To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Więcej rozmów

środa, 19 czerwca 2013

Wracam do zakładki, która od początku miała być kontaktową. Teraz może tę rolę odzyska, choćby tylko na chwilę. Po ważnym oryginalnym, poniekąd niezwykłym Panelu Kongresowym (14 czerwca 2013, godz. 16.15-17.45, „Kobiety i kościoły, feminizm i wiara, tradycja i nowoczesność”), otrzymałam od słuchaczek 11 kartek-listów. Znalazłam na nich pytania będące komentarzami do tego, co mówiły panelistki – a także komentarze, w których kryły się pytania i wezwania.
Obiecałam, że na to wszystko zareaguję. Dotrzymam słowa, ale powoli. Mój / nasz temat jest zawsze aktualny, raczej nie wygasa.
Pod tym hasłem - „więcej rozmów” - będę wracać do otrzymanych i wysłuchanych głosów. Oczywiście proszę o dalsze głosy w formie komentarzy w tym blogu. Aby ważnych, liczących się rozmów było więcej!
„Ważmy przed się sprawy godne siebie”. Hasło tego blogu wzięte od Jana Kochanowskiego. Wyraża się w nim zamiar, którego urzeczywistnianie nadaje sens blogowi.
10:29, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2011

Komunikat z frontu podziękowań.
Witam, witam tutaj, życząc sobie i wam, abyśmy się znów zobaczyli, pogadali "w realu". Odbyły się moje osiemdziesiąte urodziny (23 września) oraz przedtem i potem - wigilie i oktawy.
Trwa okres "80+" - jak długo? To się okaże. W natłoku urodzinowych wrażeń nie dałam rady podsumować wszystkiego: śmiało przyznaję, że wydarzenie mnie przerosło. W końcu, nie czekając na podsumowanie, chcę wreszcie zacząć spóźnione, ale szczerze entuzjastyczne dziękowanie. Komu? W pierwszej kolejności współpracownikom, pokoleniom zaangażowanych w pismo POLIS, dziś już archiwalne, i warsztaty dziennikarskie, jak i najbardziej aktualne, obecnie w postaci Klubu Czwartkowego (zapraszamy!).
Dzięki ich inicjatywie i składnej pracy w rekordowym tempie powstała - z nieocenionym udziałem Oli Klich - książka pod hasłem "Co to, to nie", określona też jako myślennik HB. Wspaniale jest być świadkiem przebudzenia tekstów, wśród nich  wielu pisanych zaraz po 1989 r. Teraz z kolei wzrusza mnie ofiarne działanie wszystkich pracujących nad recepcją tej książki; wiem, że "POLIS" ze swoimi kolejnymi pokoleniami, pracując z zachowaniem ciągłości, wykorzysta tę książkę jeszcze wiele razy.
Dziękuję ogólnie, obejmując myślą i wdzięcznością także sponsorów tego otrzepania z kurzu: Gazetę Wyborczą i firmę Agora. W książce - co pragnę podkreślić - jest niezdawkowy wstęp Adama Michnika, z którego płynie dla mnie wniosek, że debatę wokół tolerancji i trzymanie standardów trzeba kontynuować, a zwłaszcza zachęcić do tego pierwszych czytelników "Co to, to nie". Zaległe podziękowanie adresuję też do redaktora Waldemara Pasia z "Metra"; za wsparcie naszych akcji, zwłaszcza "Horyzontu" (przeciw karze śmierci) i za - chyba dość niebezpieczne! - ujawnienie "młodej mafii Starszej Pani" (Metro, 23-25 września). Miłemu tekstowi, w którym redaktor wspomina też naszą Puńcię, jako żywo kundelkę..., chociaż my raczej widzimy w niej oryginalną, jednorazową, nieprzypadkową kompozycję wspaniałych genów, głównie grzywacza chińskiego. Dziękuję! Specjalne podziękowania dla uczestników swego rodzaju ankiety, opublikowanej w jubileuszowym "Metrze". Twórcy rzekomej mafii HB dziękują mi publicznie za wiele rzeczy dawnych i nowszych, a powinni koniecznie dziękować raczej sobie nawzajem. Ale uznaję, że w tym ich wzajemnym wpływie mam i ja swój udział - i cieszę się z tego pozytywnego plątawidła.
