlić się nim w trudnych chwilach wędrówki. Zapamiętane słowa powrócą na wargi, gdy będą potrzebne.

 



18:47, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 lutego 2015

Na naszych czołach pozostał niewidzialny już ludzkim okiem znak przyjęcia popiołu, przypomnienie zniszczalności ciała. Pamiętając o niej możemy lepiej skupić się na tym, w czym już mieszka nadzieja, że nie ze wszystkim umieramy. Wiara naszego chrztu opiera się na obietnicy życia Bożego – Pan będzie wszystkim we wszystkich.

W obrzędzie przyjęcia popiołu słyszymy wezwanie: wierzcie Ewangelii!

***

Kolekta:

Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne postępowali w rozumieniu tajemnicy Chrystusa * i dzięki jego łasce prowadzili święte życie.

***

Z uwagą przeczytamy fragment Księgi Rodzaju [Rdz 9,8-15]. Pomoże nam przyjąć i przeżywać opisane w nim „Przymierze Noego”. Mamy tu najszerszą z formuł Przymierza.

Haszem jest miłującym, akceptującym partnerem wszystkiego, co stworzył. Nie łatwo pojąć sens obietnicy zawartej w tym tekście…

***

Dzieło stworzenia nie będzie potrzebowało nowego początku. Nie będzie zniszczone, odwołane, zmyte jak przez potop. Znakiem ocalenia i więzi między stworzeniem a Stwórcą jest most tęczy ukazujący się wśród obłoków. Mało kto zna dziś dokładnie Księgę Rodzaju. Ale poczucie, że łuk tęczy jest ważnym sygnałem, zachowaliśmy niemal wszyscy. Wcale nie szkodzi, że wiemy jak powstaje to wspaniałe zjawisko. Wiedząc nadal możemy doznawać radości i zachwytu. Wiara wzbogaca przeżycie. Patrząc w tęczę możemy dziękować za ludzkość, za różnorodność ludzi i za jedność w społeczeństwie (to znaczy za pragnienie, by święcić jedność i urzeczywistniać ją, gdy tylko zdołamy).

Na tęczę warto patrzeć okiem wiary. To oko pozwala widzieć w tęczy potwierdzenie nadziei, że Przymierze Noego obejmuje nas razem ze zwierzętami i całą obfitością życia na planecie.

Ze wszystkich znanych i także dotąd nie poznanych partnerów w Przymierzu jesteśmy współodpowiedzialni. To jest bardzo poważna sprawa.

***

Ewangelia według Marka [Mk 1,12-15] wskazuje, że sam Jezus zechciał stać się wzorem i wspomożycielem naszego rekolekcyjnego wysiłku. W tym czasie trzeba choć kilka razy zadbać o należne w tym czasie skupienie. Może warto odbyć małą wędrówkę do miejsca, gdzie dobrze się myśli i spokojnie trwa przy rozważaniu treści, która się przed nami rozwija. W Warszawie można by odwiedzić wizerunek tęczy, który już tyle razy był niszczony i szczęśliwie odtwarzany, jak sam się odtwarza łuk na sklepieniu nieba.

***

Koniecznie odnów przyjaźń ze znajomymi zwierzętami. Przeproś w duchu zwierzęta za to, że tak długo muszą czekać na to byśmy przy nich stanęli w zgodzie jedności z Haszem.

                                                                          ***

                      Na Stole Słowa tej niedzieli jeszcze znamienny, bardzo dla mnie ważny fragment Pierwszego Listu Piotra. Nad tym tekstem [1 P 3,18-22] blask aureoli – autorytetu rybaka wybranego przez Jezusa jako tego, kto będzie umacniał braci – aby nie musieli płakać jak on płakał nad swoją małodusznością, gdy usiłował kryć przed władzą swój związek z Jezusem.

Z tej ostrożnej małoduszności Piotr wyrasta na Miłującego Wyznawcę, zwiastuna niezłomnej nadziei.

Ten właśnie tekst na początek przedświątecznego przebudzenia uważam za klejnot wśród tekstów wspierających nadzieję powszechnego zbawienia, zwycięstwa Chrystusa, w którym wszyscy się odnajdą.

Jeśli pragniesz powszechnego zbawienia przeczytaj ten tekst, słowo po słowie, z wdzięcznością i błaganiem.

