To zdjęcie
"trzynastego kosza
na ułomki"
prowadzi
do szczegółów
przedsięwzięcia:









Kliknij w okładkę poniżej
i dowiedz się
o "Co to, to nie".
Nowa książka
Haliny Bortnowskiej
z przedmową
Adama Michnika
i posłowiem
Jerzego Sosnowskiego:
"Co to, to nie.
Myślennik
Haliny Bortnowskiej",
książka, która
może stanowić
początek istotnej debaty
o tym,
jak nie wykluczać
i jednocześnie
trzymać standardy








W sprzedaży są jeszcze
ostatnie egzemplarze
poprzednich książek, wystarczy kliknąć w okładki:

Książka
"Wszystko będzie
inaczej"


Książka do czytania
w całości za darmo
w Cyfrowej Bibliotece Narodowej
Polona

- nie tylko
na Adwent


---

Jestem uparcie nazywana publicystką katolicką , bo wielu redaktorom zależy na tym, by pokazać istnienie opinii katolickiej tego typu, co moja. Uzupełniam paletę. Redaktorzy mogą się kierować szlachetnymi względami. Bardziej liczyłabym się dla nich jako reprezentantka Kościoła niż mogę znaczyć po prostu jako ja. Biorąc realnie - tak na pewno jest.

Może szkoda - ale ja nie chcę z tego korzystać. Czuję w sobie głęboką niechęć do uzurpowania sobie tytułu, który właściwie każdy może zakwestionować: w imieniu władzy piastowanej w Kościele, albo w przekonaniu, że lepiej wie, co się z katolicyzmem zgadza, a co nie.

Jako publicystka bezprzymiotnikowa jestem świadkiem swojej wiary wolnym i dobrowolnym. Każdy może sam ocenić, z jakich pozycji wychodzę, dlaczego mówię to, co mówię. Racje zawarte są w tekście, nie w podpisie piszącego. Proszę o tej deklaracji łaskawie pamiętać czytając ten blog i inne moje publikacje.

środa, 22 czerwca 2016

W tych miejscach jedyna stosowna modlitwa, którą tylko po części rozumiemy. Naprawdę wiemy tylko, co znaczy prośba: chleba naszego powszedniego daj nam – daj dzisiaj!

Kto zgłębił, o co prosimy mówiąc „Święć się Imię Twoje”? Nie pojmujemy już, jakie królestwo ma przyjść, aby spełniła się prośba, którą włożyłeś w nasze usta. Królestwo Twoje, Boże. A Ty Najwyższy, Niewysłowiony, kim jesteś, jaki jesteś? Wielka tajemnica.

Ale najbardziej nie rozumiemy prośby najpotrzebniejszej, bardziej codziennej niż ta o chleb: odpuść nam nasze winy! Pragniemy odpuszczenia, często szczerze i usilnie, ale zupełnie nie wiemy, co mówimy, gdy podajemy niezrozumiałą dla nas miarę tego odpuszczenia. Ciebie, Miłosiernego bez granic, prosimy o odpuszczenie takie, jakie my sami wydobywamy z siebie dla naszych winowajców, dla krzywdzicieli wszelakiej miary, także tych, którzy nie przyznają się do tego, co uczynili i czynią. Nie zostawiasz nam prawa, by wybaczyć dopiero wtedy, gdy poddadzą się karze.

O Paraklecie, Wspomożycielu, Twoje przebaczenie, Twoje pojednanie, Życie od Ciebie, wyprzedza naszą pokutę, otrzymujemy je z pierwszym westchnieniem żalu. Ty sam ożywiasz nas Swoim Tchnieniem, witającym nas przy Tobie.

Wypada więc odpuszczać naszym winowajcom jak zdołamy najprędzej, by wypadało nam przyjąć Twoje odpuszczenie i wiedzieć, że nas nieustannie przygarniasz.

Natomiast nasze pragnienie odwetu zagraża nam bardziej, niż tym, komu nie chcemy odpuścić, przyznając sobie prawo do nieodpuszczania i żądając, by je honorowano. Nie wiemy, czego się wyrzekamy, uznając, że „najpierw kara” dla winowajców, a miejsce przebaczenia jest później. Odpychamy przebaczenie.

Jakże cierpi Zbawiciel, gdy pozbawiamy go możliwości, by nam odpuścił.

23:43, halina.bortnowska
Link Komentarze (2) »