Trwając w atmosferze podziękowań - i świadomości, że dobre życzenia składają się na plątawidło, które rośnie z tygodnia na tydzień - wspominam jeszcze raz "wigilię" urodzin wyprawioną przez Wojtka Tochmana i Wrzenie Świata. Przyniosła ona tyleż życzeń, co i pytań, do których wracam i jeszcze wrócę na dobre. Ten wieczór miał szczególny zapach i smak, którymi "Wrzenie" wyraża dobre uczucia. Od tego też wieczora mam malutką rzeźbę - abstrakcję ptaka dziobiącego ziarno. Nie spodziewałam się prezentów, a jest (lub było) ich mnóstwo, podobnie 23 września w Agorze. Pomału udało się rozdać kwiaty, a część utrzymać przy życiu. Storczyki wciąż kwitną...
Jerzy Sosnowski, jako jubileuszowy "laudator" wniósł wiele spokoju i koncentracji na treści; sekundowała mu czytając teksty Maja Komorowska (pamiątką niebieska hortensja, która pięknie się zasuszyła).
Wielkim przeżyciem było stawienie się w Agorze przedstawicieli grupy katowickiej (powstała jako studencko-absolwencka, teraz składa się przeważnie z emerytów, którzy dalej utrzymują kontakt! Piękna była wypowiedź Niny, która pokazała POLIS, jak bardzo mają rację tworząc swoją wspólnotę).
Wiele tu jeszcze należało wymienić... Przerywam proces, by nie odkładać publikacji przynajmniej tego sygnału. - UŚCISKI.

19:00, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 lutego 2011
Nie zmieniam decyzji, że nie będę komentować "Ceny przetrwania?..."
Komentuję sytuację, jaka w związku z tą książką powstała dla mnie. Czuję, że muszę poświadczyć fakt optymistyczny: licznie docierają do mnie swoiste "kondolencje": telefonują i piszą dawni przyjaciele i w ogóle różne miłe osoby z wyrazami współczucia, zaufania, wdzięczności... Jak z okazji jakiegoś jubileuszu. Właściwie to tak na ogół zbyt rzadko mówimy sobie nawzajem dużo dobrych słów, z tak serdecznym entuzjazmem.
Dziękuję!
I postanawiam przyłączyć się do akcji uruchamiania dobrych wspomnień i słów przez te wspomnienia przywołanych. Kieruję te słowa do osób, które wizja ich przeszłości w ujęciu "Ceny przetrwania" mogła zranić. Poświadczam, że widziałam to, czemu poświęcali życie.

wtorek, 15 lutego 2011
    W związku z ukazaniem się książki Romana Graczyka ("Cena przetrwania? SB wobec 'Tygodnika Powszechnego' ") zachęcam jej czytelników, by sięgnęli po naszą książkę "Wszystko będzie inaczej", czyli sporządzony przez Jolantę Steciuk zapis kilkunastu rozmów ze mną i wybór moich tekstów. W rozdziale "Lustracja, litania i kapowniki diabła" przedstawiłam moją interpretację tego fragmentu przeszłości. Wykonawszy tę pracę nie chcę komentować ani poglądów, ani zarzutów Romana Graczyka.
20:51, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 18 października 2010
Jako sprawozdawca mam dług: powinnam opowiedzieć już o trzech "wielkich rozmowach", czyli o spotkaniach wokół książki. Jedno goni drugie, razem naganiają zbyt wiele emocji i myśli.
Spróbuję teraz co nieco przywołać, zestawić razem. Ale ZAKLINAM: drodzy uczestnicy, byliście, słuchaliście, mówiliście, pewnie przyjęliście impulsy pobudzające do czytania znanych i dotąd niedostępnych tekstów. A więc teraz odezwijcie się tutaj do nas, autorek i do siebie nawzajem! Nie chcę budować kolekcji ocen przyozdobionych dźwięcznymi superlatywami. Chodzi o oddziaływanie naszego produktu, o przydatność, o dotarcie do tych, co mogą coś wynieść dla siebie i swoich i coś wnieść, jako współ-inicjatorzy rozmów o czymś ważnym.