Nadzieja powszechnego zbawienia – gdy Stwórca okaże się wszystkim we wszystkich – to postać mobilizacji do wierności Haszem.

Co nas mobilizuje? – Nie strach przed potępieniem lecz zachwyt nad miłosierdziem, nad zachwycającą logiką miłosierdzia.

Prośba

Chcę wytrwać w odbywaniu samorekolekcji i zapisywaniu myśli, które usiłuję utrwalać. Te zapiski to kosz ułomków. Można do nich swój dołożyć. Jeśli komuś to wydaje się trudne, to proszę o sygnał, że mój sygnał został odebrany! Można na przykład napisać „potwierdzam lekturę”. Albo zapisać z wykrzyknikiem wybrane słowo-klucz. Przepraszam, że ośmielam się naprzykrzać.



17:38, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 lutego 2015

Antyfona Służby Bożej rozpoczynającej okres przygotowania do Święta Paschy, do upamiętnienia męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa Chrystusa.

 

Panie, Ty wszystkim okazujesz miłosierdzie * i żadnego ze swych stworzeń nie masz w nienawiści. * Nie zważasz na grzechy ludzi, * aby mogli się nawrócić, * przebaczasz im, bo Ty jesteś Panem, Bogiem naszym.

 

____________________________

 

Zaproszenie do udziału w samorekolekcjach.

Uroczyście zapraszam i zachęcam, by czas odnowienia wiary chrzcielnej rzeczywiście taką pracą napełnić.

O co tu chodzi?

Można by sądzić, że o tradycję – o utrzymanie przy życiu dawnego obyczaju, który oczywiście był celowy, stanowił schemat pomocny w rozwijaniu wychowania religijnego i jednocześnie samowychowania młodych i dorosłych – przez całe życie. Cały rok kościelny, cały poczet świąt, od Adwentu począwszy, ma tę funkcję.

Prowadząc dla siebie „samorekolekcje” cykl rozważań nad tym, co Kościół Rzymsko-katolicki wykłada dla wierzących na Stole Słowa podczas Mszy niedzielnych, przekonałam się, jak wiele mi to daje. Niby to coś bardzo prywatnego, ale jednak dzielę się tym z tymi, co zechcą, co to odkryją. To dzielenie się jest sprawą bardzo dla mnie ważną.

Pierwsze takie notatki powstały z inicjatywy Tygodnika Powszechnego jako rekolekcje adwentowe. Wyrosła z nich książeczka wydana przez Znak, obecnie dostępna w Internecie [w zbiorze Biblioteki Narodowej Polona, http://polona.pl/item/11328482/4/ ], a także w moim Blogu ( http://halinabortnowska.blox.pl ).

Teraz jeszcze raz wznawiam zaproszenie. Towarzyszy mu zapewnienie, że warto poważnie traktować czas Postu, jako ten w którym odświeżamy, oczyszczamy i rozwijamy wiarę chrzcielną.

W nocnej liturgii Wielkiej Soboty odnawiamy swoją decyzję i ślubowanie związku z Jezusem i z Jego Kościołem. Ów Kościół od starożytności, od czasów apostolskich trwa w Kościele Rzymsko-katolickim.

Ufam, że ów Kościół można w naszym rzymskim odnaleźć. Ufam, że sama intencja szukania wystarczy, bo Pan szukających sam znajduje.



18:34, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 lutego 2015

Poprzedzająca środę popielcową ostatnia niedziela nie należąca do cyklu niedziel okresu pokuty.

Udręczony człowiek mówi do Jezusa: „Jeżeli chcesz, możesz mnie uratować…”

 

Pierwsze spojrzenie – w głąb nieszczęścia: wizja losu trędowatych [Kpł 13,1-2.45-46]. Objaw choroby: realistycznie opisany. Zalecenie: w interesie  samoobrony społeczności zagrożonej chorobą przenoszącą się z chorych na zdrowych – okrutny, bezwzględny nakaz samoizolacji. Masz obowiązek ostrzegać przed kontaktem, którego tak bardzo potrzebujesz i pragniesz. Odstraszać od siebie innych dla ich dobra – w gruncie rzeczy to był święty obowiązek. Jednak ponure  to były czasy. Ponure, bo wykluczanie, rezygnacja z dopuszczania do wspólnoty było tak nieuniknioną okolicznością, warunkiem przetrwania.

