To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

Karanie

czwartek, 13 października 2011

W tym roku nasz DZIEŃ PRZECIW KARZE ŚMIERCI przypada w poniedziałek.
Krótko po ósmej rano rozstawiamy nasz stolik na Nowym Świecie. Za plecami brama nr 48 - krótka trasa do "Wrzenia świata" przy Gałczyńskiego 7, księgarni i zarazem kawiarni reporterów. Czuję się tu jak w domu. Tu właśnie były moje osiemdziesiąte urodziny, ledwie kilkanaście dni temu, z wyprzedzeniem w stosunku do ogromnej fety w Agorze, 23 września.
Instytut Reportażu wspiera nas moralnie, wyrażając to przez użyczenie swojej przestrzeni, stołów i krzeseł.
Dzień jest zimny i raczej pochmurny. Wieje przykry, zimny wiatr przewracający nasze bannery. "Ten wiatr jest za karą śmierci" - pada komentarz.
Lodowaty podmuch źle się kojarzy. Ale jakoś stawiamy mu czoło. Moja tegoroczna "stacjonarna pielgrzymka" będzie trwać do ósmej wieczorem, do końca naszej edukacyjnej obecności na Nowym Świecie.
Dysponujemy naszą broszurą, która tym, co ją wezmą i zechcą przeczytać - może dać wiele impulsów do przemyślenia własnej postawy wobec karania śmiercią. Jeszcze raz dziękujemy przede wszystkim autorom, którzy zgodzili się powiedzieć, co myślą.
***
Grupa młodych ludzi: młode osoby z Amnesty i Horyzontu jedna po drugiej przejmują dyżur; ale również oprócz mnie jeszcze dwoje seniorów, wiernych zadzierzgniętym w ubiegłym roku kontaktom: Pan Sławek, Pani Zofia... We trójkę prawie przez cały czas wzmacniamy autorytet "stolika" swymi siwymi włosami.
Zauważam, że chyba w tym roku wyraźniej występuje potrzeba, by wiedzieć "kto stoi za tą akcją". Amnesty International! Helsińska Fundacja Praw Człowieka! - to wylęgarnia grupy Horyzont. Miło czuć, że na ogół ta rekomendacja (czy może raczej ta geneza, ta parantela!) jest akceptowana.
***
Patrzę na ulicę Nowy Świat w poniedziałkowy, powyborczy dzień - jak na film, dość szybko przesuwający się przed oczami. Tak jest z moim widzeniem, że dostrzegam teraz raczej ogólnikowo postacie ludzkie, bardziej barwne, w szybszym ruchu - to pewnie młodzi. Mijają nas. Czy rzucają pospieszne spojrzenia? Nie wiem. Tym ważniejsi są ci, co zatrzymują się chociaż na moment. Budzi to nadzieję, że nie są tak zupełnie obojętni na to, koło czego przechodzą. Ważne jest, gdy się odezwą, z własnej inicjatywy lub zagadnięci przez kogoś z nas. Nie widzę, czy się uśmiechają. Sama jak na komendę, a przecież szczerze uśmiecham się do nich.
Ważne są pytania, na które jest odpowiedź. Najogólniejszą proklamuje nasz banner szarpany wiatrem, a także białe koszulki z napisem: "Przeciw karze śmierci".

CO MOŻNA ZROBIĆ PRZECIW KARZE ŚMIERCI?
Wkładać energię i determinację w wyznawanie i obronę hasła: "Śmierć nie jest sprawiedliwością!"
Karanie śmiercią nie naprawia świata, nie jest czymś należnym od nas ku czci ofiar zbrodni. "Śmierć za śmierć" to dwie śmierci, jeszcze więcej cierpienia.
W świecie takim jak ten, w którym żyjemy, zawsze istnieje obawa, że ukarany śmiercią zostanie nie ten, kto naprawdę zabił.
Pisząc to utrwalam fragmenty rozmów z przechodniami, z tymi co się zatrzymali. Zgadzają się, albo nie. Proklamują swoje twarde przekonanie, że są "za", to znaczy za karaniem śmiercią. Większość czyni to, aby uzasadnić swoją odmowę podpisania petycji: w obronie skazanej na śmierć Jemenki, Fatimy Hussein Al-Badi - listu do premiera Tuska, aby w imieniu Europy wstawił się za nią.
I drugi arkusz: tu wyrażamy pragnienie, by od karania śmiercią wyzwoliła się  Białoruś. Myślano tam o tym; na pewien czas zawieszono egzekucje, ale nastąpił regres.
Podpis pod taką petycją to jak spojrzenie ku pogrążonym w nieszczęściu i lęku. Oczy niektórych przechodniów z Nowego Światu zwracają się w tym kierunku. Może jednak jest w tym jakaś siła? To aktualny kierunek akcji. Ale wspominamy też Troya Davisa ze Stanu Georgia. Jemu nasza wcześniejsza akcja i współczujące spojrzenia jednak nie pomogły, choć może wpłynęły lub wpłyną na los innych skazanych.
***
To jest bardzo długi dzień, choć dość wcześnie się ściemnia. Dobrze, że coraz to nowe obecności podtrzymują determinację, by tu trwać. Ożywiły nas uśmiechy dziewczynek, Julii i Darii. Sądzę, że za rok trzeba zaprosić więcej dzieci, aby pomogły zdobywać uwagę i sympatię przechodniów. Tym, co przynoszą herbatę i siadają przy nas, gdy zaczyna się robić jeszcze zimniej i ciemniej, zawdzięczamy mnóstwo pozytywnych uczuć.
***
Dzień 10 października był na wstępie pomyślany przez Radę Europy i Unię Europejską jako dzień radości Europy z powodu wolności kontynentu od karania śmiercią. Jako grupa zainteresowana prawami człowieka i ich obroną chcieliśmy, aby ten dzień był uroczyście obchodzony. Na miarę naszych skromnych możliwości pracujemy nad tym już od kilku lat. Ale jest to bardziej dzień solidarności z ludźmi żyjącymi gdzieś na świecie, wciąż w cieniu egzekucji niż niezakłóconej radości, że u nas w Europie (poza Białorusią!) i u nas w Polsce kary śmierci nie ma.
Dostrzegamy też fakt, że i u nas trwa przekonanie i upodobanie do karania śmiercią. Wiele umysłów i serc, nie dorasta do poziomu naszego dobrego prawa - w tej kwestii nie wspieramy tego prawa dość wyraźnie, solidarnie i przekonująco. Dlatego wciąż JEST PROBLEM.
Przyszliśmy czuwać przy stoliku na Nowym Świecie - jak inni udali się do punktów, które zorganizowali. Drugi w Warszawie punkt czuwania działał przy Bramie Uniwersytetu. Może za rok będzie w Warszawie takich miejsc dużo więcej. Liczę na to razem z Amnestią i wieloma składającymi podpisy.
Dziękuję! Do zobaczenia tam, gdzie trzeba będzie znów czuwać.

10:56, halina.bortnowska , Karanie
Link Dodaj komentarz »