Konkretnie o czym? To może być jeden z wyraźnie zarysowanych w książce kierunków, albo coś, co ktoś sam odkryje i uwyraźni.
Prosimy o komentarze, a choćby tylko o "pokwitowania odbioru". Dla nas to ważne: potrzebne, by godnie przetrwać ten okres, by przyjmować sygnały, nie wpadając w autoreklamę, miło przyjmować, gdy rozmówcy głaszczą, ale nie dopuścić do zagłaskania. Tak myślę, że osoby wyrażające wdzięczność czy podziw, naprawdę chcą rzeczywistej kontynuacji, żeby pracować dalej w tym duchu, praktykując odwagę i uwagę.
Powtarzam zaklęcie: piszcie, piszcie, wskazując, gdzie dostrzegacie poślizgi, niekonsekwencje, puste miejsca i miejsca przeładowane. Piszcie, twierdząc swoje i pytając.
***
19:02, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 września 2010
"Szanowne Panie,
miło mi poinformować, że na posiedzeniu jury PPNW, które odbyło się w Bibliotece Raczyńskich w dniu 15.09.2010 roku decyzją członków jury, książka Pań autorstwa "Wszystko będzie inaczej" wydana przez Wydawnictwo Znak, otrzymała tytuł "Książki Lata 2010".
(Jury nagrodziło także książki:
Bartosza Kruszyńskiego, Poznańczycy w wojnie polsko-bolszewickiej 1919-1921, Wyd. Rebis
i Tomasza Rakowskiego, Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy Wyd. Słowo / obraz terytoria, Gdańsk)...
Termin spotkania 14 października br., godz. 18.00 (Biblioteka Raczyńskich, pl. Wolności 19).
...
W imieniu przewodniczącego jury - Dyrektora Biblioteki Raczyńskich Wojciecha Spaleniaka - serdecznie gratuluję!
Z poważaniem
Anna Kozłowska"

-------------------------------------
Drodzy Nadawcy Sygnałów i inni przyjaciele - wszyscy czytelnicy "Już / jeszcze nie",
Serdecznie myślę o Was. Może uda się nam zobaczyć przy okazji tego spotkania? Okazją jest książka zupełnie inna, ale tamtej bliska. Zresztą osądźcie sami!
W sprawach organizacyjnych doradzam kontakt z panią Anną Kozłowską:
Promocja
Biblioteka Raczyńskich
pl. Wolności 19
61-739 Poznań
tel. (061) 852 94 42 w. 15
kom. 660 086 380
www.bracz.edu.pl
18:19, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 sierpnia 2010
Dziękuję za tak przyjazny komentarz. Myśl o zatrzymywaniu się przed tajemnicą mnie także jest bliska. Mam jednak też przekonania, które jakoś prowizorycznie oplatają to, co w gruncie rzeczy jest niepojęte. Ale czy wobec tego zupełnie nie należy dzielić się myślami o tym? Mam taką potrzebę. Uważam też, że dialogi o religiach czy treściach religijnych są potrzebne, by chronić tę sferę przed swoistym zdziczeniem, fundamentalizmem, fanatyzmem. Tu też chodzi o doświadczenia.
Więcej o doświadczeniach na pewno jest w książce, o której obok.
Serdecznie pozdrawiam i jeśli to możliwe zapraszam do udziału w spotkaniu 11 października we "Wrzeniu Świata" w Warszawie, godz. 19.15.
HB
11:32, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 sierpnia 2010
Dziękuję wszystkim, co się odezwali do mnie w tym i w innych miejscach. Nie wszystkie uwagi wiążą się z książką "Wszystko będzie inaczej". Ktoś odkrył to miejsce i wykorzystał , by skomentować moją wypowiedź w Gazecie. Właściwie - dlaczego nie? To, co mówię albo piszę teraz - to dalszy ciąg tego, co Jola zapisała w książce, co się tam znalazło z moich dawnych tekstów.