Nie chcemy się godzić, by i teraz tak być musiało. Potrzebę wykluczania potrafimy teraz obejść, wyeliminować, chronić się  i chronić innych inaczej.

Trąd jest dziś uleczalny i nawet niewiele to kosztuje. Wiele pracy i ofiarnego wysiłku wymaga dotarcie do chorych i organizacja skutecznego leczenia. A także łagodzenie skutków ciężkiej, długotrwałej infekcji. Piszę o tym na przykładzie trądu, choć lepiej byśmy rozumieli gdyby wyobrażać sobie los nosicieli HIV/AIDS. Także tu wykluczenie nie jest uzasadnione. Utrudnia organizację leczenia.

                                                           ***

Nie chcę traktować wizji choroby czysto symbolicznie

 

Czytania w tę Niedzielę. Ewangelia [Mk 1,40-45] to wspaniały akcent u progu czasu przebudzenia, oprzytomnienia, nawrotu-powrotu do sensu i obowiązków odkrywania w świetle wiary chrzcielnej: „Jezus jest Panem”.

Oto prorocze wydarzenie. Chory na trąd, wykluczony, bo niosący śmierć członkom wspólnoty, ktoś, kto jest jak robak, a nie człowiek, wbrew zakazowi, naruszając stan wykluczonego zbliża się do Jezusa. Jak Go interpeluje? Jak Go wzywa ku swojej sprawie? Słowa, które wypowiada, nie są zwykłym pozdrowieniem ani prostym okrzykiem błagalnym. To rodzaj prowokacyjnego pytania „Jeżeli chcesz”.

Zwykle to Pan pyta człowieka o jego wolę: „jeżeli chcesz, pójdź za mną”. „Jeżeli chcesz, zanurz się  w źródle  chrztu”. „Jeżeli chcesz, wybierz moją drogę”.

A  w tej scenie człowiek mówi do Syna Człowieczego: „Jezusie,  jeżeli chcesz, możesz mnie uratować, oczyścić, włączyć do wspólnoty”.

Jezus odpowiada: „chcę”.

Potwierdzona jest dobra wola, gotowość by okazać się Mesjaszem…

To niebezpieczne. To groźne zadanie stać się świadkiem mesjańskiej obecności.

Jezus tego nie wymaga. Doradza dyskrecję, postępowanie nakazane wszystkim powracającym do zdrowia (to „trąd” nie był prawdziwym, nieuleczalnym naznaczeniem). Ale były trędowaty nie zataja swego szczęścia i osoby Tego, kto szczęściem obdarzył. Jaka to radość, jaka dobra wiadomość, że Pan chce.

I dziś mamy ją dla was. Pan chce dla nas Zmartwychwstania.

                                                           ***

„Jeżeli chcesz – możesz…” Ufam, że chcesz dla nas dobra, więcej wiedząc o tym dobru niż nam się to jawi.

***       

Rozważanie tej niedzieli kończę powrotem do tekstu z Listu Pawłowego ! [1 Kor 10,31-11,1]. Myślę, że z tego tekstu wywodzi się hasło jezuickiej duchowości: „Na większą chwałę Boga”. Wszystko ku temu zorientowane.

Człowiek powtarza za Pawłem, naśladuje Chrystusa: „Jeśli Ty chcesz Panie, ja się zgadzam. Więcej: pragnę tego nade wszystko.” W czym się to może wyrazić? Jak czytamy w Liście: w tym aby objąć staraniem, uwagą, skuteczną życzliwością wszystkich. Tak można oprzeć swój plan na tym, co wiemy o życiu i służbie Apostoła i Jezusa, którego on naśladował.

To nam Jezus odpowiada: chcę! Przypomnieć to sobie, gdy przyjdzie pora rozważać świadectwo o modlitwie w Ogrodzie Oliwnym.



21:13, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 lutego 2015

Na Stole Słowa ze czcią otwarta bardzo szczególna Księga – zawierająca pouczenia w sprawie  nieodmiennie  dla ludzi ważnej, chyba najważniejszej: myślę o pytaniu o sens cierpienia [Hi 7,1-4.6-7].

Dawno temu redagowałam numer miesięcznika Znak, któremu nadaliśmy tytuł: SENS CHOROBY, SENS ŚMIERCI, SENS ŻYCIA (dostępny w archiwum Znaku: http://www.miesiecznik.znak.com.pl/archiwumcyfrowe/70s/1974/241-242.pdf ). Później powstała z tego książka tak nazwana.

A Papież Jan Paweł II napisał do świata list apostolski „O ZBAWCZYM CIERPIENIU”  ( http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/salvifici.html ).

Ten list – jak powinien – jest komentarzem do rzeczywistości, a także wskazówką jak czytać Księgę Hioba.

Myślę, że właśnie teraz trzeba sięgnąć do tych lektur: do samej Księgi o Hiobie, do listu „o zbawczym cierpieniu” i może również do niektórych praktycznych wskazówek, które wciąż można znaleźć w znakowej książce (lub w numerze dostępnym w Internecie).

Pragnę dodać odwagi i sprostować mylne wrażenie, że proponuję kampanię cierpiętnictwa. „Zbawczy” nie jest sam fakt dotknięcia bólem, zniszczenia przez chorobę czy groźne okoliczności życia, wyzysk, wypadek, utratę wolności. Zbawcze jest to, co człowiek zrobi z tym, czego doznaje.

Tak jak go czytam List uczy, że własnemu cierpieniu można nadać sens, przyłączyć je do zbawczego dzieła Jezusa, które jak wierzymy – nie jest na marne. List Papieża uczy też o obowiązku i powołaniu do pracy nad pomaganiem, redukowaniem cierpienia w duchu skutecznego współczucia. Skuteczne współczucie wymaga umiejętnego i wytrwałego działania, a więc nie sprowadza się do samej wrażliwości, do empatii. Ale to empatia wciela się w umiejętność niesienia skutecznej ulgi.

Odsyłam do wspomnianych wyżej tekstów. A czytanie Księgi Hioba można uczynić aktem solidarności z tymi, którzy dzisiaj znajdują się na dnie.

***

Z Listu do Koryntian [1 Kor 9,16-19.22-23] mamy na tę niedzielę sztandarowy tekst Apostoła, wyznanie, że głosząc Ewangelię nie idzie za własnym życiowym wyborem, za upodobaniem czy przekonaniem, że ma do tego prawo. „Biada mi, gdybym Ewangelii nie głosił”. Impuls świadczenia jest przemożny i tak bardzo pierwszy przed wszystkim, że nie wymaga uzasadnienia.

Pisząc ten List Apostoł wiedział, że wierni w Koryncie takim go znają. Słusznie ufają, że nie porzuci sensu swego życia.

Kochamy duszpasterzy, w których to widzimy. Takich ludzi potrzebuje Ewangelia, dobra wiadomość, że cierpienie nie musi być bez sensu i na marne.

Trzeba usługiwać cierpiącym, wszelkim wysiłkiem i kosztem, solidarnie czynić ich los lżejszym. Widzieć w cierpieniu tajemnicę (ale nie karę!). Biada chrześcijaństwu, jeśli tego zaniechamy.

***

 Z Ewangelii [Mk 1,29-39] bierzemy przykład Jezusa, że trzeba iść ze świadectwem „jeszcze gdzie indziej”. Poza chatą życzliwych przyjaciół i uczniów czeka świat, różne światy, jeden po drugim. 

16:26, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lutego 2015

------------------------

Święto Patrona schyłku życia. Pieśń na liczne i coraz mniej liczne godziny życia, które nam jeszcze pozostają.

------------------------

Teraz zwalniasz z obowiązku sługę swego, Panie.

Zgodnie ze słowem Twojej obietnicy odchodzę w pokoju, bo moje oczy zobaczyły Twoje Zbawienie;

Światło na oświecenie wszystkich ludzi i chwałę Izraela, ludu Twego.

------------------------

Tę pieśń, „kantyk” śpiewa Symeon, kończąc swoje posługiwanie w Świątyni. To ostatni akt, finał Epifanii, wieści i wizji spełnienia Nadziei Proroków.

Symeon i Prorokini Anna wskazują drogę, która kończy się dobrze.



19:57, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 stycznia 2015

Tym razem zaczynam od spojrzenia w stronę wskazaną w modlitwie wspólnej:

Panie, nasz Boże, spraw, abyśmy chwalili Ciebie z całej duszy i szczerze miłowali wszystkich ludzi.

Cudowna prostota tej modlitwy. Bo o co jeszcze, o co ponadto, o co obok tego mielibyśmy prosić?