Pierwszym odkrywcą jest pan doktor Marek Czarniawski. Wyobrażam sobie, z jaką satysfakcją jego palce dotykały klawiatury. Przykre, złe słowa zostały wpisane. Pewnie wolałby wypisać je na mojej skórze - pomyślałam. A potem przypomniałam sobie, co ks. pastor Lipiński mówił dziś w radiu o powszechnej miłości bliźniego. I udało mi się: poczułam współczucie dla tego pana. Ktoś musiał go strasznie skrzywdzić, człowiek albo los. Dlatego tak szybko i łatwo wpada w złość. To, co robi, jest paskudne i niemądre. Ale on sam jest pewnie nieszczęśliwy.
Chciałabym dowiedzieć się o nim czegoś dobrego. A także bardziej konkretnie - co w mojej rozmowie z redaktorem Leszczyńskim wzbudziło w nim taką furię? Chciałabym przeczytać zarzuty, krytykę, a nie wyrazy obrzydzenia do mnie. A może polemika stałaby się okazją do sięgnięcia po książkę. Zachęcam!
15:09, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
Myślę, że nasza książka jest sama w sobie prologiem do rozmów. Jakoś prawie nikt nie chce tu wpisywać komentarzy - pewnie za mało to dyskretne miejsce. (W ogóle ostatnio blogi kojarzą się z niekontrolowanym atakowaniem i wywnętrzaniem się bez hamulców. Szkoda! Sama skorzystam tu z przestrzeni, którą uważam za swoją i osobistą):
Dziękuję za telefony osobom czytającym tę książkę. Jest ich już trochę i są ogromnie dla mnie cenne. Znajduję w nich potwierdzenie sensu tego wysiłku, jaki obie włożyłyśmy w rozmowy i w uzgadnianie ich kształtu. Już wtedy ważne było wsparcie krytyczne czytelników pierwszych fragmentów.
A więc i teraz - odzywajcie się.
Z przyjemnością też zawiadamiam, bardzo zawczasu: 11 października spotkanie w Warszawie, o 19.15.
A DZIŚ, 9 sierpnia, w Klubie Trójki z Jerzym Sosnowskim! (godz. 21.05)
16:17, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (5) »
czwartek, 05 sierpnia 2010
Pod tym tytułem w "Tygodniku Powszechnym" ukazała się recenzja naszej książki [Lektor / 03.08.2010]

Wszystko będzie inaczej. Z Haliną Bortnowską rozmawia Jolanta Steciuk - wspomnienie niezwykłych paczek, słanych przez babcię - "róża koło róży leży owinięta w puchaty mech z lasu" - a kawałek dalej rzeczowe uwagi o menstruacji i praniu podpasek ("całe szczęście, że dzisiejsze dziewczyny nie muszą już znać tego zajęcia"). Traumatyczne doświadczenie otarcia się o śmierć - i szczęście późnego małżeństwa. Wszystko na pierwszych kilkunastu stronach tej niezwykłej książki. Stron zaś jest ponad czterysta. lekcją dobrego życia. (Znak, Kraków 2010, ss. 426.)

Więcej:
Adres artykułu: http://tygodnik.onet.pl/33,0,50238,artykul.html
10:42, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 sierpnia 2010
Bardzo dziękuję za komentarze; dzięki nim trwa dalszy, pozytywny rozwój "tego projektu", jak Jola czasem określała tworzenie naszej książki rozmów.
Myślę, że w tym miejscu mógłby rozwinąć się epilog - korespondencja i rozmowy z osobami, które interesują się tematami poruszonymi w książce, albo chciałyby dodać jakiś wątek.
Coś takiego może wyniknąć ze spotkań, jakie chcielibyśmy zorganizować - chodzi o spotkania czytelników, z autorkami i między sobą. Taką akcję rozpoczniemy pewnie we wrześniu. Prosimy o udział, inicjatywy, pomoc. Jest to nasze samodzielne autorskie przedsięwzięcie.
W związku z życzeniem, by było więcej do czytania w kontakcie ze mną - zachęcam do czytania miesięcznika ZNAK, gdzie prowadzę serię "O różnych godzinach", a także obiecuję kontynuować refleksje zamieszczane w "Myślenniku", w tym "samorekolekcje".