Tajemnicza prośba o dobro – wiadomo – najwyższe… Dar „chwalenia” Haszem, śpiewania ku czci, dla wyrażania  wspaniałości Imienia, którego nie wypowiadamy. Otaczamy ciszą jak obłokiem kadzidła…  Temu właśnie kadzidło służy jako znak, będąc zasłoną pokłonu składanego nie dla ludzkich oczu.

Umiejętność wyrażania czci. Stara pieśń, niestety rzadko śpiewana: „Boże, w dobroci”.

Chodzi o to, by Rozmówcy powiedzieć „Ciebie czczę,  wielbię i ważę  Samego”!

                                                           ***

 Z Księgi Powtórzonego Prawa [Pwt 18,15-20] – na ten dzień już w blasku nadchodzącego czasu „Postu” - powrotu do fundamentów wiary chrzcielnej. Teologowie – twórcy czytań - kładą na Stole Słowa Księgę, w której jak w Ewangelii o Przemienieniu Jezus-Mesjasz staje przed nami w blasku tych, co przed Nim wskazywali Drogę: Mojżesz i Eliasz. Jak bardzo, jak gorąco i pilnie pragniemy porządku,  który wytyczają.

                                                           ***

Apostoł Paweł także mówi o porządku, o wolności, jaką nam obiecuje i zapewni jednoznaczny wybór Haszem nad wszystko [1 Kor 7,32-35].                                                             ***

Synagoga w Kafarnaum [Mk 1,21-28]. Miejsce, w którym Jezus uczy, dowodzi treści wiary chrzcielnej: On jest Panem. Trzeba przylgnąć do treści tego czytania, by uniknąć pułapki strachu. Cokolwiek jest i ma się okazać pułapką, demonem, trucizną dla ducha – Jezus to zwyciężył i wystarczy być przy Nim. On nauczy kochać wszystkich ludzi, jak prosimy w modlitwie wspólnej.

10:45, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 stycznia 2015

Kościół Rzymsko-katolicki z rosnącą energią wzywa do obchodzenia takiego dnia.
Traktuję to bardzo poważnie i dlatego chcę włączyć w nurt samorekolekcji.

*

W moim odczuciu większość niedziel - a może najpierw ta najważniejsza Niedziela Wielkanocna, a potem wszystkie inne - to także dni judaizmu...
Niedziela chrześcijańska - Domenica - powstała z opozycji do Szabatu, ale przecież za jego wzorem.
Dzień Judaizmu to dzień uczczenia korzenia, trwałej wspólnoty czci i miłości do Jedynego.
Ta siła jednocząca wyznawców powinna przeważać nad różnicami i podziałami. Na to jednak musimy się wzajemnie poznać, rozpoznać, uznać jako wyznający pod różnymi imionami Jedynego-Istniejącego.
Jemu kłaniają się wszyscy przyjmujący powołanie do oddawania czci, do radości, że On jest. Pomaga mi w tym używanie formuły Haszem ("Jego Imię"). Pięknie i z korzyścią dla życia wewnętrznego zastępuje ona wymienienie biblijnego Imienia, które wyznawcy judaizmu oszczędzają przez najgłębszą cześć. Uczę się tej czci, szczególnie w dzień judaizmu i wokół niego.

*

Dzień Judaizmu ze swojej istoty powinien być radosnym świętem braterstwa odsłanianego i odkrywanego dzięki wierze, stającej się bardziej integralną, ewangeliczą, wolną od nadto ludzkich przymieszek.
Nim dostąpimy radości Dnia Judaizmu musimy najpierw dopuścić do siebie ból, wstyd i przerażenie tym, co Europejczycy XX wieku, chrześcijanie, poganie i niewierzący wyrządzili Żydom. Także, a może na pierwszym miejscu Żydom wierzącym w Jedynego, bo to przez nich budowana kultura judaistycznej tożsamości prowokowała atak.

*

Dlatego właściwym było teraz i na przyszłość, by Dzień Judaizmu obchodzić na Umschlagplatz w Warszawie. Albo w innych podobnych miejscach żydowskiej męki i śmierci.
Co znaczy litania imion ludzi, którzy przez to miejsce zostali pognani na śmierć? Nie wymieniamy Jego imienia przez szacunek i dlatego, że był to czas Zasłoniętego Oblicza. Ale dla nas, usiłujących wierzyć, Haszem - Jego Imię - to refren w litanii ludzkich imion, wśród których wielu z nas rozpozna swoje.