A ponadto jest gotowa do druku powieść "Endure", której fragment znalazł się wśród tekstów w książce "Wszystko będzie inaczej" [str. 331-336]. Poszukuję odważnego wydawcy! (Po dwóch niepowodzeniach zrozumiałam, że sprawa nie jest taka prosta).
12:48, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 lipca 2010
Już od dwóch tygodni...
Tak, naprawdę od dwóch tygodni książka – nasza książka: „Wszystko będzie inaczej” – już istnieje, w nowy i zaskakująco niespodziewany sposób: ktoś ją czyta i to jest dziwne odczucie.
Liczyłam, że tak będzie, a teraz się dziwię.
To mało, że się dziwię (to zdziwienie pewnie dzielę ze współautorką) – że rzecz powstała i jest od nas już tak bardzo osobna. Książka znaczy to, co znaczy; znaczy to, co się w niej zawarło - wcale nie to, co było zamiarem. Kiedyś wpisałam sobie do oprawnego brulionu wiersz Bogdana Ostromęckiego. Strzępek zachował mi się w pamięci, używam go w terapii stremowanych autorów:
„... Co było moim, już nim nie jest,
i smutno mi, i tak się śmieję...”
Mam nadzieję, że to cytat w miarę poprawny, choć to wiersz z lat czterdziestych albo wcześniejszy, więc długo pamiętany.
Zawsze trochę tak jest, gdy mój tekst wkładam w obieg, gdy komputer otrzymuje sygnał „publikuj”. Zawsze tak jest, ale z tą książką jednak inaczej. Bardziej „smieszno” i bardziej smutno, czy nawet straszno. „Co było moim, już nim nie jest”.
Książka rozmów mogła powstać tylko dzięki otwarciu zakamarków, z nich tylko niektórych, ale i to jest trudne. Daje się to zrobić nieroztropnie, czy nie całkiem roztropnie, godząc się wejść w pewien trans.
Teraz, gdy już myślę o fakcie, że to jest czytane – dziwię się sobie, dziwię się podatności na ów trans. Może to refleks oczekiwania na ostatni przegląd wszystkiego, który jakoby ma poprzedzać śmierć? Ale tamten „przegląd” – o ile będzie – musi być inny. Ma być już oświetlany zbliżającą się jasnością, ma jeden cel – dziękczynienie za wybaczenie. To zupełnie co innego. Mój trans jest bliższy transowi rozmowy, w której wydobywa się z siebie zwierzenia, aby się przybliżyć i pomóc, coś wyjaśnić, przywołać szansę, może ostrzec.
Ze zgody na mówienie o sobie buduje się coś na kształt pomostu do wnętrza drugiego człowieka. „Wiem, bo ja też...”
***
Z tematem tej rozmowy wiąże się spostrzeżenie Ewy Kuryluk, zawarte już w tytule wywiadu z nią: „ZAWSZE PISZEMY O SOBIE” [CONRADFESTIVAL 2010 - Conrad 02, Tygodnik Powszechny 18 lipca 2010]. Jest to ważna dla mnie refleksja nad autobiograficznością. Ewa Kuryluk mówi:
„... Niezależnie od tematu i formy piszemy zawsze o sobie – o swoim odbiorze świata, niepowtarzalnym jak nasza osoba. Jasne, można z różnych powodów podłączać się raczej pod vox populi niż mówić własnym głosem. Lecz tak czy siak, ja decyduję o każdym słowie – równie dobrze napisanym, jak wypowiedzianym na głos. Ludzi poznajemy po głosie i charakterze pisma, słowa mają, jak zauważył Stendhal, ‘swoją fizjonomię’ – noszą piętno osoby...”
Piętno osoby jest zawsze; ale w książce osobistych rozmów osoba, to właśnie osoba i jej los pełni funkcję nadawania kształtu. Ta relacja jest skonstruowana na mnie. Jeżeli ma pion, to mój.