*

Umschlagplatz - postój na jeden oddech - jakby zatrzymał się pochód ludzkości. Miejsce uprzytamniania sobie wielu rzeczy nie do nazwania.
Modlitwa, której uczył Jezus. Wznieśmy umysły i serca do Haszem, błagając by jako Ojciec odpuścił nam nasze winy tak jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.


 

 

16:46, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 stycznia 2015

Antyfona:

Śpiewajcie Panu pieśń nową, śpiewaj Panu ziemio cała. * Przed Nim kroczą majestat i piękno, * a potęga i blask w Jego świątyni. [Ps 96(95),1.6]

Co to jest „upomnienie”?

W potocznym rozumieniu to komunikat oceniający – krytyka postępowania danej osoby, często dziecka i ostrzeżenie – „jak tak dalej pójdzie, to …”. Upominanie wydaje się być jedną z przykrych, trudnych funkcji proroków. Bywało, że właśnie za upominanie trafiali do więzienia, spadał na nich grad kamieni. Albo natykali się na mury obojętności. Nikt nie chciał słuchać tego, co Pan kazał powiedzieć. To musiało być źródłem wielkiego cierpienia, poczucia bezsilności. Warto przypomnieć, że „prorok” to wcale nie zawsze osoba, która z wyprzedzeniem wie i ogłasza, co się stanie. Prorok słyszy i uświadamia sobie, co Haszem do niego mówi: co odsłania, objawia ze Swojej woli. Pan chce, by Jego prorok obcował z istotą rzeczy, by myślą i wolą wybranego człowieka owładnąć najwyższe wartości, by nade wszystko pragnął przyjścia Królestwa Najwyższego.

Modlitwa Jezusa „Ojcze nasz” to modlitwa Proroka i „więcej niż Proroka”.

                                                                        ***

Jonasz ociąga się z wypełnieniem swojej misji [Jon 3,1-5.10]. Ale w końcu idzie powiedzieć wielkiemu miastu, co to miasto sobie gotuje: zniszczenie. Jeszcze nie nieodwołalnie: Niniwici mogą sięgnąć po inny los.

Czynią tak i stają się przykładem nawrócenia. Przykładem dla nas uczestników rekolekcji czyli próby uświadomienia sobie - raz jeszcze – do czego jesteśmy wezwani. Na drogę rekolekcji (a choćby tylko „samorekolekcji”) ma wejść społeczność powołana do tego by być „ludem prorockim”.

***

Lekcja Jonasza jest prologiem, przygotowaniem do konfrontacji z upomnieniem pawłowym [1 Kor 7,29-31]. To jest jeden z najbardziej szczególnych tekstów Nowego Testamentu. Oto upomnienie, zawarte w tym tekście uprzytomnienie: „przemija postać tego świata”. Bez żywej, osobistej, stałej i zarazem ostrej, uderzającej świadomości, że tak jest – nie utrzymamy się w powołaniu prorockim, w obcowaniu z sednem rzeczywistości i  w kontakcie z Rozmówcą, który w nas działa. Czytając ten tekst warto konkretyzować sobie upomnienie: w czym nie powinniśmy bez reszty tonąć. O czym pamiętać, że przemija (bo kształtowane jest, o ile kształtowane jest przez przemijającą postać tego świata). Można by długo i owocnie rozwijać ten wątek.

…Mówię, bracia, czas jest krótki. Trzeba więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem postać tego świata.

***

Na koniec przyjrzyj się, jak od pewnej postaci przemijającej zostali odwołani ci, co mieli stać się uczniami Jezusa [Mk 1,14-20].



18:36, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Komentarze (1) »
sobota, 17 stycznia 2015

Pierwsze czytanie [1 Sm 3,3b-10.19], jak zwykle, czyni tę  niedzielę nie-zwykłą. Można doznać wyjątkowej radości stwierdzając, że życie wewnętrzne, życie z Panem jako rozmówcą, już wtedy było pełne niespodzianek, przy czym tak wiele zależało od pierwszego przewodnika, od tego, kto chciał i umiał prowadzić do spotkania z Panem...

Heli ... pełna jestem zachwytu nad tą postacią.

Na początku śpią obaj: starzec-Mistrz, Heli, i wśród młodych powierzonych Świątyni – Samuel. Chłopiec  budzi się słysząc swoje imię. Zbliża się do Helego, pewnie klęka przy nim: Jestem, wołałeś mnie... Heli zaprzecza: „Idź spać”. Naglące wołanie powtarza się. Samuel znów biegnie do Helego. To gorliwe posłuszeństwo na pewno wynika z miłości, z przywiązania, troski. Samuel to jeszcze dziecko, ale czuwające, pamiętające, że starzec może potrzebować pomocy, usługi.

Ale teraz Heli już wie, kto woła Samuela, kto chce go wziąć na służbę. Poucza Samuela: jak znów usłyszysz to wołanie – odpowiedz tak: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha.

Wyobrażam sobie, jak Samuel powtarza sobie tę stosowną odpowiedź by ją zapamiętać na zawsze.

Tejże nocy, wśród śpiących kolegów, Samuel staje się partnerem Rozmówcy.

Tekst mówi o jego dalszym rozwoju duchowym. Kierowane do niego Słowo Pana nie padało w pustkę, ani między ciernie (tak w swoim czasie Ewangelista opisuje marnowanie natchnień Bożych). Powołanie Samuela rozkwitło. Więcej  tym przeczytajmy w Księdze Samuela. W czytaniu ewangelicznym mamy bodziec do rozważania powołań apostolskich. Przewodnikiem duchowym jest Jan Chrzciciel, Mistrz i Nauczyciel wchodzących na drogę pokuty i prawego życia.

Jan wskazuje Jezusa jako Mesjasza. Dwaj gorliwcy idą za jego wezwaniem. Jan i Andrzej [J 1,35-42] pytają Jezusa: „…gdzie mieszkasz?”.

Zwykłe pytanie, gdy się chce utrwalić przelotny kontakt. Ale można je też odczytać jako pytanie pytań skierowane do Tego, który jest Odpowiedzią.

Do tych, co odpowiedź otrzymali – otrzymali w najprostszej formie: „chodźcie, zobaczcie” – przyłącza się Szymon. On powitany jest swoim nowym imieniem: Opoka, skała - fundament: Piotr.

Jako szczyt „niedzieli powołania” tekst z Listu [1 Kor 6,13c-15a.17-20]. Apostoł Paweł wyjaśnia powołanym konsekwencje ich związku z Jezusem. Cały człowiek ma do Niego należeć. Także ze swoim ciałem. Powołany wyrzeka się rozpusty, której sednem jest służenie sobie, sprzeczne z wiernością Powołującemu.

***

Kolekta:

Wszechmogący, wieczny Boże, Ty rządzisz niebem i ziemią,+ wysłuchaj łaskawie prośby Twojego ludu * i obdarz nasze czasy swoim pokojem.

19:13, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 stycznia 2015

Antyfona:

Gdy Jezus został ochrzczony, * otworzyły się niebiosa * i Duch Boży jak gołębica zstąpił na Niego * i zabrzmiał głos Ojca: * „Ten jest mój Syn umiłowany, * w którym mam upodobanie.” [por. Mt 3,16-17]

Chrzest jest znakiem Tajemnicy, tego, co w Jezusie dla nas niepojęte. „Ewangelia” to dobra nowina o tym, że Mesjasz pełni swoje obiecane dzieło. Rozpoczął porządkowanie świata, już rozpoczął, choć jeszcze nie jest gotowy jego Ład.

Obietnice są pewne, ale my nie doświadczamy jeszcze ich pewności, nie doświadczamy tak, jak to kiedyś będzie naszym udziałem.

                                                            ***

Zatrzymaj się przy scenie opisanej w tekście [Mk 1,6b-11]. To jest zapisane po to, abyśmy – my, jako dalszy ciąg tych, co przyszli do Jana nad Jordan, aby przy wodzie chrztu, przy tym nurcie dowiedzieć się, że Jezus jest Panem, Mesjaszem, naszym  źródłem Prawdy, spełnieniem obietnic Proroków.

Zdumiewająca, radosna sprawa. Pamięć o niej trzeba przywołać ilekroć jesteśmy świadkami czyjegoś chrztu, chociażby dziecka. Człowiek ochrzczony ma prawo wiedzieć razem z kim przechodzi chrzest, co mu jest dane i obiecane.

                                                                        ***

18:32, halina.bortnowska , Samorekolekcje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 22