18:53, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (2) »
wtorek, 06 lipca 2010
Myśląc o treści rozmów z Jolą uprzytamniam sobie, jak niezwykłe to było doświadczenie. Nie identyczne z książką, a przecież jej bliskie. Musiałam wracać do spraw, które miałam za zakończone. Oglądać jeszcze raz wydarzenia nie w ich oryginalnym kształcie, tylko tak, jak się zapisały we mnie i poddały przypomnieniu. Aby dało się ją tak wspominać, przeszłość musi być dojrzała jako przeszłość. Nie cała moja przeszłość, z której chcę zdać sprawę, osiągnęła już taką krystalizację. Ważne też, że wcale nie wszystkiego ludzie mogą być ciekawi. Może zresztą nie o ciekawość tu chodzi, raczej o szansę dokonania użytku - obcowania z przeszłością, którą opowiadam.
Muszę się nad tym zastanowić, choć i już niczego nie zmienię, teraz tylko czytelnicy mają władzę nad tekstem.
Dziękuję za pozdrowienia znad lektury, które docierają.
17:14, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »
piątek, 02 lipca 2010
Na koniec czerwca 2010 Wydawnictwo ZNAK wydało książkę pod tytułem "WSZYSTKO BĘDZIE INACZEJ" (15 rozmów). Jest to książka Jolanty Steciuk i moja.
Wymieniam współautorkę na pierwszym miejscu, bo to jej pytania wyłuskały ze mnie treść, którą ona wybrała i zredagowała. Według jej i moich zamysłów wspólnie zdecydowałyśmy, jakie moje dawne teksty mają uzupełniać rozmowy. W książce są ślady jej i naszych wspólnych zastanowień.
Dzięki pracy Joli coś ze mnie, z myśli i wspomnień, może dotrzeć do osób, które chcą mnie sobie przypomnieć, poznać lepiej, na koniec - zauważyć jako osobę, z którą coś łączy.
Oczywiście nie ma w tej książce wszystkiego, co dla mnie ważne. Jest tylko coś, nieco, trochę; reprezentatywna wycinanka. Nie może być inaczej.
Patrząc na tę książkę mam dziwne uczucie: coś odeszło, zamknęło się w okładkach, czeka na swój los wśród tych, co będą czytać. Bardzo mnie ten los interesuje, ale się z nim nie utożsamiam. Ja jestem ja, a to jest książka. Czy się od niej odcinam - nie! Nie mogę się odciąć. Przeżyłam to, o czym w książce mowa i przeżyłam powstawanie tego tekstu. To cenne i ważne doświadczenie. Ale wciąż żyją i dzieją się nowe sprawy. Myślę, że książka jest jak "zdjęcie". Zdejmuje się pewne zestawy spojrzeń na rzecz, czy osobę - a trójwymiarowa, wielowymiarowa rzeczywistość różni się od nich. Nie chciałam, aby to była opowieść o mnie, raczej o tym, co mnie obchodziło i obchodzi.
Może jako rozmówczyni w książce jestem sympatyczniejsza niż w rzeczywistości, a może - przeciwnie. Rzeczywistość jest bardziej kostropata, raczej nie da się opisać.
Ta książka powinna ciągnąć za sobą pióropusz podziękowań. Niejedno z nich kryje się w zakamarkach tekstu, może kiedyś uda się je dopowiedzieć. W tym miejscu wyrażam wdzięczność wobec wszystkich, tych, co pomogli żyć i tych, co pomogli stworzyć ten produkt.
Współautorów jest wielu. Dla mnie szczególną rolę miał mój mąż, a po nim przyjaciele z POLIS, każdy z Was z własnym wkładem życzliwości, zainteresowania i pracy.
Mój blog ma tę książkę za tło i ją przedłuża. Jeśli ktoś zechce coś o książce powiedzieć, blog jest na to dogodnym miejscem, dostępnym również dla kandydatów na czytelników.
------------
Jeśli tu ma być napisane coś więcej - jakaś charakterystyka, co jest w książce ciekawe, to sami musicie o tym pomyśleć i umieścić albo przysłać takie uwagi oraz pytania. Czekam na wskazanie pytań, na które książka odpowiada i takich, które trzeba przed nią i przed sobą położyć.
Bardzo na to czekam.
15:28, halina.bortnowska , Więcej rozmów
Link Komentarze (1) »